Czas na speszenie ostateczne

W tygodniu min ostatecznych na Ciachach, po płaczu Vettela i biczfejsie Hiszpanów, przychodzi czas na zawstydzenie, którego udzieli nam król we własnej Ozilowej osobie.

 

 

 

 

O speszonej obecności Mesuciątka na gali rozdania nagród Bambi, informowała nas już w zeszłym tygodniu Lady Ozil. Zawstydzenie Dzieciątka sięgnęło stratosfery gdy biedaczysko musiało wejść na wielką scenę i odebrać nagrodę w kategorii "Integracja". Wcześniej jeszcze nastrzelał całą masę min przygotowawczych siedząc przy stoliku i wysłuchując opowieści bliżej nam nie znanej pani (z bardzo irytującym śmiechem) o swojej osobie. Zobaczmy:

 

 

 

 

 

Podziękowania recytowane jak wierszyk na akademii szkolnej, wzrok szukający desperacko oparcia w podłodze i rączki trzymające kurczowo statuetkę niczym rąbek swetra, jakkolwiek rozbrajające, są ledwie preludium do prawdziwego speszenia ostatecznego, które zobaczyć możemy w innym filmiku z gali, nadesłanym przez Rudą Paskudę. Tym razem to Mesut wręcza nagrodę w towarzystwie Shakiry, której obecności szerzej nawet nie skomentujemy  bo już przyzwyczaiłyśmy się do tego, że dostajemy ją w pakiecie przy każdym tego typu około-piłkarskim filmiku.

 

 

Ale do rzeczy, do rzeczy, gdyż są to rzeczy wielkie. Przemawiające Mesuciątko jest, rzecz jasna, speszone w każdej sekundzie przemówienia, ale to co się dzieje na wysokości 1:52, gdy Mesut wspomina mecz z Argentyną, jest czystym absolutem odbierającym młodym peszącym się piłkarzom całego świata nadzieję na to, że ich dalsze peszenie ma w ogóle jakikolwiek sens w obliczu brutalnej perfekcji mistrza.

 

 

 

 

 

Ruby blue zanim pobiegnie zrobić sobie z tego gifa na tapetę komórki, komputera i ścian w pokoju doda jeszcze tylko, że ta nowa fryzura Mesuta wcale nie jest taka przefatalna. Być może jednak to wszystko magia speszenia.