Mesuciątko, dmuchawce, latawce, wuwuzele

I listy miłosne od fanek.

 


Pierwsza fanka Mesuta Ozila w Rzeczypospolitej, znana również jako niżej podpisana redaktorka, przechodząc obok You Tuba zupełnie przypadkiem natrafiła na przeuroczy wywiad jakiego tuż przed mundialem udzielił niemiecki piłkarz. Niby może zatem z lekka czerstwawy, ale przez wiele z Was pewnie nie widziany, więc się nie liczy. Co więcej, dmuchawce i latawce występują w nagraniu w liczbie zero, ale to właśnie aspekt dmuchania Mesuciątka w wuwuzelę wybija się tu na pierwszy plan, a coś nas mimo wszystko powstrzymywało od zatytułowania notki ''Mesut Ozil nie umie dmuchać w wuwuzele''. Poetyka nie ta. I się wydało. Pomijając już fakt, że piłkarz nie miał bladego pojęcia czym ów przyrząd jest, to dmucha w niego z impetem takim jakby chciał oczyścić z kurzu model samolotu, który składał przez osiemnaście lat  z patyczków po czupaczupsach. Z efektem który zaobserwować możecie poniżej:

 

 


 

 


A może on nie dojada? Co by się zgadzało, bo w wywiadzie opowiada jeszcze o tym, jak w dzieciństwie rozgrywał turnieje piłkarskie z kolegami, których przegrani musieli dostarczać jedzenie przeciwnikom. W dalszej części wspomina również o tym, że nie znosi robić zakupów spożywczych, irytuje go konieczność kręcenia się po całym sklepie w poszukiwaniu składników potraw i godziny wyczekiwania w kolejce do kasy. Bo zawsze robiła to za niego mama, a teraz to w ogóle bez sensu. Ooo. Wznosząca się na wyżyny swojego żałosnego niemieckiego redaktorka, wychwyciła również pytanie o listy miłosne od fanek. Tak, dostaje takie! A jego pannica jest ponoć bardzo zazdrosna. Phi.


 


Wszystko słodziutko, tylko w czym, w czym jakiś młodociany chłopiec, dziecko, jest lepsze, że z mikrofonem niemieckiej telewizji publicznej rozmawia sobie w parku z Ozilem? I na pewno pozwolili mu zabrać wuwuzele, w którą tak pokracznie dmuchało Mesuciątko do domu. Na sto procent. Scheisse.

 

ruby blue