Sport.pl

Z cyklu: zdjęcie, które zabija - Mario, dlaczego?

Mario Gomez, jeden z najgorętszych piłkarzy reprezentacji Niemiec, flagowa klata Bayernu Monachium i niedoszły bromance Lukasa Podolskiego od dłuższego czasu postępuje na drodze do wizualnej autodestrukcji. Jednak o ile prawie nam się udało zmilczeć jego nową frzyurę składającą hołdy największym dokonaniom niemieckiej muzyki rozrywkowej lat dziewięćdziesiątych, to tego, co powyżej zmilczeć już nie możemy. Dziewczęta, ogłaszamy modowy alarm! To nie są ćwiczenia.
Mario Gomez, dlaczego? Skrzywdzony Mario, skrzywdzeni piękni chłopcy Bayernu... Mario Gomez, flagowa klata Bayernu Monachium i niedoszły bromance Lukasa Podolskiego od dłuższego czasu postępuje na drodze do wizualnej autodestrukcji. Mario Gomez, jeden z najgorętszych piłkarzy reprezentacji Niemiec, flagowa klata Bayernu Monachium i niedoszły bromance Lukasa Podolskiego od dłuższego czasu postępuje na drodze do wizualnej autodestrukcji. Jednak, o ile prawie nam się udało zmilczeć jego nową fryzurę składającą hołdy największym dokonaniom niemieckiej muzyki rozrywkowej lat dziewięćdziesiątych, to jego zdjęć zrobionych dla internetowego sklepu FC Bayernu zmilczeć już nie możemy. Dziewczęta, ogłaszamy modowy alarm! To nie są ćwiczenia. Oczywiście udział Mario w reklamowaniu kolekcji ubrań swojego klubu zasługuje na gorącą pochwałę, aczkolwiek przy tej okazji należy podkreślić, że nie jest on jedyną ofiarą tej reklamy i tej kolekcji, z której mało kto wyszedł obronną ręką, a jeśli już to raczej obronnym biczfejsem, jak w przypadku Holgera Badstubera. Skrzywdzonych zostało wielu pięknych chłopców, którzy w niezgrabnych pozach, z niezręcznymi minami i rażącym retuszem zachęcają do kupowania ubrań sygnowanych logiem największego klubu z Monachium, a jednak Mario wyszedł chyba na tym wszystkim najgorzej, z tym upartym dążeniem jego włosów do zanegowania grawitacji... No cóż, jest nam po prostu bardzo smutno i musimy się napatrzeć szybko na coś innego...

Oczywiście udział Mario w reklamowaniu kolekcji ubrań swojego klubu zasługuje na gorącą pochwałę, aczkolwiek przy tej okazji należy podkreślić, że nie jest on jedyną ofiarą tej reklamy i tej kolekcji, z której mało kto wyszedł obronną ręką, a jeśli już to raczej obronnym biczfejsem, jak w przypadku Holgera Badstubera. Skrzywdzonych zostało wielu pięknych chłopców, którzy w niezgrabnych pozach, z niezręcznymi minami i rażącym fotoszopem (retuszem) zachęcają do kupowania ubrań sygnowanych logiem największego klubu z Monachium, a jednak Mario wyszedł chyba na tym wszystkim najgorzej, z tym upartym dążeniem jego włosów do zanegowania grawitacji... No cóż, jest nam po prostu bardzo smutno, i musimy się napić napatrzeć szybko na coś innego....

Mario GOmez


Więcej o: