Zostanie po nas złom żelazny, czyli wtorek z Ligą Mistrzów

A więc mamy już za sobą pierwsze rozstrzygnięcia. Zwycięzców się nie sądzi, a nad przegranymi goreją gwiazdy i dławiący, trupi nieba fiolet.
Zostanie po nas złom żelazny Zwycięzców się nie sądzi, a nad przegranymi goreją gwiazdy i trupi nieba fiolet A więc w Lidze Mistrzów mamy już za sobą pierwsze rozstrzygnięcia. Zwycięzców się nie sądzi, a nad przegranymi goreją gwiazdy i dławiący, trupi nieba fiolet. "Zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń" - pisał Tadeusz Borowski, a Szachtar i Chelsea mogłyby zawtórować mu przy dźwięku liry korbowej, tudzież innego aulosa. Zwłaszcza niebiescy muszą być teraz w nastroju apokaliptycznym i ogłuchłym od bitewnych krzyków. Mecz z Manchesterem United nieuchronnie bowiem przywoływał skojarzenia z finałem Ligi Mistrzów w 2008 roku, kiedy upragniony puchar był na wyciągnięcie ręki, odległy zaledwie o jedno legendarne pośliźnięcie się Johna Terry'ego... Zmienili się trenerzy i okoliczności, ale Chelsea wciąż marzy o europejskiej sławie i wciąż rozbija się o rafy już to Barcelony, już to Interu, już to Manchesteru United. Pocieszające może być jedynie to, że zawsze do tej pory odpadała z... przyszłymi zwycięzcami Ligi Mistrzów! Czy tak będzie tym razem? Manchester planowo, bezwzględnie i na zimno realizuje swój chłodny plan podboju wszechświata i dwa magiczne dotknięcia Giggsa zamienione na bramki przez Chicarrito i Parka zapewniły Czerwonym Diabłom udział w półfinale. Na nic zdała się bramka Drogby, na nic łzy, Torres i zaklinanie rzeczywistości... Chelsea odpada z Ligi Mistrzów i jest nam z tego powodu trochę smutno, ale przecież także trochę wesoło z powodu sukcesu Diabłów. Diabłów, które zmierzą się - no właśnie, z kim? Matematyka, statystyka i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że z Schalke. Nam jednak wydaje się, że ranny lew Interu może być groźny niczym ukąszony skorpion czy jakoś tak i nic nie jest jeszcze przesądzone. Mecz Szachtara z Barceloną też bardziej niż pod znakiem wielkiej piłki przebiegał w cieniu antycypacji pentameczu z Realem i zakończył się tylko jedną bramką strzeloną przez Messiego.

Zostanie po nas złom żelazny, i głuchy drwiący śmiech pokoleń - pisał Tadeusz Borowski, a Szachtar i Chelsea mogłyby zawtórować mu przy dźwięku liry korbowej tudzież innego aulosa. Zwłaszcza niebiescy muszą być teraz w nastroju apokaliptycznym i ogłuchłym od bitewnych krzyków. Mecz z Manchesterem United nieuchronnie bowiem przywoływał skojarzenia z finałem Ligi Mistrzów w 2008 roku, kiedy upragniony puchar był na wyciągnięcie ręki, odległy zaledwie o jedno, legendarne pośliźnięcie się Johna Terry'ego... Zmienili się trenerzy i okoliczności, ale Chelsea wciąż marzy o europejskiej sławie, i wciąż rozbija się o rafy już to Barcelony, już to Interu, już to Manchesteru United. Pocieszające może być jedynie to, że zawsze do tej pory odpadała z... przyszłymi zwycięzcami Ligi Mistrzów!

Czy tak będzie tym razem? Manchester planowo, bezwzględnie i na zimno realizuje swój chłodny plan podboju wszechświata i dwa magiczne dotknięcia Giggsa zamienione na bramki przez Chicarrito i Parka zapewniły Czerwonym Diabłom udział w półfinale. Na nic zdała się bramka Drogby, na nic łzy, Torres i zaklinanie rzeczywistości... Chelsea odpada z Ligi Mistrzów i jest nam z tego powodu trochę smutno, ale przecież także trochę wesoło z powodu sukcesu Diabłów.

Diabłów, które zmierzą się - no właśnie, z kim? Matematyka, statystyka i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że z Schalke, nam jednak wydaje się, że ranny lew Interu może być groźny niczym ukąszony skorpion czy jakoś tak, i nic nie jest jeszcze przesądzone. A przy okazji, gdybyście chciały zagrzać Inter bądź Schalke, Real lub Tottenham do walki dobrym słowem i piosenką - zapraszamy na naszego facebookowego fanpage'a.

Mecz Szachtara z Barceloną też bardziej niż pod znakiem wielkiej piłki przebiegał w cieniu antycypacji pentameczu z Realem i zakończył się tylko jedną bramką strzeloną przez Messiego.

Co zaś do samego Realu, mamy dla Was śliczne zdjęcie dwóch mężczyzn, ktorzy są zbyt piękni na ten świat:

Real Madrid's Xabi Alonso, right,  answers a  question as special adviser Zinedine Zidane looks on during a news conference at the White Hart Lane stadium,  London, Tuesday, April 12, 2011. Tottenham will play a round of eight 2nd leg match against Real Madrid Wednesday in London. (AP Photo/Tom Hevezi)

... i jednego, który jest za piękny na Galaktykę:

Real Madrid manager Jose Mourinho answers a  question during a news conference at the White Hart Lane stadium,  London, Tuesday, April 12, 2011. Tottenham will play a round of eight 2nd leg match against Real Madrid Wednesday in London. (AP Photo/Tom Hevezi)

Aczkolwiek słabe perspektywy na awans to chyba jeszcze nie powód, żeby wszczynać autoeksterminację, co chłopcy?

Tottenham Hotspur's Gareth Bale (L) wrestles with  Tottenham Hotspur's Jermain Defoe during a training session at the club's training facility in north London, on April 12, 2011. Tottenham Hotspur are set to play Real Madrid in a UEFA Champions League Quarter Final, 2nd leg football match on Wednesday.  AFP PHOTO / IAN KINGTON (Photo credit should read IAN KINGTON/AFP/Getty Images)

A dla kogo będą tej pięknej nocy goreć gwiazdy Waszych oczu?