Sport.pl

Kącik ciachczytelniczej twórczości: trochę mniej o Hiszpanach...

Cóż jednak począć na to, ze nadal królują oni w futbolowym świecie i w Waszych dziełach natury wizualnej? Nie ma rady - muszą iśc na główne zdjęcie. Tym razem tu tapeta-kolaż aututorstwa Meshy. I już wiecie, co u nas od teraz na pulpicie...

Ale na razie zostawiamy w spokoju naszych Campeones. Wiele z Was bowiem, tak jak Kasia O., zarzuca nam, że:

 


Śpiewacie hiszpaskim matadorom piosenki, dedykujecie wiersze, rysujecie ich portrety...

 

Z pustego jednak i Salomon nie naleje, dziewczęta, do tej pory brakowalo w naszej skrzynce sztuki inspirowanej innymi reprezentacjami Tym razem postanowiłyście to nadrobić.

 

Ta sama Kasia O. udowodniła, że nie tylko można pisać o Holendrach, ale i że można pisać wiersze bez rymów dokładnych. Brawa za odwagę.Oto jej bardzo epickie, jak sama mówi: ''wypociny - wypociny szczere i przepełnione miłością do 'Pomarańczowych' '':

 

 

Historia futbolu zatoczyła koło.

Tak  jak w moim życiu zmieniło się wiele.


Teraz dobrze wiem już czego chcę od losu


I dlatego w sporcie pokładam nadzieję.

 

 

Mimo sytuacji, gorzkiej prawdy świata


Mam zdecydowane i jasne poglądy:


Piłkarz to nie tylko hajs, kobiety, sława,


Lecz także pragnienie by dla nas być boskim!

 

 

Ja się odnalazłam w tym gronie kibiców


Choć szukałam długo miejscówki na Ziemi.


Zdałam sobie sprawę, że Polska to przeszłość


I dla naszych ''Orłów'' nie ma już nadziei.

 

 

Obserwując innych, wyciągając wnioski


Miałam piękną wizję wspaniałego raju,


Gdzie na każdym drzewie rosła pomarańcza,


Po zjedzeniu której nagle znikły troski.

 

 

Urodzajne miejsce w tej małej Holandii


Wydało ludzkości znakomitych mężczyzn.

 

Silnych, zdolnych, utalentowanych,


Którzy razem tworzą udany kolektyw.

 

 

Każdy z nich to heros-tytan ciężkiej pracy,


Zdobywca Pucharów, odznaczeń, medali.


Jednak coś ich trapi od zarania dziejów-


Niemoc w przełamaniu klęski na turnieju

 

 

Teraz chcieli sprostać wielkiemu zadaniu,


Odczarować fatum i zdjąć dawną klątwę.


Chcieli w końcu spełnić wyśnione marzenia,

 

Dlatego powoli budowali formę.

 

 

Skończyli z porażką, z rozczarowaniami.


Powołali gwiazdy z przyszłościową wizją.


I mówiąc otwarcie: "Oranje do boju!"


Stworzyli od razu inną rzeczywistość.

 

 

Afryka ugięła kolana w pokłonach,


Patrząc jak wychodzi gromada przybyszów.


Każdy z nich to lepszy, każdy przystojniejszy,


Każdy uśmiechnięty, zabójczo skuteczny.

 

 

Nazwiska tych Panów należy pamiętać


W końcu to przyszli Królowie futbolu.


A prawdziwy kibic spojrzy na nich sercem,


Lecz szczera kibicka obdarzy ich wdziękiem.

 

 

Talenty z Holandii rażą pomarańczą,


Odpychając inne nacje.


Gotowi na sukces, spragnieni nagrody.


Gotowi na wszystko by przejść przez przeszkody.

 

 

Mając w swych szeregach zdolnych, młodych, pięknych


Tak jakby chociażby i Robin van Persie .


Holendrzy niech sobie spokojnie czekają


I wielkich zdobyczy śmiało wyglądają.

 

 

Mając genialnego Arjena Robbena,


Oraz skutecznego jak nigdy Snaijdera


Mogą już być pewni wygranego meczu


I wyczekanego w  finale sukcesu.

 

 

Nie można nie wspomnieć o bystrym bramkarzu,


Przez którego nigdy nie dotkną blamażu,


Bowiem słynny Maarten to gość jakich mało,


A gdy bramki broni to zawsze na całość.

 

 

Pracowity Dirk uzupełnia stawkę,


Świetnie wspomagając szeregi drużyny.


W tej więc nie brakuje serca ani walki.


No może jedynie oddanej dziewczyny

 

 

Ale  jestem JA! -''ORANJE DO BOJU!!!''


Powtarzam te słowa od początku Mistrzostw.


I zawsze, do końca będę z Wami Chłopcy,


Choćby wszyscy wokół stanęli przeciwko!!!

 

 

Temu pomarńczowemu głosowi na pustyni wtóruje Schlierusia, piszą ''Odę do Van Persiego'':

 

O wielki Robinie!

W pomarańczowej koszulinie,


Jesteś słodki! Jesteś piękny!


Dla Ciebie starłabym zęby!


Masz coś w sobie! Coś piękneo!


Co mnie zachwyca dnia każdego!


To coś tak niebywałego!


Co doprowadza mnie do obłędu umysłowego.


Jesteś ciachem samym w sobie.


Dla Ciebie wszystko zrobię!


Płynne ruchy, boskie ciało!


Dla mnie Ciebie jest wciąż mało!


Twoje piękne, lśniące włoski,


I twój uśmiech mega boski!


To niewiele twych walorów!


Których masz tysiące worów!


Gdybym tylko cię spotkałą,


Bez wahania bym schrupała!


Bo ty jesteś najpiękniejszy,


Oświadczam to niniejszym!

 

Okazało się takze, że pisac lubią także kibicki Niemców. Tak w tej kwestii wierszem wypowiada się Ag@, która ''lubi Hiszpanię, ale Nutelle najbardziej'':

 

To nie Torres,to nie Villa

To nie Ramos,nie Casillas.

Arne Fridrich,Poldi,Bestia

o wiele lepsi są niż Iniesta.

Król Klat jest z Niemiec,

a  nie z Hiszpanii.

Lubi Nutellę,ma ją w spiżarni.

Według Poldiego pizza niezdrowa

No a Casillas wcina:"Pychota!"

 

O Niemcach napisała także - znów - Schlierusia:

 

'NIEMIECKA GWARDIA'

Idzie Mesut przez boisko.

Bastianowi oczy błyszczą.


Lukas pręży swoją klatę.


Muller dzwoni już po tatę.


Loew po boisku lata.


Tylko nie ma tu Ballacka!

 

 

Coś już tutaj się szykuje!


Trener chłopców już strofuje.


Do ataku ich rozgrzewa,


Gomez coś pod nosem śpiewa.


Klose ściąga stamtąd fiata.


Bo chcą zostać Mistrzem Świata!

 

 

Pierwszy mecz już za godzinę!

Philipp czesze swą czuprynę,


Coach już się denerwuje,


Marynarkę swą zdejmuje.


Pierwszy mecz tu wygrywamy,

Ale nadal stracha mamy!

 

 

Drugi mecz się szybko zbliża.

Nikt nikomu nie ubliża.


Wszyscy siebie szanujemy,


I kłopotów mieć nie chcemy!


Serbia na boisku czeka,


No i miażdżą już człowieka!

 

 

Mecz ostatni w grupie gramy!


Więc się wszyscy już sprężamy!


Wyjście z grupy wywalczamy!


Czeka z Ghaną nas spotkanie.


Bardzo trudne to zadanie!


Wprawdzie lekko tam nie było,


Lecz się dobrze ułożyło!

 

 

1/8 już finału.


Piłka staje się jak nałóg!

Anglia staje nam na drodze,

Joachim dyscyplinuje srodze!

Chociaż trudno bardzo było,

To marzenie się spełniło!

 

 

Się zbliżają ćwierćfinały.

Każdy w teamie zabiegany.


Czeka na nas Argentyna!


Znakomita to drużyna!


Poszło dla nas tak jak  z płatka

A to była trudna sprawka!

 

Gramy teraz w półfinale!

Trenujemy niebywale!


Do boju z Hiszpanią stajemy!


Wielki szacunek do nich czujemy!


Walka toczona bardzo zażarta,


Lecz zdobyta Hiszpania-nierealna!!!

 

 

Poleciały epitety,


Taki futbol jest, niestety.


Bardzo smutne miny mamy,

I z finałem się żegnamy!


Lecz na tym nie poprzestajemy,


Bo o brąz do boju stajemy!

 

 

Na stadionie wielka wrzawa!

A na graczach potu lawa!


Siódmy nerw już coucha puszcza,


A Urugwaj nie odpuszcza!


Wreszcie Niemcy triumfują,


I z radości się całują!

 

 

 

Mesut oczy wybałusza,


Poldi drapie się po uszach!


No i wiary w to nie dają,


Że to koniec jest Mundialu!

 

 

Jednemu tylko graczowi trzeciej reprezentacji minionych Mistrzostw Świata swoje stronice oddała natomiast - nie, nie ruby blue - Asia.

 

Na mokrej murawie w Manchesterze

Myslał Mesut o bardzo wielkiej aferze.

Co ja biedny teraz pocznę? -

Może odpocznę?

Gdy tylko naucze się jeździć na rowerze.

 

Pewien piłkarz zwany Mesuciątkiem

Zakolegował się ze Zbyszkiem Piątkiem.

Widział go raz w życiu

Po pewnym spożyciu.

Ale to już było zupełnie innym wątkiem.

 

 

Znany piłkarz z Werderu

Zapomniał zamówić deseru.

Lecz gdy przypomniał sobie

O znajomym snobie

Zachciało mu się innego bajeru.

 

 

Pomocnik niemieckiej reprezentacji

Był autorem przepięknej akcji.

Strzelił jednego gola

Choć to innych rola

A to wszystko wina nieprzeciętnej jego gracji.

 

Na koniec, jeśli pozwolicie, znów skupimy się na Hiszpanach, którzy, chcąc nie chcąc, na twórczynie spod różowego znaku ewidentnie wpływ maja ogromny i niesłabnacy.

 

Najpierw Kamila, która ujęła nas prostota i dobitnościa swoich wierszykow - u nas tylko jeden, ale z przytupem.

 


Xabi Alonso


Xabi Alonso grający w Liverpoollu


Rozegrał wszystkie mecze nie czując bólu


Mimo po faulu prosto w brzuch


Zacisnął zęby i grał jak zuch

 

Następnie Lilianka:

 


Davidek nasz kochany

zaraz z piłką pójdzie w tany

Tu podskoczy, tam obróci

Więcej nikt się już nie smuci!

W 2008 roku

Nam pokazał krok po kroku

Jaki wariat w nim ukryty

I był w tym niesamowity !

Piłkarz z niego bardzo słodki

Przy nim kwaśne są Łakotki

Jego uśmiech jest cudowny

Śpiew niezwykle efektowny

A ta jego cudna bródka

la koziołka nie kogutka !

Tu z Iniestą strzela gola

To jest właśnie jego rola !

Piękny jest on w każdym calu

Dlatego nie gra w żadnym Realu

Tylko z Barcelonką wywija

Świetne flamenco la Villa !

Golem z 45metrów hiszpanię ratuje

I tym samym u nas sobie punktuje

W Finale Mistrzostw Świata

Z szalikiem na głowie lata

Na plecach Llorente go nosi

Nie ma jak ci latynosi !

W samolocie tańczy,śpiewa

I Casillasa wyśmiewa

Że taką Sarę całuje

i z nia tylko czas marnuje !

Rodowity Hiszpan z niego

wszyscy mu zazdroszczą tego

że wspaniałą ma żoneczkę

taką ładną piłkareczkę

Dwie mu córy urodziła

i tym fanki załatwiła !

Davidku dzięki tobie krzyczę od samego rana

Viva , viva viva Espana !!

 

Oraz darkdot, która rozwiązala sekret sznurków Pique . Mamy nowe określenie w teorii literatury - ''przenikliwość liryczna''. Brawo, darkdot!

 


"Trzy supełki i kokardka"

 

Drugiego lutego 1987 roku

leżała na porodówce kobieta w rozkroku.

Dookoła pełno pielęgniarzy biegało,

ręczniki, wodę, kompresy podawało.

Kobieta krzyczy, lekarz woła, mąż dopinguje,

ale dziecko na świat się nie szykuje.

W pocie czoła, krwi i bólu,

rzecze pacjentka: Mój mężulu!

9 miesięcy temu było mi jak w niebie,

teraz, tutaj, jak na własnym pogrzebie!

Zaraz wszystko mi rozsadzi,

wyjdź, nie patrz, lekarz dobrze radzi.

 

 

Mąż na korytarzu modli się żarliwie,

żona na syna czeka niecierpliwie.

Już za chwilę, już za moment mały

przyjdzie na świat chłopiec cały.

Ale nadszedł okres złowrogi,

pępowina związała noworodka nogi!

Matka krzyczy: doktorze, ratuj nogi syna!

Lekarz woła: to nie moja wina!

 

 

Tymczasem pępowina się poluzowała,

ale wnet ręce i szyję chłopca zaatakowała.

Walczy lekarz w srebrnej zbroi,

on takiego węża się nie boi!

Macha mieczem, tnie szybko, ostro,

podaj prędko klatkę, położna siostro!

Sznur pępowiny walecznie poskromiony,

cały szpital odetchnął uszczęśliwiony.

 

 

Ale ten wypadek zatrważający,

przyniósł matce wniosek następujący:

Wszystko co chude, długie i wijące,

jest dla mojego syna bardzo krzywdzące.

I tak radosne dzieciństwo Gerarda słodkiego

pozbawione była sznurka wszelkiego.

 

 

Mama wstążek mu nie wiązała,

przez gumę skakać nie kazała.

Smoczka na sznureczku nie posiadał,

psa na smyczy nie wyprowadzał.

Buty na rzepy lub guziki kupowali,

Wszystkie kable skrzętnie pochowali.

 

 

Ale za to w jego sercu piłka królowała,

jak ona się jego słuchała!

Prawo, lewo, góra, dół, podanie,

i zaczyna się rywala narzekanie.

Gerard talent piłkarski miał niebywały,

wszystkie sąsiadki zza płota go zachwalały.

 

 

Kiedy chłopiec dziesięć lat miał,

w profesjonalną piłkę grać chciał.

Przyjęła go młodzieżowa Barcelona,

wiedziała, że żaden rywal go nie pokona.

Kłopoty zaczęły się już pierwszego dnia,

gdy oczom ukazała się klubowa szatnia.

Tam pełno spodenek z białymi sznurkami,

i jak tu grać z nowymi kolegami?!

Strach, panika, ból, obawa,

tak się kończy piłkarska zabawa!

Mamo ratuj, tato pomóż, Gerard woła,

ja tym sznurkom nie podołam!

 

Synku kochany, mój synku drogi,

zaraz postawimy cię na nogi.

Ale gdy się białego sznurka pozbędziemy,

ciągle Twoje majtki oglądać będziemy.

Do środka nie mogą być włożone,

bo zasmucisz swoją przyszłą żonę...

Wszak supełek na przyjacielu jest niewskazany,

uschnie, odpadnie, a ty załamany!

A i łaskotać mogą tu i tam,

drapiąc się na boisku będziesz sam!

 

 

Więc wpuść koszulkę w swoje spodnie,

nawet jeśli będzie niewygodnie.

Sznurki na zewnątrz mają wisieć,

choćbyś miał przez to wyłysieć.

Trzy mocne supełki są obowiązkowe,

a i kokardki muszą być prawidłowe.

Tylko podążając za tymi radami,

sznurek nie będzie się plątał między nogami.

 

 

Gerard Pique wierny tym zasadom,

stał się wielu drużyn obronną fasadą.

Grał w Manchesterze United lat parę,

a i w Reala Saragossę też tchnął wiarę.

A obecnie jest fundamentem Barcelony,

do której na pewno powrócił rozanielony.

Dzięki niej rozwiązał problem sznurkowy,

i teraz to Hiszpanii gracz podstawowy.

I nawet białe kokardki na pasie Pique'owym

nie zabroniły Espanii być Mistrzem Świata nowym!

 

 

I wreszcie kolejna piosenka Mar(t)avilli i Torreszczena/-szczeny

 

 

...a także tradycyjny juz rysunek PAULINY:

 

 

Ufff. Ciężko za tą Waszą płodną kreatywnością nadążyć.

 

 



 

Więcej o: