Brodaty Nick zastępcą Kubicy w Lotus Renault (już oficjalnie)

A my znowu będziemy robić dobre miny do złej gry i wznosić się na wyżyny udawanego obiektywizmu. (A w ramach comic relief co najwyżej śmiać się z brody).

Heidfeld zastępcą Kubicy Koniec spekulacji, wszystko stało się jasne Pojawiła się już oficjalna informacja, że Nick Heidfeld zastąpi Roberta Kubicę w Lotus Renault. Wybór doświadczonego kierowcy to bez wątpienia dobra decyzja Obiektywnie patrząc, wybór doświadczonego i solidnego kierowcy na miejsce Roberta Kubicy, jakim bez wątpienia jest Heidfeld, to dobra decyzja teamu. Która też nikogo dziwić raczej nie może, bo już przed testami w Jerez, w których Niemiec spisał się imponująco, kierowca w opinii ekspertów miał pewne miejsce w bolidzie Kubicy. Wątpliwości pojawiły się na moment, kiedy szefostwo Lotus Renault zwlekało z ogłoszeniem decyzji, początkowo zaplanowanej na poniedziałek. Oliwy do ognia dolała plotka jakoby Bobby jako swojego zastępcę preferował Liuzzi'ego. Co z kolei wzbudziło spekulacje, iż Polak ujawnia teraz swoją odwieczną niechęć do byłego partnera z BMW Sauber i lęk przed tym, że nie będzie miał do czego wracać. Prywatne vendetty na Nicku albo kimkolwiek innym są jednak tak nie w stylu Kubicy, że nie chciało nam się za bardzo wierzyć w plotkę, nawet jeśli żadną tajemnicą nie jest, że panów nigdy nie łączyła większa zażyłość. Spekulacje te i tak nie mają teraz większego sensu, bo właśnie wszystko stało się jasne. Nick Heidfeld będzie jeździł w Lotus Renault i trzeba nam się z tym jak najszybciej pogodzić. - Zespół ma za sobą kilka trudnych tygodni i musieliśmy szybko reagować. Daliśmy Nickowi szansę w Jerez i zrobił na nas wrażenie. Jest szybki, doświadczony i ma dużą wiedzę techniczną w kwestiach uwag odnośnie zrozumienia auta - tłumaczył wybór Eric Boullier.

Bo obiektywnie patrząc, wybór doświadczonego i solidnego kierowcy, jakim bez wątpienia jest Heidfeld, to dobra decyzja teamu. Która też nikogo dziwić raczej nie może, bo już przed testami w Jerez, w których Niemiec spisał się imponująco, kierowca w opinii ekspertów miał pewne miejsce w bolidzie Kubicy. Wątpliwości pojawiły się na moment, kiedy szefostwo Lotus Renault zwlekało z ogłoszeniem decyzji, początkowo zaplanowanej na poniedziałek. Oliwy do ognia dolała plotka jakoby Bobby jako swojego zastępcę preferował Liuzzi'ego nad Kłik Nicka. To z kolei wzbudziło spekulacje, iż Polak ujawnia teraz swoją odwieczną niechęć do byłego partnera z BMW Sauber i lęk przed tym, że nie będzie miał do czego wracać. Prywatne vendetty na Nikosie Brodatym albo kimkolwiek innym są jednak tak nie w stylu Kubicy, że nie chciało nam się za bardzo wierzyć w plotkę, nawet jeśli żadną tajemnicą nie jest, że panów nigdy nie łączyła większa zażyłość.

Spekulacje te i tak nie mają teraz większego sensu, bo wczorajszym popołudniem wszystko stało się jasne. Nick Heidfeld będzie jeździł w Lotus Renault i trzeba nam się z tym wszystkim dla zdrowia psychicznego jak najszybciej pogodzić.

- Zespół ma za sobą kilka trudnych tygodni i musieliśmy szybko reagować. Daliśmy Nickowi szansę w Jerez i zrobił na nas wrażenie. Jest szybki, doświadczony i ma dużą wiedzę techniczną w kwestiach uwag odnośnie zrozumienia auta - tłumaczył wybór Eric Boullier.

Sam Heidfeld zapewnia, że wolałby wrócić do Formuły w innych okolicznościach, ale jest dumny z szansy, zadowolony z dotychczasowej pracy z bolidem i niezwykle zmotywowany przed sezonem, którego już nie może się doczekać. Jeszcze, jeszcze nam głębiej wbijaj sztylety.

Oj, to nie będzie łatwy sezon. A Wy, jesteście zadowolone z takiej decyzji, czy jednak wolałybyście zobaczyć w bolidzie Bobby'ego (tymczasowo!) kogoś innego?

 

 

Ups.

ruby blue