Ciachowe Transfery - odcinek 1/2010

Inaugurujemy tradycyjny letni cykl migracyjny w tym sezonie: razem z Ciachami zobacz kto, gdzie i kiedy się przeniósł, przenosi lub przeniesie.

 

 

Ciachowe transfery Kto, gdzie i kiedy się przeniósł, przenosi lub przeniesie. Transfery: W prawdopodobnie już nie tak skromne, choć na pewno odejściem Beniteza odmienione, progi Liverpoolu udało się sprowadzić Joe Cole'a z Chelsea. Choć wiele ważnych transferów w tym sezonie już miało miejsce, to dopiero teraz rozpocznie się całe zamieszanie z podmianami, wymianami, sprowadzeniami i usuwaniem graczy. Oto bowiem od zakończenia mundialu minęły prawie dwa tygodnie, świat piłkarski złapał nieco oddechu, możemy zaczynać prawdziwe futbolowe szachy. A w tym tygodniu zdecydowanymi posunięciami mogą pochwalić się: Liverpool, Arsenal, GKS Bełchatów i New York Red Bulls W prawdopodobnie już nie tak skromne, choć na pewno odejściem Beniteza odmienione progi Liverpoolu udało się sprowadzić Joe Cole'a z Chelsea. Wykorzystując wygasający kontrakt ''Małego Joe'' i niezdolność porozumienia się władz ''The Blues'' z piłkarzem, ''The Reds'' zasilili swe defensywne szeregi. Coś czujemy, że Cole to tylko początek fali imigrantów do Liverpoolu... Arsenal pozbył się Chorwata Eduardo, zsyłając go na głęboka Ukrainę, do Szachtara Donieck, z otoczenia ślicznych chłopców w stylu Walcotta i van Persiego w objęcia niekoniecznie ślicznego Mariusza Lewandowksiego i kolegów. Szkoda Eduardo, ale chyba faktycznie po pokontuzyjnym powrocie, nie było dla niego miejsca w Kanonierach... Cóż, na razie sam transferowany wydaje się być z przenosin zadowolony, choć może robi tylko dobrą minę do złej gry. W barwach GKS Bełchatowa od przyszłego sezonu biegać będzie Marcin Żewłakow. New York Red Bulls za wielka wodę ściągnął Thierry'ego Henry. Nowojorczycy nie przestraszyli się gróźb bojkotu ze strony irlandzkiej mniejszości w ''Wielkim Jabłku'' ani zapewne horrendalnie wysokiej gaży, jaką zaśpiewał sobie Henry, Francuz i jego kosmopolityczny styl świetnie też będą się komponować z otoczeniem kolorowej metropolii. I te nowojorskie knajpki! Szkoda tylko, że największy uśmiech w piłce nożnej nie będzie już ukazywał się w barwach Blaugrany...

Choć wiele ważnych transferów w tym sezonie już miało miejsce, to dopiero teraz całe zamiesznie z podmianami, wymianami, sprowadzeniami i usuwaniami  graczy naprawdę się rozkręca. Oto bowiem od zakończenia mundialu minęły prawie dwa tygodnie, świat piłkarski (i Ciachredaktorki też) złapał nieco oddechu, możemy zaczynać prawdziwe futbolowe szachy. A w tym tygodniu zdecydowanymi posunięciami moga pochwalic się:

 

- Liverpool, w którego prawdopodobnie już nie tak skrome, choć na pewno odejściem Beniteza odmienione progi udało sie sprowadzić Joe Cole'a z Chelsea. Wykorzystując wygasający kontrakt ''Małego Joe'' i niezdolność porozumienia się władz ''The Blues'' z piłkarzem, ''The Reds'' zasilili swe defensywne szeregi. Cos czujemy, że Cole to tylko początek fali imigrantów do Liverpoolu...

 

 

 

- Arsenal, który pozbył się Chorwata Eduardo, zsyłając go na głęboka Ukrainę, do Szachtara Donieck, z otoczenia slicznych chłopców w stylu Walcotta i van Persiego w objęcia niekoniecznie ślicznego Mariusza Lewandowksiego i kolegów. Szkoda Eduardo, ale chyba faktycznie po pokontuzyjnym powrocie, nie było dla niego miejsca w Kanonierach...Cóż, na razie sam transferowany wydaje się być z przenosin zadowolony, choc może robi tylko dobrą mine do złej gry.

 

 

- GKS Bełchatów, w którego barwach od przyszlego sezonu biegać będzie Marcin Żewłakow.  Mniej znany i niżej notowany z bliźniaków, niczym wszak jednak bratu w urodzie nie ustępujący, Marcin oczywiście znalazł na naszych łamach swój przytulny, różowym puchem wyściełany kącik.

 

 


 

- New York Red Bulls, którzy z kolei za wielka wodę wyciągnęli Thierry'ego Henry. Nowojorczycy nie przestraszyli się gróźb bojkotu ze strony irlandzkiej mniejszości w ''Wielkim Jabłku'' ani zapewne horrendalnie wysokiej gaży, jaka zaśpiewał sobie Henry, Francuz i jego kosmopolityczny styl świetnie też będa sie komponować z otoczeniem kolorowej metropolii. I te nowojorskie knajpki! Szkoda tylko, że największy uśmiech w piłce nożnej nie bedzie już ukazywał sie w barwach Blaugrany...

 


 

Ciachowe ploteczki

 

Cesc Fabregas w Barcelonie. Pamiętacie wieloodcinkowa, ciągnąca się w nieskończonośc sagę przy okazji przenosin Cristiano Ronaldo do Realu? W tym przypadku zapowiada się na podobna telenowelę. Ostatnio kolejna cegiełke dołożył Xavi, który zdradził, że w czasie Mistrzostw Świata Fabregas wielokrotnie mówił o chęci i zamiarze powrotu do stolicy Katalonii. Podobno chcąc uniknąć gniewu kibiców z londynu, C-Fab może zaczekac jeszcze jeden rok... Jak będzie - czas pokaże, ale szósty ciachowy zmysł plus kobieca intuicja mówią nam, że kanonierska częśc naszego serca już wkrótce zaboli...