Na dobry początek dnia: kulisy barcelońskiej miłłości

Miłości trudnej, wyboistej i niepozbawionej napięć i konfliktów. Jak to zwykle bywa w przypadku wielkich namiętności...



Kulisy barcelońskiej miłości Miłości trudnej, wyboistej i niepozbawionej napięć i konfliktów... W hiszpańskim Copa del Rey było gorąco, oj było. Barcelona po raz kolejny zaserwowała manitę, "złoty" Leo wbił trójeczkę, a na boisku nie obyło się bez smaczków Zaczęło się spokojnie, od koleżeńskiego świętowania Złotej Piłki dla Leo Messiego już w samolocie, i bardzo chcemy sobie wmówić, że kwaśna miny Iniesty to po prostu reakcja na nieczęsto pitego przez wzorowego sportowca szampana... Przy okazji, bardzo nie chcemy też wyrzucić z siebie jakże niewychowawczej zbitki słów ''Messi jest taki słodki jak się napije'', ale ta szkodliwa dydaktycznie prawda tak bardzo domaga się uzewnętrznienia... Poza tym, czy Wam też się udzielił ten klimat dogorywającej studniówki, gdy wszyscy chłopcy mają już zdjęte marynarki, porozpinane koszule, krzyczą głośno do siebie, a dziewczęta tańczą bez butów? No to tu jest lepiej, nie ma żadnych, tańczących dziewcząt. Nie zawsze jednak jest tak różowo. Podczas ostatniego pucharowego spotkania emocje Katalończyków niebezpiecznie wychyliły się w stronę nienawiści, która jak wiadomo, jest tylko odwrotną stroną wielkiego uczucia. W hiszpańskim Copa del Rey było gorąco, oj było. Barcelona po raz kolejny zaserwowała manitę, "złoty" Leo wbił trójeczkę, a na boisku nie obyło się bez smaczków. Wzburzona, katalońska krew w osobie, oczywiście, Gerarda P. postanowiła podyskutować sobie z kolegą Danim. A brazylijski temperamencik nie chciał być gorszy, więc również "wstrząsnął się" i...ruszył w pogoń za Pique! Cała sytuacja była komiczna, ale również zatrważająca! Poszło prawdopodobnie o nieupilnowanie przez Alvesa zawodnika Betisu, a Gee jako odpowiedzialny stoper nie mógł tego odpuścić, więc w kilku żołnierskich słowach wyjaśnił co i jak. Jednak później nastroje wróciły do normy, a panowie ponoć nie szczędzili sobie czułości. I całe szczęście. Bo kto się czubi, ten się lubi.

Zaczęło się spokojnie, od koleżeńskiego świętowania Złotej Piłki dla Leo Messiego jużw samolocie, i bardzo chcemy sobie wmówić, że kwaśna mina Iniesty to po prostu reakcja na nieczęsto pitego przez wzororwgo sportowca szampana...

 

 

 

 

 

 

 

 

Przy okazji, bardzo nie chcemy też wyrzucić z siebie jakże niewychowawczej zbitki słów ''Messi jest taki słodki jak się napije'', ale ta szkodliwa dydaktycznie prawda tak bardzo domaga się uzewnętrznienia... Poza tym, czy Wam też się udzielił ten klimat dogorywającej studniówki, gdy wszyscy chłopcy mają już zdjęte marynarki, porozpinane koszule, krzyczą głośno do siebiie, a dziewczęta tańczą bez butów? No to tu jest lepiej, nie ma żadnych, tańczącyh dziewcząt...

 

 

 

Obrazki katalońskiego rozpasania rozluźnienia w przestworzach przesłała nam carmen90, donosząc także, o problemach z aklimatyzacją najsłodszego z młodych biczfejsów - Ibrahima Affelaya, który najwidoczniej jeszcze nie podłapał specyficznej, katalońskiej atmosfery:

 

 

 

 

"Nieobecni w spotkaniu przeciwko Levante (2.01.2011) Pique, Puyol i Afellay obserwowali poczynania kolegów z trybun. Pikuś z Puyolem mieli niezły ubaw, no spójrzcie na nich! Jakie to urocze... Zawsze wiedziałam, że "kto się czubi, ten się lubi". Szkoda tylko, że nie włączyli w zabawę swojego nowego kolegi. Biedny Ibi, siedział taki opuszczony i musiał trenować biczfejsy."

 

 

 

GErard Pique, Carles Puyol, Ibrahim Afellay

 

 

 

 

 

 

"Ale pocieszmy się, że to były jego pierwsze dni w Barcelonie. Widocznie opiekuńczy Pikuś zrozumiał, że Ibi też potrzebuje miłości, i później w ramach rewanżu ćwiczył z nim na treningu. Jeszcze trochę poczekajmy, a zaczną się przytulać :)"

 

 

 

 

Ibrahim Afellay, Gerard Pique,

 

 

Zwłaszcza na to ostatnie czekamy z niecierpliwością.

 

 

 

 

Nie zawsze jednak jest tak - nomen omen - różowo, i właśnie podczas ostatniego pucharowego spotkania emocje Katalończyków niebezpiecznie wychyliły się w stronę nienawiści, która jak wiadomo, jest tyelko odwrotną stroną wielkiego uczucia. Donosi nam P&P:

 

 

 

W hiszpańskim Copa del Rey były emocje, oj były. Barcelona po raz
kolejny zaserwowała manitę, "złoty" Leo wbił trójeczkę, a na boisku nie
obyło się bez smaczków. Wzburzona, katalońska krew w osobie, oczywiście,
Gerarda P. postanowiła podyskutować sobie z kolegą Danim. A brazylijski
temperamencik nie chciał być gorszy, więc również "wstrząsnął się" i...
ruszył w pogoń za Pique!

 

 

 

 

 

 

 

Cała sytuacja
komiczna, ale również zatrważająca! Poszło prawdopodobnie o
nieupilnowanie przez Alvesa zawodnika Betisu, a Gee jako odpowiedzialny
stoper nie mógł tego odpuścić, więc w kilku żołnierskich słowach
wyjaśnił co i jak. Jednak później nastroje wróciły do normy, a panowie
ponoć nie szczędzili sobie czułości. ;) I całe szczęście.

 

 

 

 

Bo kto się czubi, ten się lubi. Mówiłyśmy to już dzisiaj?

 

 

 

 

PS. Za filmik z samolotu dziękujemy także jaszczurce.