Metamorfozy ciach - Sergio Ramos

Autor najgłośniejszej i najbardziej wstrząsającej przemiany ostatnich dni (miesięcy? lat?) musiał  w końcu znaleźć sobie w pełni zasłużone miejsce w naszej rubryce.

 

 


Rezygnujemy dziś z tradycyjnego podziału na przedwczoraj,wczoraj i dziś bo, spójrzmy prawdzie w oczy, Sergio Ramos urodził się z długimi włosami. To raz. Dwa, nadal jest przecież młodym piłkarzem, który nie ma za sobą szczególnie burzliwej kariery, toteż uznałyśmy, że dzielenie biografii w tym przypadki nie będzie zasadne. Uporawszy się ze wstępami zapraszamy zatem na wycieczkę po wszystkich fryzurach Ramosa.

 

 


Ale nie może się oczywiście obyć bez tradycyjnego kompromitującego zdjęcia z dzieciństwa. Chociaż, o ile uda Wam się przedrzeć wzrokiem przez piksele legitymacyjnej fotografii Sergito, zobaczycie, że wcale źle nie jest. No bo kto będąc dzieckiem w latach 80-tych nie miał garnka na głowie, no kto? Niżej podpisana, na przykład, miała, ale nie lubi o tym rozmawiać.

 

 

 

 

 


Później nadszedł czas, w którym Sergio nie szczególnie chyba przejmował się tym, co ma na głowie a włosy najprawdopodobniej podcinała mu babcia.

 

 

 

 

 


Szybko jednakowoż te czasy odeszły w niepamięć, a Sergio Indianina z Dr Quuen zastąpił Sergio żywcem wyciętym z żurnala.

 

 

 

 

 


Na boisku najczęściej można go jednak oglądać we włosach klasycznie rozpuszczonych, wyżelowanych i ujarzmionych dodatkowo opaską.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


(Wiecie jaką prawdziwą funkcję pełni to zdjęcie).

 

 

 

Po meczu w wariancie mniej ujarzmionym, z włosem romantycznie po całej twarzy rozwalonym.

 

 

 

 

 


(Wspominałyśmy coś o funkcjach zdjęć?)




Od czasu do czasu Ramos i warkoczykiem nie wzgardzi.

 

 

 

 



A już zupełnie często podziwiać możemy go w wersji z kucykiem. W wariancje zaczesanym do góry ze spodniami propagującymi obchodzenie dnia Świętego Patryka w Hiszpanii.

 

 

 

 

 


Albo z zachowaniem przedziałka w wersji rozmarzonej.

 

 

 

 



To chyba nasze ulubione Ramosowe wydanie.

 

 


Gdzieś w międzyczasie fryzura Sergio ulegała znacznym skróceniom. Tak jak tu, w wydaniu na Marka z M jak Miłość używającego szamponu zwiększającego objętość i podnoszącego włosy u nasady.

 







Czy też w wersji całkowicie przylizanej na potrzeby niezapomnianej reklamy Nike.








Przed mundialem jednakże włosy Sergio znów zyskały imponującą długość, po to chyba tylko, żeby efekt ścięcia był jeszcze bardziej szokujący.

 

 

 

 

 


Na temat nowego uczesania Ramosa powiedziałyśmy a razem z nami niezależne grono ekspertów już chyba wszystko. Więc może nie wracając już do tego i wybiegając w przeszłość spytamy, która wersja Sergio najbardziej do Was przemawia? Odpowiedź ''wszystkie'' też się liczy, jakby co.

 

 

 

ruby blue