Żegnaj bramkarska bluzo!

Jesteście gotowe na kolejny hiszpański nokaut w tym tygodniu? Tak, to pytanie retoryczne.

 

 

 

 

Żegnaj bramkarska bluzo! Jesteście gotowe na kolejny hiszpański nokaut? Tak, to pytanie retoryczne Sesja Ikera Casillasa do grudniowego numeru hiszpańskiego "Vogue'a" autorstwa fotografa Petera Lindbergha... Tajemnica klaty Casillasa wreszcie się wyjaśniła. Odkąd pamiętamy jak świat długi i szeroki dzielił się na takich, którzy nie widzieli klaty Ikera Casillasa i takich, którzy twierdzą, że owszem widzieli, ale gdzieś zaraz obok ładnych butów Carbonary i del Bosque bez wąsa. My natomiast od zawsze należały do grupy trzeciej, która ma w posiadaniu zdjęcie Casillasa bez koszulki... ale upiera się, że Photoshop miał tu swój udział. Kapitan Mistrzów Świata od zawsze skrzętnie ukrywał swoje atuty pod grubymi warstwami bluz bramkarskich, ewentualnie w porywach szaleństwa ulegając wymianie koszulek, by świecić białym podkoszulkiem. Dziś jednak nadszedł dzień, w którym tajemnica klaty Casillasa wreszcie się wyjaśniła, a naga (z przyjemnością dodamy: i w przenośni i dosłownie) prawda wyszła na światło dzienne. Otóż, kochane, Iker wziął nas na przetrzymanie, najzwyczajniej nas kokietując. Chciał nieznośnie pobudzić naszą wyobraźnię, by w odpowiednim momencie, w odpowiedniej oprawie zaprezentować ją całemu światu. A czyż nie idealna wydaje się na tę okazję sesja do grudniowego numeru hiszpańskiego "Vogue'a" autorstwa słynnego fotografa mody Petera Lindbergha? No to spójrzcie tylko jeszcze raz i dokładniej.

Odkąd pamiętamy jak świat długi i szeroki dzielił się na takich, którzy nie widzieli klaty Ikera Casillasa i takich, którzy twierdzą, że owszem widzieli, ale gdzieś zaraz obok ładnych butów Carbonary i del Bosque bez wąsa. My natomiast od zawsze należały do grupy trzeciej, która ma w posiadaniu to zdjęcie...

 


 

Iker Casillas

 

 

 

...ale upiera się, że Photoshop miał tu swój udział, głowa jest doklejona w paincie, a tak w ogóle, to nie jest ręcznik Ikera.

 

 

Kapitan Mistrzów Świata od zawsze skrzętnie ukrywał swoje atuty pod grubymi warstwami bluz bramkarskich, ewentualnie w porywach szaleństwa ulegając wymianie koszulek, by świecić białym podkoszulkiem. Dziś jednak nadszedł dzień, w którym tajemnica klaty Casillasa wreszcie się wyjaśniła, a naga (z przyjemnością dodamy: i w przenośni i dosłownie) prawda wyszła na światło dzienne.

 

 

 

Otóż, kochane, San Iker wziął nas na przetrzymanie, najzwyczajniej nas kokietując. Chciał nieznośnie pobudzić naszą wyobraźnię, by w odpowiednim momencie, w odpowiedniej oprawie zaprezentować ją całemu światu. A czyż nie idealna wydaje się na tą okazję sesja do grudniowego numeru hiszpańskiego Vogue autorstwa słynnego fotografa mody Petera Lindbergha? No to spójrzcie tylko jeszcze raz i dokładniej na TO:

 

 

 

Iker Casillas

 

Zaraz, zaraz, gdzie się podział nasz śliniaczek?

 

O.Mamo.

 

Możecie mieć powyżej cebulek włosów Hiszpanów, być szefową organizacji "Manchsaft Pany", ale jedno musicie przyznać: To jest....niesamowite. I odbiera mowę. Iker przeszedł sam siebie, a samo zdjęcie zachwyca nas w swojej prostocie. Żadnych zbędny produktów spożywczych gadżetów, piłek, bród, bramek w tle. Tylko on, klata i my. Tak jak powinno być. Idealnie.

 

 

No ale żeby było śmieszniej, Vogue poczuł się zobowiązany, by dla dociekliwych zamieścić informację, że bokserki i pasek, które ma na sobie hiszpański bramkarz, są od Hugo Bossa, a jeansy z kolekcji Dior Homme. O tak, to zdecydowanie było pierwsze na co zwróciłyśmy uwagę spoglądając na to zdjęcie. Pasek.

 

 

 

Tymczasem, wybaczcie, ale idziemy drukować to zdjęcie w hurtowych ilościach i wytapetować całą ciachową redakcję, a jeśli nie, to chociaż odkleić każdy milimetr biurka redaktorki Mariny. Tak, zszywacz też będzie miał naklejoną na sobie małą klatunię Ikera.

 

 

 

P.S. Swoją drogą nie wiedziałyśmy, że łapanie piłki potrafi tak wyrzeźbić podbrzusze. Dobrze nam z ta nową wiedzą.

 

 

Marina