Na dobry początek dnia: obrazki z U.S. Open

Czyli szybka wycieczka do Nowego Jorku.

 

 


Tja jjjasne... przypomniały nam się frustrujące czasy podstawówki, gdy zwariowana historyczka z fryzurą a la wczesny Rudi Voeller mówiła na początku lekcji aksamitnym, acz pełnym jadu głosem: "nno, dobrze, a więc dziś wybierzemy się na wycieczkę do Rzymu starożytnego", ale nic z tego, my dalej tkwiłyśmy w twardych ławkach, listopadowy deszcz siąpił za oknem, a Marek Aureliusz nijak nie przypominał Francesco Tottiego.

 

 

Mamy więc nadzieję, że nasz rzut oka korty Flushing Meadows nie przysporzy Wam podobnie nieprzyjemnych wrażeń,i mimo iż różowa redakcja jest całkiem przyjemnym miejscem bez żału opuściłybyśmy ją dla miejsca na trybunach obok Thierry'ego Henry:

 

 

 

 

 

Tegoroczny turniej jest jeszcze w powijakach, a już dochodzą nas nieprzyjemne wieści o kontuzjach, odpadnięciu polskiego ciacha (bo jest ciachem Michał Przysiężny, czyż nie?)

 

 

 

 

 

 

...czy pożegnaniu z turniejem siostry ukochanego naszej byłej koleżanki (czyli Olalli - jak widzicie skomplikowane relacje łączą nas z Dinarą Safiną...

 

 

 

Na pocieszeni, czy raczej rozbawienie corazón_azulgrana przesyła nam link do Andy'ego Murraya i jego zombiego alter ego, zaś Amia ma dla nas świetną wiadomośc o charytatywnym meczu Federera z Nadalem, który odbędzie się tuż przed Bożym Narodzeniem w Zurychu. Amia odsyła nas też do tej strony, na której znajdują się dwa rozkoszne filmiki z Rafą i Rogerem w rolach głównych. (W zakładce Match for Africa). Jeden normalny, drugi "making of'' czyli trzy minuty głupkowatego śmiechu najlepszych tenisistów świata. Czy może być coś słodszego na rozpoczęcie dnia?

 

 

 

 

 

 

 

So Rafa....