Sport.pl

Sportowy Alfabet David Silvy od A do Z

Wymieniany zawsze gdzieś na szarym końcu hiszpańskiej elity, zagubiony gdzieś pomiędzy zachwytami nad piegami Torresa i oczami Fabregasa, notorycznie pomijany w fantazjach nad La Furia Roja, wreszcie znalazł u nas należne sobie pięć minut, a raczej dwadzieścia-dwie literki. Smacznego!

 

 


 

Angielski. Już po podpisaniu kontraktu, ale jeszcze przed przeprowadzką do Anglii martwił się swoją nauką nowego języka, choć prawdziwe problemy z komunikacją spędzające sen z powiek zaczęły się już na miejscu. Biedaczek. Jeśli, by to pomogło (a wiemy, że tak) to same chętnie zgłosimy się jako korepetytoki-wolontariuszki. Na pierwszej lekcji zaczniemy od wymowy słowa "cookie".

 

 

 

david silva

Bramkarz. Taką właśnie funkcję na murawie miał początkowo pełnić, a jego pierwszym piłkarskim trykotem była właśnie bluza bramkarska. Cóż, z pewnością byłby pierwszym golkiperem w historii, który nie sięgałby nawet do połowy słupka.

 

 

 


Carlos Marchena, to jego wierny przyjaciel, z ktorym rozmawiać mógłby bez końca. Ponoć ten wspierał go po podczas trwających Mistrzostw Świata, gdy stracił miejsce w wyjściowej jedenastce i po przenosinach do Manchesteru pomagał z aklimatyzacją. Bywały jednak momenty, w których ta przyjaźń, wcale nie była tak różowa, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać....

 

 

 

david silva

Dzieciństwo. Już od najmłodszych lat był widziany szwędający się w poliżu domu z piłką przy nodze, a pierwszych trików technicznych uczył się grając na ulicy z innymi dziećmi albo w domu dziadków.

 

 



"Ekipa", amerykański serial o tym tytule należy do jego ulubionych telewizyjnych rozrywek i w każdej wolnej chwili, czy to na zgrupowaniu, czy w domu zasiada przed swoim laptopem, by go oglądać. Hm, ktoś tu ma poczucie humoru.

 

 

 


Fotki z dzieciństwa. Przecież nie mogłyśmy pozbawić się tej przyjemności, jaką są kompromitujące pamiątki z wczesnych lat młodości naszych ciasteczek. David nie ma co prawda lilowych dresików, ale ma TO:

 

 

 

david silva

 

 

 

david silva

 

 

 


Czy tylko nam się wydaje, czy na pierwszym zdjęciu to naprawdę są platynowe blond refleksy we włosach? Czy na drugim to naprawdę jest ubrany seksowny mundurek? Hm, mamy nadzieję, że ma go jeszcze w szafie. A te oczy....od zawsze były warte grzechu.

 

 



Genialne kości policzkowe. Okej, jakkolwiek bardzo to zdjęcie przerażające, by nie było, spójrzcie tylko na te dwa dzieła sztuki.

 

 

 

david silva

 

 

 



Możemy dotknąć?

 

 



Hmm...bycie Hiszpanem zobowiązuje i zbiera żniwo w postaci kolejnej ofiary, która zaryzykowała fantazjowanie na temat zarostu.

 

 

david silva

Boże, Xabi i Iker, ze swoimi piankami do golenia i maszynkami powinni stworzyć jakąś ekpię ratunkową dla kolegów z reprezentacji.

 

 

 


Iniesta. Cóż, gdyby tylko Andres wykazywał trochę więcej zaangażowania i czułości, mogłybyśmy w kadrze Hiszpanii mieć nie tylko Fabrique, ale i Siniestę. Nie ma wywiadu w którym Silva choć nie wspomniałby o swoim podziwie dla kolegi z kadry, nie zachwycał się nad jego piłkarskim geniuszem, ani nie drżał z przerażenia nad kolejną jego kontuzją. I tak, to jest bardzo, bardzo, bardzo słodkie.

 

 

david silva

Jak bardzo David dobrze wygląda na tym zdjęciu? Z góry uprzedzamy, że odpowiedź "bardzo, bardzo, bardzo" się nie liczy.(Dzięki Kickette!)

 

 

 

 

Jul 14, 2010; Manchester, UK; David Silva - Manchester.Manchester City and Spanish football player David Silva arrives for a medical in Manchester URN:9174609.  Mandatory Credit: Photo by Eamonn and James Clarke/EMPICS Entertainment/KEYSTONE Press   Copyright 2010 by EMPICS Entertainment

 

 


Ksywka. Co bardziej pamiętliwe czytelniczki "Z archiwum H" pewnie pamiętają, że ze względu na jego iście koszykarski wzrost zwykł być pieszczotliwie nazywany: "Kucyk" lub "Enano", co po hiszpańsku znaczy "Skrzat". Awwww. Myślicie, że możemy postawić go w przyredakcyjnym ogródku na ozdobę?

 

 

 


Latanie. Jeśli nie jest to jego druga ulubiona czynność, zaraz po "kokietowaniu Ciachoredaktorek", to lepiej, żeby na dniach się nią stała. Dlaczego? Nie istnieją bezpośrednie loty między jego obecnych miejscem zamieszkania, a Gran Canarią i żeby dostać się w rodzinne strony będzie zmuszone przebyć ponad dziesięciogodzinną wycieczkę na trasach: Manchester-Londyn-Madryt-Las Palmas. W razie czego, oferujemy się charytatywnie jako pasjonujące towarzystwo.

 

 


david silva

 

 

 

 

Mini-mini. Czy tego chcemy, czy nie David Silva to najbardziej tyci z tyciprzystojniaczków, ze swoimi zaledwie sto-siedemdziesięcioma centymetrami słodkości. "No problem", jeśli o nas chodzi, Silvusiu (Silvusiu? Naprawdę to napisałyśmy?) dla Ciebie możemy nabawić się nawet i garba albo dwóch.

 

 


Niezapomniane wspomnienie. Takim bez wątpienia był dla niego jego pierwszy prawdziwy pocałunek. Jak wspomina, miał on miejsce z ważną osobą w jego życiu i już na zawsze pozostanie w jego pamięci.

 

 

 

 


Osobowość. Jak bardzo byśmy się upierały "Awww...słodki", to niestety nie osobowość, a przynajmniej nie cała. Warto zatem zapamiętać, że najbardziej na świecie denerwuje go niepunktualność (a co ze szczęśliwymi, którzy czasu nie liczą?), a rzeczą, do której za żadne muffinki tego świat byście go nie zmusiły jest publiczne wstydzi się przemawiania publicznie, . Czyżby to był kolejny Hiszpan, który po śnie w którym zastępuje Pepe Reinę podczas tego przemówienia , budzi się zlany potem?

 

 

 


david silva

 

 

 

 

Piegi! Umarłyśmy, jesteśmy w niebie, mamy swojego Boga i cały gwiazdozbiór na jego twarzy.

 

 

 

david silva

Rodzina. Ojciec wcześniej był policjantem, teraz od kilku lat jest ochroniarzem i piluje porządku na stadionie Valencii. Matka? Tej pani (pozdrawiamy, pozdrawiamy) podziękujcie za te seksownie lekko skośne oczy i ezgotyczno-apetyczny rysy twarzy Davida - w jej żyłach płynie japońska krew.

 

 

david silva

 

 

 

 

Strach przed nieznanym. Nasz. Bo nie wiemy, jak to już jest z tym Silvusiem (ach, czy to naprawdę, nie brzmi uroczo?) jest, czy jest sam, czy jednak z kimś. Niby, babcia (80-letnia, bo 80-letnia) napomina coś o jakiemuś dziewczęciu z miasta rodzinnego, z którą od lat spotyka się jej ukochany wnuczek, ale co, jak, gdzie się spotykają i czy na leżakach, nie wiemy. Ale może to i dobrze, kolejny "taki Cesc" z rana i zamkniemy się w sobie.

 

 

 


The Citizens. W letnim okienku transferowym, szlakiem swojego partnera ze spóki David&David zrzucił z siebie pomarańczowy trykot Valencii i stał się naszym osobistym "kolejnym powodem, żeby kochać Premiership". I choć możemy bardzo nie lubić szejków, możemy nawet bardzo, bardzo, bardzo nie lubić ich ogromnych pieniędzy i zakupów, to tego transferu skrytykować się nie ośmielimy. Co miał biedaczek zrobić, jak nie uratować swój ukochany klub z kłopotów finansowych, nawet za pomocą petrodolarów?

 

 

MANCHESTER, ENGLAND - OCTOBER 03:  David Silva of Manchester City during the Barclays Premier League match between Manchester City and Newcastle United at City of Manchester Stadium on October 3, 2010 in Manchester, England.  (Photo by Chris Brunskill/Getty Images)

Upragnione zdjęcie. Bez fałszywej skromności panie Silvo, ty już dobrze wiesz jakie.

 

 

 

david silva

 

 


klaaaaata! I impreza się rozkręca.

 

 

 


Wyznanie, czyli czas o kolejną wiadomość pozyskaną "Z archiwum H", konkretnie ze śledztwa "Za co nas kochasz, nasz ty hiszpański byczku", w którym to przesłuchiwany David bez zastanowienia wyznał: "Podziwiam je za zdolność myślenia o wszystkim. Jeśli chcesz coś zorganizować, cóż, potrzebujesz kobiety", a my cóż, stwierdziłyśmy, że potrzebujemy zorganizować jego transport do naszej redakcji.

 

 

 


Zdjęcie. W swoim portfelu zawsze nosi fotografię tragicznie zmarłej w wieku trzech lat kuzynki Cynthii i to jej zawsze dedykuje swoje gole. I za to kochamy go jeszcze bardziej.

 

 

 

Marina

Więcej o: