Sport.pl

Kaka wraca, Real wygrywa

Choć niekoniecznie jest to jakoś bardzo skorelowane. Co nie zmienia faktu, że po 233 dniach oczekiwania (dziękujemy kaśkowi za skrupulatne wyliczenia) kwadrans z najsłodszym z Brazylijczyków był, no cóż, bardzo miłym kwadransem. Jakoś tak po minionym roku, mamy mocne zapotrzebowanie na idealnych mężów i ojców. Oczywiście, zaraz po idealnych kawalerach.

Nie znaczy to jednak wcale, że mecz układał się całkowicie po myśli Same Wiecie Kogo, o czym chyba może świadczyć ta mina:

 

 

 

Jose Mourinho

 

 



Obrońcy Królewskich najwyraźniej myśleli, podobnie jak my, o orzechowych oczach swojego powracającego do zdrowia kolegi, i właściwie my na ich miejscu również nie potrafiłybyśmy się skupić, no ale nam tyle nie płacą... Na szczęście, to co zepsuła defensywa nadrobiła ofensywa, w osobach panów: Ronaldo - Ozil - Benzema i Di Maria. Dwaj pierwsi wpisali się na listę strzelców, Benzema asystował a Di Maria wypracował karnego.

 

 

 

 

 




Wygrana 3:2 z Getafe wciąż oznacza dwupunktową stratę do Barcelony, ale przecież teraz, kiedy już wrócił Kaka będzie... no, nawet jeśli nie lepiej, to na pewno ładniej. Sam Mr Pefect tak mówił o minionych miesiącach:

 

 


"Miałem chwile załamania, ale mam nadzieję, że to już za mną. Mój powrót na boisko chciałbym zadedykować swojej żonie, która wspierała mnie przez cały ten czas"

 




Och, och, och. My też Cię wspierałyśmy. Ale trudno, zadowolimy się rolą cichych bohaterek, taki już nasz los...

Więcej o: