Różowy Raport Specjalny: long extended version

Spóźniony o jeden dzień spowodowany poświęceniem całego piątku na próby spakowania siebie do kartonu, owinięcia różową kokardę i wysłania wprost do londyńskiej willi Fabregasa. Ale za to wyjątkowo bogaty w newsy i niusiki z ostatnich dwóch tygodni.

*** Nasz spóźniony Raport zaczynamy jednak od zabaw Kimiego Reikkonena i jakby intrygująco to nie brzmiało ów zabawy obejmują kompletny strój, w miarę przyzwoite pozy i jeden zielono-czarny motor. Jak pisze do nas Stęskniona:

"Kimi bawi się w mechanika swojego motocrssowego zespołu IceOneRacing i uśmiecha się przy tym tak jak tylko on sam potrafi."

Kimi Raikkonen

Ach, i fantazje o ubrodzonym smarem mechaniku wracają jak żywe.

*** Pozostajemy w klimacie formułowym. Czytelniczka Justyna po zeszłotygodniowej propozycji Julesa Bianchiego na ciacho dnia postanowiła dalej na własną rękę prowadzić jego kampanię reklamową na naszych łamach. Wróżymy zaś jej niemały sukces, bowiem nic tak nie podnosi pozycji w ciachowych sondażach, jak rozczulające fotki z nieletnimi, czy też z przystojnym kolegą.

Jules Bianchi

Jules Bianchi

*** Zazdrościłyśmy kanapie Jacka Wilshere'a, obiadowi Pikusia, teraz przyszedł czas, by żywsze uczucia o żółtym zabarwieniu zapałać do kolejnego przedmiotu martwego, nazwanego roboczo przez natkę23, która dostarczyła nam te urocze ujęcie, "różowym czymś". "Różowe coś" jest zaś różowym (a jakże) paseczkiem od czapki z daszkiem Mesuciątka. Założonej tył na przód (!!!!) i dzierżonej dumnie podczas jednego z wywiadów

Mesut Ozil


I powiedzcie jak bardzo urocze są próby Mesuciątko przerzucenia się na "luzacki" styl? Choćby założył sobie piętnasto-kilogramowy złoty łańcuch na szyję i tak będzie wyglądał tak, że ogrania nas ochota przytulenia monitora.

*** Zmieniając jednak dyscyplinę, przechodzimy do koszykówki, która nieoficjalnie zaniedbywana na naszych łamach, rozochocona pragnie unieść się jeszcze na fali zeszłotygodniowego niusa. A może raczej powinnyśmy powiedzieć, że unosi je czytelniczka BOBABASKET <3 i niejaki Rajon Rondo, za pomocą to którego osoby postanowiła ona wypromować koszykówkę

"Jak już powróciłyście do koszykówki to może zaproponuje kandydata na ciacho niedocenione. Otóż tramtratram: Rajon Rondo! Jest to rozgrywający wicemistrzów NBA- Boston Celtics. Jest strasznie seksooooowny! :D Załączam kilka gooorących zdjęć."

Więc wyłączcie na chwilę ogrzewanie, zrzućcie zbędne odzienie i przygotujcie szklankę zimnej wody, nadchodzi Raaaaajoooon!

Rajon Rondo

Rajon Rondo

Rajon Rondo

Yyy..na waszym miejscu w najbliższy czwartek oczekiwałybyśmy "Z archiwum K". K jak koszykarze, K jak konkretnie jeden przystojny koszykarz.

*** "najsłodsze zdjęcia świata..." tak zaczyna swoje maila ewuu, a my w biegu ruszając po śliniaczek i trenując struny głosowe na kolejne przeciągłe-dobrze-wiecie-co prześcigamy się w domysłach nad kolejnymi fotkami z nieletnimi, czy ujęciami z czworonogami. Zupełnie nie spodziewałyśmy się rozwinięcia, które uderzyło w nasze najczulsze punkty : "czyli Schlierenzauerątko zapuchnięte i ze łzami w oczach, ale wyglądające przez to piękniej niż kiedykolwiek. I przekochany, wzruszający, pełen łez wywiad :) "

Gregor Schlierenzauer

Gregor Schlierenzauer

Teraz to chyba same potrzebujemy chusteczki. Choć zapuchnięte od płaczu nawet w jednej dziesiątej nie będziemy wyglądać tak rozczulającą i rozkosznie jak Schlieri. Możemy go przytulić?

***  Dla uspokojenia emocji jednak proponujemy wam zajęcie terapeutyczne praktykowane podczas bardziej stresujących momentów w ciągu trwania meczu przez samego De Speszial Łana. Liczenie listków gum jeszcze nigdy nie było tak wyrafinowane.

Jose Mourinho

(dzięki, ana!)

*** Czas jednak wyjaśnić co zainspirowało nas do niecodziennych praktyk opisanych we wstępie.

I dopisać powód numer 328497 na liście "Dlaczego warto być Cescem Fabregasem?" i zaraz pod tym "twoja broda lub jej brak może być obiektem sporów na arenie międzynarodowej" umieścić jakże ważne "twoi oddani fani z odległej Korei przysyłają Ci na święta ogrooooomne kartony paczek ze słodyczami". Nie rozwlekamy, skąd taki pomysł, dlaczego stwierdzili, że Czesiu jak musi spróbować koreańskich landrynek. Sądzimy, że to bardzo, ale to bardzo urocze (a nawet użyłybyśmy słowa "słodkie") z ich strony, nawet jeśli trochę poddajemy w wątpliwość, czy TE słodycze, to naprawdę słodycze, a nawet jeśli to czy na pewno w pełni bezpieczne słodycze.

Cesc Fabregas

Myślicie, że jakbyśmy wysłały siebie, to po odpakowaniu również zrobiłby sobie przy nas zdjęcie z kciukiem w górze i wrzucił na twittera?

(za info dziękujemy fabregasovej!)


*** Ciasteczko7 zmienia nazwę waszej ulubionej weekendowej rubryki na "różowy raport ciążowy", a robi to w całkiem słusznej sprawie, by zaprezentować uśmiechniętego od ucha do ucha Kakę ze swoją uroczą małżonką Caroline w stanie błogosławionym na okładce hiszpańskiego magazynu "Hola". A my wyjątkowo bez choć odrobiny zawiści i kropelki żółci przyznajemy, że razem we trójką (jak zaznaczyła ciasteczko7) wyglądają naprawdę.. ładnie.

Kaka


Żeby jednak nie utrwalił Wam się przecież błędny obraz Kaki jako religijnego, przykładnego męża i ojca, ciasteczko7 dodaje coś ekstra..

"uhhh.. ciacha ten Kaka jest coraz bardziej nieprzyzwoity.. ale hmm.. nie mam nic przeciwko ;DD"

Kaka

To to już jest, najpierw biczfejs, teraz języczek, spirala kuszącego bad-boya nakręca się sama.

A koszulki z wyznaniami zalegają pewnie gdzieś na dnie szafy.

*** Czymże jednak byłby Różowy Raport Specjalny bez choć archiwalnych zdjęć, grupki uroczych pucułowatych dzieciaków i jednego Wally'ego? Tym razem co prawda Wally ma garnek na głowie został już znaleziony i zaznaczony, a Waszym zadaniem jest jedynie odgadnięcie jego tożsamości, ale i tak nie będzie łatwo. Dajcie znać jak już a) wstaniecie z podłogi i przestaniecie się śmiać b) wydawać z siebie dziwne dźwięki ("Awwww") i wypowiadać jeszcze dziwniejsze wyrażenia ("Ojjjj ale on słodziutki!) oraz c) same podciągnięcie swoje spodnie pod szyję, ach i byśmy zapomniały d) odgadniecie kim on jest.  Przy okazji zaś podpisujemy się pod słowami aniyam, będącymi również małą podpowiedzią.

"A tak przy okazji to patrząc na niego na tym zdjęciu to tylko by się chciało taką mizerotkę przytulic, przygarnąć i pogłaskać, te spodenki naciągnięte pod same piersi, ten rozchechłany dekolt koszulki..... Kto

by pomyślał co z tego wyrośnie :))"

Leo Messi

Też zauważyłyście ten odważny dekolt? Kuszenie Davida odbywało się już od najłodszych lat. Uuups.

*** A skoro już przy okazji jesteśmy przy stałych elementach naszej piątkowej rubryki, czas przejść do kolejnego na naszej liście, co oznacza tylko jedno - czas na Jaimego i jego słitaśne focie!!! Po prawdzie poziom słitaśności nie zahacza o zwykłe wyżyny, a my też trochę już zaczynamy się martwić ponad dwutygodniową absencją foci z rąsi, ale to wszystko przestaje mieć znaczenie, gdyż jak pisze Margo: "Najgorętsza (dosłownie) fotka Jaime odnaleziona! ;p" Oo tak, tym razem zamiast śliniaczków przygotujcie gaśnice.

Jamie Alguersuari

 

*** Tak to już właśnie bywa kiedy już przyznamy się, że żarciki z Crisa i jego ulubionego specyfiku do włosów są nie tak fajne jak kiedyś, z ręką na sercu obiecujemy, że przestaniemy, że czas okazać trochę dojrzałości, tolerancji dla odmienności, przychodzi do nas mail zatytułowany "Żelofryz Kryśki" od Natki23, jeden malutki mail, który niszczy wszystkie wcześniejsze przyrzeczenia. Jesteśmy bowiem tylko bezbronnymi, niewinnymi, małymi kobietkami, które nic nie poradzą na coś takiego...

Cristiano Ronaldo

....

....

yyyyy...

.....

Cóż, zawsze uważałyśmy fryzurę "na kolce" za szalenie stylową i pociągającą u chłopaków. A przynajmniej w czasach podstawówki i zielonej szkoły.

yyy...

to jak to było? A! Różowego weekendu!

*** Na sobotni deser zaś zostawiłyśmy sobie coś wyjątkowo kalorycznego - fotkę Andy'ego Murraya nadesłaną nam przez sylę90 obrazującą przygotowania wyżej podpisanego do turnieju w Miami. Ale czymże jest słowo "deser" w obliczu napiętych 247 mięśni klatki piersiowej oraz 284 ramion? Tricepsów, bicepsów i skupienia wymalowanego z rozmachem na szlachetnych rysach twarzy Andy'ego? Niczym, drogie Panie, niczym.

Andy Murray

 

Marina