Sport.pl

Z cyklu: byli oni kiedyś piękni i młodzi- Kimi Raikkonen

A wszystko w ramach spóźnionych acz szczerych życzeń urodzinowych.

 

 

 

Przegapiłyśmy urodziny Raikkonena Za dużo nam się ostatnio zdarza tego gapiostwa W niedzielę 31 lat skończył Kimi Raikkonen. Mistrz świata Formuły 1 z 2007 roku oraz wicemistrz z lat 2003 i 2005. Fin zwyciężył w sumie w 18 wyścigach GP W niedzielę Kimi Raikkonen skończył 31 lat. Kiedy na niego patrzymy, ciężko nam uwierzyć, że Fin ma już tyle wiosen na karku. Ale to prawda. 31 lat upłynęło, odkąd w sąsiadującym bezpośrednio z Helsinkami mieście Espoo przyszedł na świat przyszły mistrz świata Formuły 1 z 2007 roku oraz wicemistrz w sezonach 2003 i 2005. W czasie swojej kariery w Formule 1 Raikkonen zwyciężał w osiemnastu wyścigach z cyklu Grand Prix. A to przecież nie koniec. Obecnie Fin reprezentuje Citroen Junior Team w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Ciacha składają więc spóźnione, ale bardzo szczere życzenia, kolejnych sukcesów, tym razem nie na torze wyścigowym, ale na rajdowych szlakach. Pieniędzy Finowi życzyć nie musimy, bo w czasie kariery w zespole Ferrari, w którym zakończył karierę w Formule 1, był klasyfikowany jako najlepiej zarabiający kierowca. Jego pensję w 2006 roku oszacowano na 51 milionów dolarów rocznie. Potem było niewiele gorzej.

To zachwycające zdjęcie Kimasa, które możecie podziwiać wyżej, pląta się po naszych archiwach już od jakiegoś czasu, ale coś jakoś nigdy nie mogłyśmy znaleźć okazji do jego upublicznienia. Pomyślałyśmy - akurat zbliżają się jego urodziny toteż okazja będzie wyborna. Po czym co? Po czym zapomniałyśmy o jego rodzinach. A pod osłoną naszego gapiostwa Kimi skończył w niedzielę 31 lat (już tyle?!).

 

 

Kimi, wybacz, owszem, jest nam wstyd. No i tam wiesz, sto lat.  Nie napiszemy, żebyś nam wracał do formuły, bo Word odrzuca tę frazę jako zbyt często występujące powtórzenie. A jeśli już jesteśmy przy wyciąganiu archiwalnych zdjęć, mamy dla Was jeszcze jedną, niestety znowu z (czy jeszcze?) małżonką, ale jakże cudnej urody fotografię.

 

 

 

 

 

 

 

No to może jeszcze jedna. Tym razem Kimi bez żony w towarzystwie fińskiego lasu i dziwnych spodni.

 

 

 

 

 

 

 

To już wiecie dlaczego parę lat temu się w nim zakochałyśmy. I nadal - mimo wszystko - kochamy miłością nieprzytomną niczym Sakon Yamamoto na torze.

Więcej o: