Wybieramy Ciachową Jedenastkę Mundialu - odc. 2.: Pomoc

Dziś liczymy na Waszą pomoc w skompletowaniu najciachowszej linii pomocy Mundialu. Pomożecie?

 

 


A ponieważ jak się pewnie domyślacie, nasza jedenastka ma służyć raczej do wyglądania, a nie do grania, darujemy sobie wszelkie dystynkcje typu lewoskrzydłowy, defensywny pomocnik z inklinacjami do gry kombinacyjnej, mózg środka pola, szaleniec prawego skrzydła, czy cofnięty napastnik schodzący na skrzydło. Po prostu pomoc i już. A jak wybierzecie swoich ulubieńców - wtedy będziemy sie martwić jak ich poustawiać. W ostateczności zadzwonimy do przyjaciela.

 

 

Zatem wszystkie gotowe? można zaczynać? Oto nasi kandydaci:

 

 

 

Mesut Ozil - czyli najpiękniejszy wytrzeszcz tych mistrzostw, fryzura nawiązująca do najlepszych tradycji polskiego szemranego biznesu początku lat 90-tych (tudzież do kolumbijskich plantatorów tytoniu), kontrowersyjna dziewczyna, brak hamulców higieniczno - kulinarnych, antycypowanie własnej przyszłości, a wszystko to zmieszane razem wywołuje piorunujące efekty  w redakcyjnym kąciku rysunkowym. Aha, no i w piłę też nieźle pocina.

 

 

 

 

 

 


 

 

 

Jesus Navas - czy nie uważacie, że jego twarz mogłaby być ilustracją słownikowej definicji słów: "złowieszczy", "niepokojący", "mroczny" i "diaboliczny"? Albo, że gdyby mu nie szło w piłkę, powinien spróbować sił jako odtwórca roli młodego lorda Voldemorta? Lub, że mówiąc prościej, ma największego biczfejsa całego turnieju? Villa może się schować.

 

 

 


 

 

 

Wesley Sneijder - nie wiemy, czy jest sens go zachwalać, rozpływać się nad jego zielonymi oczami i filgranową figurką, przywoływać ścisk w dołku na widok jego łez, lub dla kontrastu jego nie przeczuwający najgorszego, szeroki uśmiech, skoro od soboty jest on trafiony, zatopiony, stracony, zaklepany, zajęty... I cóż, że piłkarzem jest genialnym?

 

 

 

 

 

 


 

 

 

Edinson Cavani - Od niedawna piłkarz Napoli, od niedawna nasze najprzyjemniejsze mundialowe wspomnienie, najpiękniejsze odkrycie, same nie wiemy co w nim widzimy, bo przecież nie te długie lśniące włosy z reklamy szamponu, nie buzię jakiej nie powstydziłybyśmy się we własnym lustrze, nie piegi, stanowiące poważną konkurencję dla Torresowych, nie nogi tak szlachetnie dłusie, że... zaraz, zaraz, zapętliłyśmy się chyba we własnej, karkołomnej figurze retorycznej... Tak, właśnie to wszystko w nim widzimy i właśnie dlatego nie mozemy spać po nocach... Nominalnie jest napastnikiem, ale na turnieju występował w pomocy, pownieważ zaś w naszym atakowym odcinku będzie spory tłok - zdecydowałyśmy sie umieścić Edinsonka już w dzisiejszej odsłonie. Taka mała machinacja wyborcza na rzecz naszego faworyta...

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Andre Ayew - młoda nadzieja Ghany, która z kolei jest zatrzymaną reką Suareza nadzieją Afryki, wobec czego nieco na pocieszenie umieszczamy w naszym plebiscycie to czekoladowe ciasteczko o rozkosznie rysujących się pod koszulką krągłościach... Do zobaczenia za 4 lata Andre!

 

 

 


 

 

 

Ibrahim Afellay - nie oszukujmy się - nic wielkiego na mundialu nie pokazał, bo i okazji ku temu nie miał zbyt wielu - najważniejsze jednak, że pokazał się nam, nazwisko Afellay zostało odnotowane w różowych kajecikach, a każdy nowy dzień zaczynamy teraz od wpisywania go w wyszukiwarkę Google, znajdując m. in. takie perełki:

 

 

 

 

 

 

U - hu, ktoś tu chce być bad boyem?

 

 


Bastian Schweinsteiger - Bestia pięknieje z każdym turniejem, i to tym szlachetnym, wyrafinowanym pięknem dostępnym tylko uważnym koneserom, w poczet których nieskromnie się zaliczamy. Nad łóżkiem mamy zdjęcie z różą...

 

 

 


 

 

 

...w pamięci doskonały turniej w wykonaniu Bastiana, w różowych marzeniach takie sceny...

 

 

 

 

 

 

...więc cóż więcej możemy dodać poza cichutkim szeptem: "głosujcie na Bastianka"?

 

 


Alexis Sanchez - bo nasze mamy też lubiły "Dynastię", bo robi fajne miny, bo trafił do Ciach Drugoplanowych, a chemy mu dać szansę na więcej, no i bo tak. Po prostu.

 

 

 


 

 


Steven Gerrard - tak, wiemy, Anglików nie było na tych mistrzostwach, ale jeśli byli, to w 4. minucie meczu z USA, kiedy to Steven Gerrard obdarował nas złudnymi nadziejami na triumfalny pochód Trzech Lwów. A że potem zdjął koszulkę - nie pogardziłybyśmy taki widokiem w naszej Jedenastce.

 

 

 


 

 

 

Komu kogoś brakuje - niech krzyczy w komentarzach, te, którym brakuje Hiszpanów uspokajamy - nie zabraknie (już nie zabrakło) ich w innych formacjach, zachęcamy więc do wyboerania spośród tego co jest. Chyba dacie radę?

 

 

 

rybka

 

 

 


Największe Mundialowe Ciacho w pomocy to...