Novak Djoković i soczewki, czyli ku przestrodze okulistycznej

A w bonusie wycieczka po szatni Rogera Federera.

 

 

 

 

 

Jak zapewne doskonale wiecie, w Londynie trwa właśnie kończący tenisowy sezon turniej Masters, z udziałem tenisistów okupujących czołowe rankingowe lokaty. Wczoraj, w szlagierowo zapowiadającym się pojedynku Rafa Nadal pokonał Novaka Djokovica i niestety szlagierowść  na zapowiedziach tylko się skończyła. Pojedynek zakończył się niespodziewanie szybko łatwym zwycięstwem Hiszpana 7:5 6:2, a winnej całej sytuacji okazały się być ... soczewki kontaktowe Serba.

 

 

Od początku spotkania Nole grał z podrażnionym prawym okiem, a przy stanie 4:4 w pierwszym secie udał się nawet do szatni, by założyć nowe soczewki, jednak ani to, ani interwencje lekarzy nie pomogły.

 

 

- Czuję się chory kiedy muszę o tym mówić, bo to po prostu niesamowite, że coś takiego mi się przytrafiło. Czułem się świetnie, jestem wkurzony, że coś takiego mogło wpłynąć na przebieg meczu. Nie mogłem grać. Nie mogłem dojrzeć piłki, zwłaszcza przy returnach. To było straszne - opowiadał po meczy rozgoryczony Djoković.

 

 

A jeśli planujecie właśnie wysnuć teorię o baletnicach i ich rąbkach spódnic, musicie zmierzyć się z siłą argumentów jednej z nas, która również nosi soczewki kontaktowe i wie jak to jest. Gdy znienacka oko wysusza się tak, że ściągasz i przemywasz tą soczewkę tuzinami płynów, zakraplasz oko tysiącami kropel i nic. I boli tak, że chcesz wydrapać sobie oko i zaczynasz się zastanawiać czy to, że soczewki spędziły sobotnią noc w kieliszku po wódce nie jest jednak bez znaczenia. No. Więc w pełni rozumiemy tenisistę, łączymy się w bólu, a oku życzymy szybkiego powrotu do formy, bowiem Novaka już w piątek czeka kolejny ciężki bój tym razem przeciwko Andy Roddickowi.

 

 

 

Na koniec obiecany bonus prosto z szatni Federera:

 

 

 

 

Ależ czaruś z tego Rogera.