Lech gra z Interem...

Baku baku to jest skład. W czterdziestostopniowym upale o cenne punkty mające wydobyć naszą polską piłkę zapaści. Czy po mundialowych emocjach znajdzie się jakaś chętna na oglądanie poznaniaków, którzy w dodatku pozbawili się swoich największych Ciach? Palec pod budkę...

 

 

 

 

Zaraz, zaraz, o co oni tam grają? A, o awans do Ligi Mistrzów - nie ma się co śmiać, (bo naprawdę nie ma nic śmiesznego w tym, że mecz odbędzie się na stadionie Tofika Bachramowa, no bądźmy poważne...) Inter Baku nam nie straszny, potem jeszcze wystarczy pokonać pięciu mistrzów Estonii, dwóch wicemistrzów Uzbekistanu i jednego zdobywcę Pucharu Andory i droga do fazy grupowej Ligi Mistrzów stoi przed nami otworem...

 

 

 

Wybaczcie nam ten nieco wisielczy humor, ale chyba jeszcze nie jesteśmy psychicznie gotowe na przejście z poziomu takiego:

 

 

 


 

 

 

Na taki:

 

 

 

 

 

 

Zwłaszcza, że w Lechu nie ma już naszego ulubionego kolegi, Siergiej Kriwiec, choć ma ciachowy potencjał to jeszcze nie podbił naszych serc, podobnie jak Jacek Kiełb (widoczny na obrazku powyżej), no a Artur Wichniarek, to Artur Wichniarek - ciacho tyleż smakowite co kontrowersyjne. W tej sytuacji najbardziej cieszymy się z piłki Jabulani, którą będą grać zawodnicy - takie miłe mamy z nią wspomnienia...

 

 

 

No, ale skoro już sobie ponarzekałyśmy, to teraz pora powiedzieć, ze oczywiście będziemy za Lechitów ściskać nasze - nadwyrężone przez ostatni miesiąc - kciuki, że nasze popołudnie będzie mieć zdecydowanie niebieski kolor, no i że liczymy oczywiście, iż nasi Mistrzowie Polski się za bardzo w tym Baku nie spalą spieką. Dedykujemy Wam chłopaki ten oto utwór słowno - muzyczny:

 

 

 

 

 

 

A losowo wybrane ciacho z Interu Baku wygląda tak:

 

 

 

Aleksandr Çertoqanov, piłkarz Interu Baku baku

 

 

 

Serio, nie będziecie się chyba kłócić z wikipedią?

 

 

 

rybka