Plusligowe podsumowania: kit kolejki i ostre boje

Obecny sezon wyjątkowo skąpi nam niespodzianek i zaskakujących rozstrzygnięć.


Zapowiadający się na hit kolejki pojedynek Skry Bełchatów z Resovią Rzeszów nie dostarczył niestety spodziewanych emocji. Przypomnijmy, że Rzeszowianom jako jedynej drużynie w tym sezonie udało się ograć mistrzów Polski, można było liczyć zatem na ciekawy i wyrównany bój. Nadzieję tę można było porzucić jednak przed pierwszym gwizdkiem po rzucie okiem na skład wiceliderów tabeli - w Bełchatowie zabrakło trzech filarów Resovii, Grozera, Cernica i Akhrema. W rezultacie skończyło się szybkim 3:0, mimo, że Skra daleka była raczej od rozgrywania meczu życia.

 

Nie trudno było się zresztą oprzeć wrażeniu, iż obydwie drużyny myślami były już w Lidzie Mistrzów, gdzie w połowie tygodnia czekają ich niezwykle trudne spotkania. W przysłowiową garść musi wziąć się zwłaszcza Skra, która tydzień temu sensacyjnie uległa belgijskiemu Knack Randstad Roeselare. (Nie do końca o takie niespodzianki i zaskakujące rozstrzygnięcia nam chodziło.) O niepowodzenia w LM szkoleniowiec Skry obwiania zresztą również system rozgrywek, któremu po raz kolejny dostało się po, yhm, rękach.

 

- Energia, która idzie na przygotowanie mentalne zawodników mogłaby być spożytkowana znacznie lepiej. Potem wszyscy będą mieli do nas pretensje, że siatkarze nie są odpowiednio zmobilizowani w Lidze Mistrzów. Niestety, nie da się w ten sposób grać. Tak naprawdę mecze teraz przeszkadzają. "Super", że wyszły akurat w momencie, gdy drużyny grają kluczowe mecze w europejskich pucharach. Chciałbym, żeby ktoś stanął na naszym miejscu i sobie z tym poradził. Dobrze, że mamy ambitnych zawodników, którzy chcą wygrywać. I będą grali w takim systemie, jaki nam przygotowano. Ale powtarzam, że to granie jest zupełnie niepotrzebne - skomentował Nawrocki.

 

Tymczasem w pozostałych pojedynkach ligowych nie zabrakło emocji. Kolejne spotkanie w drugiej fazie przegrała Politechnika Warszawska, która tym razem po ciężkim pięciosetowym boju uległa Kędzierzyńskie Zaksie. Również pięciu setów na ogranie Delecty Bydgoszcz potrzebował Tytan AZS Częstochowa. W grupie zespołów walczących o miejsca 7-10 swój pochód na dno kontynuuje niestety Jastrzębski Węgiel, który  tym razem nie sprostał Fartowi Kielce. Kolejkę zakończy dzisiejsze spotkanie Pamapolu Wieluń z Olsztynem.