Roger Federer i David Beckham jako książęta naszych snów

I  nie chodzi tu bynajmniej o oczywiste stwierdzenie roli w jakiej pojawiają się w naszych sennych marzeniach średnio pięć razy w tygodniu, ale o uroczą stylizację słynnej fotografki Annie Leibovitz, która postanowiła tym razem sławnych i pięknych tego świata przebrać za pięknych i sławnych innego świata - tego bajkowego. Efekty są różne, zapraszamy do dyskusji.
Federer i Beckham jako książęta ze snów Urocza stylizacja słynnej amerykańskiej fotografki Annie Leibovitz W sesji autorstwa Annie Leibovitz, David Beckham pojawił się w wersji bajkowej, na białym koniu, zaś Roger Federer został sportretowany jako Król Artur Skoro motyw "księcia naszych snów" został już wywołany do tablicy nie możemy sobie i Wam odmówić małej przyjemności. Czas by David Beckham pojawił się w wersji bajkowej, obowiązkowo na białym koniu i z mieczem wzniesionym do ataku. Oto przed nami Prince Charming. Hmmm... wydawało nam się, że połączenie piłkarz plus stylizacja z bajek Disneya będzie ukoronowaniem naszych najróżowszych fantazji i zabierze nas do imaginacyjnego Raju Nieprzyzwoitych Myśli, jednak... coś tu jest nie tak. Trochę za sztywno, trochę za mało Beckhama i koń jakiś taki nie do końca biały... I chyba nic nie poradzimy na to, że gdy David Beckham odwiedza nasze sny, wygląda w nieco inny sposób. Problem sztywności i wizualnej niezręczności pojawia się też w przypadku Rogera Federera, sportretowanego jako Król Artur (czyżby Leibovitz nie znała Szymanowskiego?). Wydaje nam się, że jest to Król Artur, który już wie, że nie wygrał tegorocznego Australian Open i któremu niedobre celniczki zżarły wszystkie jego przepyszne czekoladki, i wie, że jego wszechpotężny backhand ugrzązł w jakimś kowadle...

Ale na początek, skoro motyw "księcia naszych snów" został już wywołany do tablicy nie możemy sobie i Wam odmówić małej przyjemności. Nawet jeżeli tak naprawdę miałaby to być przyjemnosć tylko jednej ciachoredaktorki - ona i tak nie może sobie jej odmówić:

No dobrze, to skoro już pojawił się w wersji animowano - śpiewającej, to czas by pojawił się w wersji leibovitzovsko - beckhamowskiej, na obowiązkowym białym koniu i z mieczem wzniesionym do ataku. Ladies - oto i Prince Charming:

David Beckham


Hmmm... wydawało nam się, że połączenie piłkarz + stylizacja z bajek Disneya będzie ukoronowaniem naszych najróżowszych fantazji i zabierze nas do imaginacyjnego Raju Nieprzyzwoitych Myśli, ale jednak... coś tu jest nie tak. Trochę za sztywno, trochę za mało Beckhama i koń jakiś taki nie do końca biały... I chyba nic nie poradzimy na to, że kiedy David Beckham odwiedza nasz sny, to wygląda jednak tak. Albo tak. No i czasem jeszcze tak.

Problem sztywności i wizualnej niezręczności pojawia się też w przypadku Rogera Federera, sportretowanego jako Król Artur (czyżby Leibovitz  nie znała Szymanowskiego?)

ROger Federer

Wydaje nam się, że jest to Król Artur, który już wie, że nie wygrał tegorocznego Australian Open i któremu niedobre celniczki zeżarły wszystkie jego przepyszne czekoladki, i wie, że jego wszechpotężny backhand ugrzązł w jakimś kowadle...

Najmniej wątpliwości budzi Michael Phelps jako Syren, ale głównie dlatego, że na zdjęciu widać właściwie tylko jego fenomenalne plecy, ale za to całą przyjemność psuje nam Julianne Moore jako Arielka, ale to już może przemilczymy zanim ten artykuł zamieni się w festiwal naszych idiosynkrazji...


A Wy? Macie jakieś pomysły na aranżacje w jakich chciałybyście zobaczyć Wasze ulubione Ciacha? A za odnalezienie i podesłanie książąt dziękujemy Maloney.