Tom Hilde ścina włosy

Czyli smutna historia o tym, że dla sportu trzeba czasem się poświęcić.

 

 

 

 

 

 

Wieść krążyła od kilku dni, ale dopiero namacalny dowód podesłany nam przez Navas Bejbe skłonił nas do tego, by zająć się wreszcie precedensem. Słynący ze swej blond czuprynki Hilde ugiął się pod presją trenerów i specjalistów od aerodynamiki, którzy stwierdzili, że wystające spod kasku włosy wpadają w wiry przez co spowalniają skoczka i skracają skok nawet o metr. To tak na serio?

 

 

Na swojej stronie internetowej skoczek stwierdził, że w sumie i tak już go długie włosy zaczęły męczyć i postanowił rozprawić się z z nimi, jak to ujął, szybko i źle. Zawiązał mianowicie na głowę opaskę i kazał koledze z kadry, Andreasowi Vilbergowi, ciąć wokół niej. Jak przyznaje, efekty okazały się być nie takie znowu rewelacyjne, ale właściwie to słabo go to interesuje. Tomie Hilde - w osobie niżej podpisanej właśnie zyskałeś nową fankę.

 

 

 

Choć akurat w tym aspekcie tendencja jest ponoć spadkowa. Skrzynka skoczka ugina się podobno od płaczących po włosach fanek, a Navas Bejbe pyta rozpaczliwym tonem Czy to znaczy, że wszyscy długowłosi skoczkowie pójdą pod nożyczki? Hmm, wiedzą z zakresu aerodynamiki nie umywamy się oczywiście do redaktora Kurzajewskiego, ale czy nie wystarczyłoby zwyczajnie związać włosy w kucyk? Hmm?

 

 

 

I czy norwescy eksperci od aerodynamiki nie mogliby również wyliczyć o ile spowalnia samochód długość włosów kierowcy rajdowego? Pretty please?

 

 

 

ruby blue