Sport.pl

La Roja - Historia 2:0

Po chwilowych kłopotach technicznych powracamy mocniejsze, silniejsze i ze skoncentrowaną siłą wybielacza.

Wyjąśnijmy sobie coś: jeśli jedną z ewentualnych nagród jest David Villa nonszalancko siedzący w fotelu w całej swej 'dżolerowatości" z biczfejsem na twarzy głoszący peany na twoją cześć jesteśmy gotowe zagrać te sto meczy. Albo zdobyć czterdzieści pięć bramek, jeśli w pakiecie dostaniemy słtaśne focie z kciukiem z Ramosem i będziemy mogły paść w ramiona Pepe Reiny na oczach całego świata.

Ale od początku. W minioną sobotę reprezentacja Hiszpanii brała udział w ogólnoeuropejskim spędzie "Chłopcy z całej Europy biją się o to, żebyśmy mogły dla nich piszczeć na naszych boiskach" i choć Fernando Torres (jeżeli nas wzrok nie myli) nowy balejaż, Iker nowy zielony obcisły podkoszulek oczy wszystkich bez wyjątku były zwrócone na Xaviego i Davida Villę, bohaterów tego wieczoru.

Pierwszy z nich dostąpił zaszczytu dopisania trzeciej cyferki w liczbie swoich występów z hiszpańskim herbem na piersi, w sobotę dokładnie po raz setny pojawiając się na boisku. Samo świętowanie sukcesu miało jednak miejsce już wcześniej, kiedy to współpracujący z Xavim Adidas zaprosił go do specjalnej jubileuszowej sesji zdjęciowej.

Wszystko to było jednak tylko pretekstem do przygotowanej o wiele przyjemniejszej niespodzianki z udziałem kolegów z reprezentacji zatapiających swoje drobne ciałka w wielkim białym fotelu (Santi Cazorla <3333), by wypowiedzieć kilka wzruszających słów o jubilacie, rodziny Xaviego, a także Vincente del Bosque. Oczywiście zaskakują oni usiłującego przybierać profesjonalne pozy Xaviego pojawiając się znienacka z życzenia, oklaskami, tortem i obowiązkową porcją uśmiechów i innych darmowych przytulasów. Tylko czepeczek urodzinowych brakuje A nam i tak najbardziej podobają się oczy Hiszpana, które w tym momencie wielkością przypominają dwa wielkie zera na jego plecach.

Xavi

Xavi

Gładko jednak przechodzimy do kolejnego weekendowego rekordzisty, który dokonał rzeczy wydającej się wcześniej nie do pomyślenia - wyprzedził Raula (tak, TEGO Raula!) w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców La Roji pomimo o trzy lata krótszego stażu w reprezentacji i ponad trzydziestu mniej występów. W spotkaniu przeciwko Czechom zdobył swoje 45 i od razu na zapas 46 gola. Najbardziej jednak uroczym akcentem okazała się tyle sama bramka, co cieszynka - bieg w zwolnionym tempie, tzw. "na Słoneczny Patrol" przez połowę boiska aż do ławki rezerwowych, by tam wpaść w rozpostarte ramiona czekającego już na to z uśmiechem Pepe Reiny. I tylko zachodzącego za horyzontem słońca brakowało. Albo po prostu zasłaniały je trybuny stadionu.

David Villa i Pepe Reina

I pewnie byśmy się tym gestem wzruszyły, gdyby nie świdrująca nam w głowie jedna myśl: Co na to Leo?

LEO MESSI

Na szczęście Król w porę się opamiętał i drugą bramkę świętował już w znacznie bardziej tradycyjny sposób. No, a przynajmniej tak nam się wydaje...

David Villa

A pozazdrościwszy Xaviemu sesji zdjęciowej sam sobie takową zafundował. Najpierw, jeszcze w szatni został przez Sergio Ramosa zaciągnięty (nie wiemy czy siłą, ale bierzemy taką ewentualność pod uwagę) do wykonania obowiązkowej foci z kciukiem...

Sergio Ramos, David Villa

... potem sam zaciągnął do takowej Xaviego i jego jednorazówkę....

Xavi i David Villa

...by już w drodze powrotnej pójść na całość z fotką z tylnych siedzeń w autokarze.

Xavi i David Villa

LEO MESSI

Oczywiście w tak podniosłym dniu panowie nie mogli zapomnieć o swoich najwierniejszych fankach po tej stronie serwisu ciacha.net i obaj rekordziści po meczu za pośrednictwem hiszpańskiej telewizji pozdrawiali wszystkie Ciachoczytelniczki...

David Villa

I po co ta kurtka, Davidzie?


Marina

Więcej o: