Kangury, różowy domek, reprezentacje

Czyli kolejna porcja serialu "o nas się biją", tudzież "Polska reprezentacja podchodzi do przygotowań do Euro 2012 z dystanesem i bez paniki". Tudzież: "Australijczycy i ich klaty przyjeżdżają do Krakowa".

 

 


Tak więc, dziś kolejna porcja reprezentacyjnych zmagań. Polacy podchodzą do przygotowań do Euro ''z pewną taką nonszalancją", niefrasobliwie remisując z Ukrainą (bo przecież nie wypada tak ogrywać współorganizatorów), teraz zaś szykują się na mecz z Australią. My też już nie możemy się doczekać...

 

 

 

 

 

 

Wróć, nie to zdjecie. Nieodbre redaktorki. Jeszcze raz: My też już nie możemy się doczekać...

 

 

 

 

 

 

 

No. Nie jest źle, co?

 

 

 

Sądząc jednak po ilośći mail jakie do nas przysyłacie, o wiele bardziej interesuje Was towarzyski mecz Hiszpanów z Argentyną. Już od kilku dni zasypujecia nas fotkami z treningu Czerwonej Furii, opisując coraz to nowe formy hiszpańskiej zabawy. Celuje w tym zwłaszcza blackqueen oficjalnie odznaczona Orderem Srebrnego Ciacha Pierwszej Klasy.

 

 

 

"Nasze kochane Hiszpańskie byczki ciągle trenują. Jednakże ich treningi przypominają bardziej zabawę w przedszkolu. (...) Tym razem chłopcy zorganizowali zabawę w : " jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka.. " Rrrramos jednak woli przytulić się do Fernando.

 

 

 


 

 


"kto wypina tego wina ".. Teraz na stadion powinna wkroczyć ciachowa ekipa specjalna i klepnąć u pupę każdego kto się wypiął. [ Zgłaszam się na ochotniczkę .. ]"

 

 

 


 

 

 

 

 

Sprawa zaczęła nas o wiele bardziej interesować, kiedy okazało się, że Hiszpanie odwiedzają dziś Różowy Dom, i o dziwo - nie chodzi tu o naszą redakcję, ktora wygląda jednak - przynjmniej z zewnątrz - całkiem podobnie:

 

 

 

 

 

 

Okazuje się też, że oprócz bycia Królową Hiszpanii opłaca się też w być w życiu panią prezydent Argentyny. Oferujemy niniejszym uosługi reprezentacyjne premierowi i prezydentowi Polski. Już my sie tam zajmiemy tymi wszystkim reprezentacjami... A również dzięki blackqueen mozecie pozazdrościć pani prezydent, którą w La Casa Rosada prezentowali przedstawiciele La Furia Roja. Lubimy to zestawienie kolorystyczne:

 

 

 

 

 

 

Rybka zaciera zaś ręce na myśl o meczu Niemców z Azerbejdżanem licząc na co najmniej 7:0 i na to, że Bastian przypomni sobie do czego to służy.

 

 

 

 

 

 

Mesuciątko, nie bój się, piłka nie gryzie...

 

 

 

 

 

 

No i patrzcie, patrzcie - Tim Wiese w znośnej fryzurze...

 

 

 

 

 

 

Włochy też mogą sobie postrzelać - mają bowiem na rozkładzie Wyspy Owcze, ale że z Włochami nic ostatnio nie wiadomo... to.... mamy dla Was szybką "słitaśną focię" z Holandii....

 

 

 

 

 

 

Oooo. Czy mówiłyśmy już kiedyś, że w głębi ducha chciałybyśmy być małym, blondwłosym chłopcem w okularach?