Sport.pl

Spróbujmy zachować spokój...

W obliczu jednego z najgorętszych zdjęć roku.

Nie, ani trochę nie przesadzamy. Próbowałyśmy sobie przypomnieć kiedy ostatni raz Kimi Raikkonen wywołał w nas takie pąsy i dreszcze. W pierwszej kolejności przyszło nam na myśl zdjęcie z kawą, ale to był zachwyt innego rodzaju. Wówczas pomyślałyśmy sobie "aww, Kimi z kawą, pewnie musiało wstać rano biedactwo, marznie tam w tym śniegu, oj oj, how sweet is that?". A gdy patrzymy na zdjęcie poniżej myślimy: "XXX".

Jakiż on jest nieświadom swojej seksowności w tym pochyleniu, spoceniu, mokrych włosach na twarzy. To się, Drogie Panie, nazywa testosteron, nie do odtworzenia na milionach wymuskanych sesji zdjęciowych.

Zdjęcie zrobiono Kimiemu podczas weekendowego Rajdu Jordanii, my pożyczyłyśmy je sobie z tumbrla Stęsknionej. Ona również jest sponsorką galerii. Zajrzyjcie do niej koniecznie i zobaczcie, jak Iceman po prostu sobie stoi/siedzi i ocieka za...cnością.

ruby blue

P.S Na koniec mamy dla Was jeszcze jedną niespodziankę. Niby taki sobie niepozorny filmik, gdzie w językach obcych dyskutuje się przejście Kimiego do serii Nascar, ale jako tło tych rozważań wykorzystano urywki z poprzednich rajdów, zawierające ujęcia  w czarnej czapie, i, tak!, kawę w ruchomym obrazku:

Więcej o: