Skandal w reprezentacji Niemiec?

Nie, właściwie to w reprezentacji Niemiec nie ma żadnego skandalu. Ale bardzo, bardzo źli ludzie, którym mamy ochotę zrobić coś takiego bardzo chcą żeby był.

 

 

 

A jak najlepiej wywołać skandal wokół reprezentacji? Można, jak Francuzi pokłócić się z trenerem i zastrajkować - w przypadku Niemców - odpada. Można znienacka sprawić sobie dziecko z tajemniczą nieznajomą - jakoś nikt się nie pokwapił. Można umawiać się z kontrowersyjną piosenkarko - modelką - tu punkt dla Mesuta, a jednak w czasach dzisiejszej znieczulicy obyczajowej to za mało. Można romansować z narzeczoną kolegi z drużyny, ale kto by się połasił na dziewczynę Ozila Niemców to nie kręci. No więc co jeszcze? Ano jest jeszcze jeden niezawodny sposób: - ''na geja w drużynie''.

 

 

 

I do takiego właśnie sposobu uciekł się - to najprzykrzejsze w całej historii - agent niedawnego kapitana Niemców Michaella Ballacka - niejaki Michael Becker. Pan Becker nie rozmieniał się na drobne i zamiast jedne geja postanowił posłużyć się całą ?bandą gejów? jaka miałaby rozplenić się w niemieckiej reprezentacji. W udzielonym magazynowi ''Der Spiegel'' jeszcze przed Mundialem wywiadzie Becker miał zdradzić, którzy piłkarze w kadrze Joachima Loewa są homoseksualistami. Dla usprawiedliwienia agenta Miszy możemy dodać, że nie autoryzował on wywiadu, i oświadczył, że jego wypowiedzi zostały przekręcone.

 

 

 

Nam jednak najbardziej spodobał się taki  argument: nowy, elegancki, delikatny styl gry reprezentacji Niemiec - w przeciwieństwie do dawnego agresywnego i ofensywnego - został przyjęty specjalnie ze względu na homoseksualizm piłkarzy. Według niego grali jednak zbyt delikatnie, żeby zapewnić sobie miejsce w finale. (-cyt. za: sport.pl) Aua. Do tej pory turlamy się ze śmiechu po podłodze trzymając się za brzuchy. Jeżeli styl gry ma być wyznacznikiem orientacji seksualnej piłkarzy to chyba na dobre musimy sobie wybić z głowy cały skład Barcelony...

 

 

 

A tak na serio: jesteśmy zniesmaczone i zbulwersowane - po pierwsze wypowiedzią agenta Ballacka (jeśli w ogóle miała miejsce), po drugie: robieniem z tego afery, po trzecie: nawet jeśli to prawda, to co z tego? Dla nas nic, Niemców kochać nie przestaniemy za żadne skarby, skoro przeżyłyśmy już to i to - nic nas nie załamie.

 

 

 

A Wy co sądzicie o całej tej kontrowersyjnej sprawie?