Schweinsteiger maca

Ach ci Niemcy, i ich końskie zaloty...

 

 

 

No ale cóż, nieoficjalna wojna hiszpąńsko niemiecka o serca, piski i palpitacje Ciachoczytelniczek wymusza twardą walkę. Biczfejs za biczfejs, klata za klatę, macanki za macanki... Chociaż akurat jeżeli chodzi o macanki, to Niemcy mają długą i piękną tradycję, że odwołamy się choćby do tego, legendarnego przypadku...

 

 

 

 

 


W ostatnim meczu Bayernu z Bayerem Bastian Schweinsteiger poszedł jednak o krok dalej, a raczej... niżej...

 

 

 

 


Hmmm... pomijając już fakt, że Schweini niemal bezwstydnie romansuje z Muellerem pod neiobecność Poldiego, to naprawdę... nie wiemy co o tym sądzić. To takie, brutalne, tak stereotypowo niemieckie... o wiele bardziej wolimy delikatną czułość w tym stylu, a Wy?

 

 

 




PS. Oczywiście bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy Adze, niezłomnej dostarczycielce przepysznych niemieckich słodkości....