Z cyklu: ciachowe podsumowania - wakacje 2010

Czas na małą podróż w czasie i podsumowanie najważniejszych momentów minionych miesięcy.

 

 


Ciachowe wakacje cz.1 Czas na podsumowanie najważniejszych momentów minionych miesięcy. Co to były ze wakacje! W ciągu jednego lata Cristiano Ronaldo został ojcem, Mesut Ozil ciachem a Rafael Nadal po raz kolejny wygrał Wimbledon. Co to były ze wakacje! Co za wydarzenia! Co za emocje! łzy, radość, rozpacz i szczęście! Przez te dwa miesiące i jeden tydzień przeżyłyśmy więcej aniżeli cały ostatni rok i do teraz dziwimy się jak nasze serca, włosy, paznokcie, zdrowie psychiczne to wytrzymało. Jedno jest pewne, nic już nie będzie takie samo jak przed dwudziestym piątym czerwca. Czerwiec. Znikąd pojawił się niejaki Mesut Ozil, zaczesał włosy do tyłu, strzelił gola Ghanie i stało się. Wytrzeszcz oczu (mierzony w milimetrach) stał się wyznacznikiem ciachowości, a fryzura a la kolumbijski plantator tytoniu zaczęła wywoływać mięknięcia kolan - Mesuciatko oficjalnie dołączyło do naszej ciachowej armii. Nie mogło niestety też zabraknąć kilku spotkań przy ołtarzu, czyli jedynego powodu dla którego nie lubimy wakacji. Simon Amman poślubił Rosjankę, Janę Jankowską, Andreas Kuettel związał się na wieki z Dorotą Pawłowską. Lipiec. Na dobry początek Ciacha obchodziły swoje urodziny. Trzecie. Cristiano Ronaldo został ojcem. Dobra wiadomość jest taka: matką nie jest Paris Hilton. Zła: ktoś jednak musi nią być. Rafael Nadal po raz kolejny wygrał Wimbledon i mógł pozować do zdjęć z garniturem na ciele i pucharem pod pachą. Puyol rozebrał się przed królową Hiszpańską, czyli malutki biały ręczniczek stał się nowym symbolem narodowym, a Hiszpan wyznaczył nowe standardy w byciu "hardkorem". Hiszpania została Mistrzem Świata. Pozwólcie...: CAMPEONES!!! CAMPEONES!!! CAMPEONES!!! VIVA ESPANA!!!!!!! ekhm... już. Po protstu: najlepsi na świecie zostali najlepszymi na świecie oficjalnie. Iniesta strzelający niesamowitego gola w końcówce dogrywki, Iker osuwający się na kolana i płaczący niczym dziecko, piegi Torresa na tle Pucharu Świata. Tego, co przeżyłyśmy z tymi chłopakami tego lata, nie zapomnimy nigdy. Co to były ze wakacje! Co za wydarzenia! Co za emocje! łzy, radość, rozpacz i szczęście! Przez te dwa miesiące i jeden tydzień przeżyłyśmy więcej aniżeli cały ostatni rok i do teraz dziwimy się jak nasze serca/włosy/paznokcie/zdrowie psychiczne to wytrzymało. Jedno jest pewne, nic już nie będzie takie samo jak przed dwudziestym piątym czerwca.

 

 

 

Przeczytajcie zatem nasze podsumowanie i sprawdźcie, czy dobrze udajemy, że z tych wakacji pamiętamy i chcemy pamiętać coś więcej niż obraz Pucharu Świata na tle piegów Torresa.

 

 


A więc przeżyjmy to jeszcze raz!

 

 


Czerwiec




- W świecie błogiego letniego lenistwa mocnym "Ciao!" powitał nas Marco Boriello w towarzystwie swoich nagich pośladków, a my już wiedziałyśmy, że to będą niezapomniane dwa miesiące. Co się ciachowo zaczyna, musi jeszcze ciachowiej skończyć.

 

 


- Znikąd pojawił się niejaki Mesut Ozil, zaczesał włosy do tyłu, strzelił gola Ghanie, zainspirował ruby blue do stworzenia tego obrazka i stało się. Wytrzeszcz oczu (mierzony w milimetrach) stał się wyznacznikiem ciachowości, a fryzura a la kolumbijski plantator tytoniu zaczęła wywoływać mięknięcia kolan - Mesuciatko oficjalnie dołączyło do naszej ciachowej armii.

 

 

 

 

 

 

 

Nieco speszone. Taki już jego znak rozpoznawczy...

 


- Nie mogło niestety też zabraknąć kilku spotkań przy ołtarzu, czyli jedynego powodu dla którego nie lubimy wakacji. Simon Amman poślubił Rosjankę, Janę Jankowską, Andreas Kuettel związał się na wieki z Dorotą Pawłowską.

 

 

 

Lipiec

 

 


- Na dobry początek Ciacha obchodziły swoje urodziny. Trzecie. Co oznacza tylko trzy rzeczy: trzy razy bardziej uwielbiamy Diego Forlana, trzy razy bardziej kochamy męskie klaty i trzy razy bardziej pragniemy nowych przystojniaków.

 

 

 


 

 

 

- Cristiano Ronaldo został ojcem. Świat zadrżał w posadach, Ziemia na chwilę przestała się kręcić, a Ciacha z wrażenia spadły ze swoich różowych foteli. Największy fan żelu, jedno-nocnych przygód, imprez i rozbitych Ferrari po tej stronie serwisu ciacha.net postanowił sobie znaleźć nowe zajęcie w postaci wychowywania dziecka. Dobra wiadomość jest taka: matką nie jest Paris Hilton. Zła: ktoś jednak musi nią być.

 

 


- Rafael Nadal po raz kolejny wygrał Wimbledon i mógł pozować do zdjęć z garniturem na ciele i pucharem pod pachą.

 

 

 

 

 


- Puyol rozebrał się przed królową Hiszpańską, czyli malutki biały ręczniczek stał się nowym symbolem narodowym, a Hiszpan wyznaczył nowe standardy w byciu "hardkorem".

 

 

 

 

 



- Hiszpania została Mistrzem Świata. Pozwólcie...: CAMPEONES!!! CAMPEONES!!! CAMPEONES!!! VIVA ESPANA!!!!!!! ekhm... już. Po protstu: najlepsi na świecie zostali najlepszymi na świecie oficjalnie. Iniesta strzelający niesamowitego gola w końcówce dogrywki, Iker osuwający się na kolana i płaczący niczym dziecko, ręka Fabregasa w spodenkach, piegi Torresa na tle Pucharu Świata. Tego co przeżyłyśmy z tymi chłopakami tego lata nie zapomnimy nigdy.

 

 

 

 

 

- Ikera Casillasa podczas wywiadu pocałował na wizji Sara "Pizzę"/"noszę brzydkie buty"/"Bezimienną"/"jestem najbardziej nielubianą WAG"Carbonero, czyli wydarzenie po którym liczbę wizyt u naszego psychoterapeuty musiałyśmy zwiększyć do pięciu tygodniowo. Rana goi się do dziś.

 

 


- Cesc Fabregas wystąpił w X sezonie telenoweli "Barcelona, czy może jednak Arsenal?". Zaczęło się od przymusowego założenia koszulki, potem były tłumaczenia, deklaracje, wykręty a potem nasze "Zzzzz..."

 

 


 

 

 

- Następnie nadeszła też druga fala złamanych serc i bezsensownych ślubów. Philipp Lahm, Wesley Sneijder, Julio Baptista już zapomnieli co to znaczy status singla, +10 do ciachowości i powiedzieli sakramentalne "tak" swoim wybrankom. Do dziś gratulacje nie mogą nam przejść przez usta.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


- Na osłodę Robert Lewandowski trafił do Borussi Dortmund, a 5 mln euro do Lecha Poznań. Ciacha trafił szlag, bo okazało się, że jest mu nieprzyzwoicie do twarzy w żółtym.

 

 

 

 

 


- Po raz pierwszy w historii portalu ciacha.net został wybrany Król Klat. Piłkarze przez cały mundial kusi nas swoimi nagimi ciałami, wymachiwali koszulkami przed kamerą, lubowali się w różnorakich striptizach, ale w końcowym głosowaniu zwycięzca mógłby tylko jeden. Lukas Podolski to zaszczytne wyróżnienie wziął na klatę. Żarcik taki.

 

 

 

 

 

 


- Polskie drużyny skompromitowały się w europejskich pucharach. I nie, nie skopiowałyśmy tego z podsumowania z zeszłego roku, to się po prostu znowu stało. Lech, najpierw zafundował nam horror z happy endem i jedenastoma karnymi z Interem Baku, by potem ponieść porażkę ze Spartą Praga. Wisła nie dała rady FK Karabakh Agdam. Ruch Chorzów został wyeliminowany przez Austrię Wiedeń, a Jagielonia Białystok przegrała z Arisem Saloniki. Już nie śmiejemy się, ani nie płaczemy.

 



- wielki come back Karola Bieleckiego. Po koszmarnej kontuzji i całym dramacie jaki go spotkał planował zakończenie kariery, jednak decyzję zmienił i na naszych oczach powrócił do wielkiej formy, strzelając grady bramek. Pękamy z dumy i podziwu!

 

 


- Brazylijczycy wygrywają ligę światową. Znowu.

 

 


- Raul pożegnał się z Realem, czyli najbardziej spektakularny rozwód tego stulecia. Do dziś nie wiemy jak do tego doszło, dlaczego, po co i w ogóle jak bardzo smutne to wszystko jest. Żywa legenda Realu opuszczająca Santiago Bernabeu do dziś brzmi dla nas niewiarygodnie.

 

 

 


 

 

 

Sierpień

 

 

 

- Puyolowi w końcu znudziło się straszenie Ciach i przyprawianie nas o palpitację serca pogróżkami o emeryturze i ogłosił, że w kadrze narodowej zostaje na kolejne dwa lata.

 

 

 

- Świat skończył się dla nas po raz kolejny: Nikola Karabatić i Blanka Vlasić okazali się być parą, co naszym skromnym zdaniem było niezwykle brutalne i podłe z ich strony.

 

 

 

 

 

 

- Do ucha zawył na różowy alarm, brutalnie obwieszczając "Pique+Shakira = jeden hotel, a może nawet jeden pokój?" i skończyło się "waka waka"

 

 


- Legia zagrała z Arsenalem Londyn. Nie było Fabregasa, nie było imprezy, ale pięć goli strzelonych "Kanonierom" całkiem ładnie wygląda w statystykach.

 

 


- Rozpoczął się wielki plebiscyt naszego serwisu na najpopularniejszego polskiego sportowica.

 

 

 

- Progi naszej redakcji opuściła Olalla i pomachała nam na pożegnanie różową chusteczką. I Safinem.

 

 

 

 

 

 


- Sergio Ramos ściął włosy. (Kto wciąż nie może w to uwierzyć, ciacho do góry!) Tak, tak, to nie był zły sen, choć w obu przypadkach kończyło się krzykiem z przerażenia. Na widok, a może raczej brak widoku, zgrabnego kucyka przy sergiowym karku oficjalnie obwieściłyśmy koniec świata i zamknęłyśmy się w swojej redakcji na tydzień wpatrzone w to zdjęcie.

 

 

 

 

 

- Lech obronił honor (zaraz, zaraz, jaki znowu honor?) polskiej piłki i awansował do Ligi Europejskiej. Na tym jednak skończyły się dobre wiadomości dla Mistrza Polski - szczęśliwa ręka Diego Forlana przydzieliła mu takich rywali w fazie grupowej jak m.in. Juventusem Turyn i Manchester City. Ciacha zaproponowały: Chłopcy może chcecie schować się w naszej redakcji, przeczekać i wrócić do Poznania, jak będzie już po wszystkim?

 

 

 

 

- Na dosłownie kilka dni przed powrotem do brutalnej rzeczywistości jak grom z jasnego nieba spada na nas wiadomość "Hiszpanie zagrają w Polsce", a my do teraz musimy wszystkim tłumaczyć, że naprawdę z nami wszystko w porządku, nie, nie czujemy się źle i nie, nie pójdziemy do lekarza, a od tygodnia krzyczymy "yes, yes, yes!" na zmianę z "aaaaaaaaaaaa!" przy okazji wykonywania dzikiego tańca radości tylko dlatego, bo jesteśmy bardzo szczęśliwe. I niezdrowo podekscytowane.

 

 

 

Teraz wasza kolej. Podzielcie się z nami co najbardziej utkwiło Wam w pamięci? Czego nigdy, przenigdy nie zapomnicie? I jaki obrazek będzie Wam się pojawiał w głowach na hasło "wakacje 2010"?

 

 

 

Marina