Tenisowe Gran Derbi

Czyli o tym, że nadchodzi Nove w światowym tenisie.

Pamiętacie jak emocjonująca była walka o pozycję numer 1, jaką jeszcze nie tak dawno
toczyli Roger Federer i Rafael Nadal? Jeden, ze swoim szwajcarskim temperamentem,
zawsze opanowany i skoncentrowany, drugi prawdziwie hiszpański - przez niektórych
znienawidzony za niepasujący tenisistom styl ubierania (ach te bezrękawniki), wulkan energii, biegający, przebijający pokrzykujący. Walka Federera z Nadalem była dla jednych wojną kultury z naturą, dla innych rozumu z sercem. Ostatecznie, jak to zwykle w wielkich wojnach bywa, obie strony zaczęły się pod swoim wpływem zmieniać, Roger pokazał że ma uczucia, Rafa - styl. Bardzo dużo stylu, jak przekonuje nas lady_m:

Rafael Nadal


Było epicko. Oglądałyśmy z przerażeniem bądź ekscytacją, jak Hiszpan stopniowo zbliża się do Szwajcara, jak skraca dystans, osacza go, odbiera kolejne zwycięstwa, aż do ostatniego bastionu, w końcu i ten padł, dokonała się zmiana na tronie ATP. Teraz możemy przeżywać to po raz kolejny. Imperator Nadal toczy ostatnią bitwę z pretendentem Djokoviciem. I przegrywa. Ostatnio prawie każdy ważny turniej kończy się meczem Nole z Rafą, ale liczba bezpośrednich konfrontacji tych tenisistów nie jest jedynym gran derbowym akcentem w tej historii. Zresztą, Djoko domaga się artykułu o sobie nie tylko swoją rosnąca potęgą na światowej arenie tenisowej, ale także, przynajmniej zdaniem dostarczycielki poniższych materiałów pepy - biczfejsem i wypięciem.

Novak Djokovic from Serbia gestures, during the final match against Rafael Nadal from Spain in the Madrid Open tennis tournament  in Madrid, Sunday, May 8, 2011.(AP Photo/Andres Kudacki)


Novak Djokovic



Zmagania tenisowe przyciągnęły na stadion bohaterów hiszpańskiej epopei. Znudzeni
kolejnymi Gran Derbi piłkarze Realu Madryt przyszli kibicować kojarzonemu bardziej
z ekipą Królewskich Nadalowi (czyli chyba nie jest tak źle, emocje piłkarskie można zostawić na stadionie, a jedności reprezentacji Hiszpanii nic nie zagraża - może nieco nadinterpretujemy, ale tylko niesione nadzieją). Niestety nie omieszkali przyprowadzić ze sobą ukochanych osób towarzyszących.


Już za kilka dni startuje Roland Garros, turniej, który może być dla Nadala tym samym co Wimbledon 2008 dla Rogera - początkiem detronizacji. Rafa wygrywał go do tej pory pięciokrotnie. Czy ostatnia twierdza padnie pod naporem zdobywczego Nole'a?

Zanim to jednak nastąpi musimy dokończyć turniej w Rzymie, gdzie dzisiaj na drodze Nadala stanie.... nasz drogi Łukasz Kubot. Czy zostanie zmieciony z powierzchni ziemi?

Dowiemy się niebawem, ale będziemy świadkami wielkiej historii.


PS. Za pomoc w powstaniu tekstu dziękujemy lady_m, ditsik, pepie i wszystkim fankom tenisa.