Artur Boruc w Fiorentinie, Cesc Fabregas w Barcelonie!

Jeden transfer oficjalny i dobrowolny, drugi wymuszony i pozostający wciąż w sferze myślenia życzeniowego. Jeden potencjalnie hitowy, drugi naocznie widowiskowy. Sorry Artur, przez pół godziny byłeś największym ciachem transferowym dnia.

 

 

 


Nie no, cieszymy się bardzo: Artur Boruc w Fiorentinie: silna zachodnia liga (słowo klucz), ciachowi koledzy w drużynie (Alberto Gilardino, Adrian Mutu, Juan Manuel Vargas), fajne fioletowe stroje (choć może niekoniecznie dla bramkarza), piękne, pełne zabytków miasto (Sara będzie mogła się dokształcać), pensja w okolicach miliona euro rocznie (Sara będzie miała na waciki; swoją drogą - co jest z tym imieniem? Czy wszystkie znienawidzone przez nas WAGsy muszą mieć na imię Sara?), historyczne wyjście z grupy (zawierającej Liverpool!) Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie, no i teraz zaszczytne 11. miejsce w Serie A, oj tam, oj tam.

 

 


Z gorszych wieści: jest jeszcze Sebastian Frey, z którym trzeba będzie powalczyć o miejsce między słupkami, no i owo 11. miejsce w Serie A, które stawia Fiorentinę na pozycji gorszej nawet od naszego Lecha - żadnych perspektyw na zacięte pojedynki z mistrzami Turkmenistanu...

 

 

 

To wszystko jednak stało się - wybacz Artur - absurdalnie nie ważne, kiedy pojawiło się to: (dziękujemy gorąco i po stokroć Kaji i krytykowalni za podesłanie):

 

 

 

 

 

 

No tak, to już nie pierwszy raz kiedy Pique molestuje C-Faba na okoliczność przeprowadzki do Katalonii, nigdy dotąd jednak nie posunął się do rękoczynów... Jesteśmy trochę wstrząśnięte, lekko zmieszane i mamy mętlik w głowie. Same chętnie byśmy zgwałciły widziały Cesca w Barcelonie, gdyby nie to, że nie wyobrażamy sobie Arsenalu bez niego, a z drugiej strony wszyscy mówią o tym tak głośno, tak długo, i tak do znudzenia, iż same przestałyśmy wierzyć, iż transfer ten kiedykolwiek nastąpi. Zresztą, sam poszkodowany natychmiast zadeklarował przywiązanie i wdzięczność dla swojego obecnego klubu:

 

 

 

To dla graczy Arsenalu, dla jego kibiców, trenera Arsene Wengera i wszystkich pracowników - powiedział kanonierski mistrz świata - To wszystko dla nich. Zasługują, by mieć w składzie mistrza świata. Jestem dumny, że jestem graczem Arsenalu -

 

 

 

Tak czy inaczej - filmik jest brutalnie przeuroczy, nie uważacie?

 

 

 

PS A przeurocza krytykowalnia podesłała nam także tłumaczenie dla tych, które opierając się fali hiszpańskiego szaleństwa opierają się wciąż mowie Don Kichota:

 

 

Reina: On nie chce aby mówić na niego uroczy.
Reina: Gdzie jest Cesc?
Reina: Choć tutaj!
Reina: Aplauz dla niego.
Reina: Numer 10!
Reina: On ma serce .... [wypowiedź urwana]
Reporter:To koszulka Barcy! Pique i Puyol.!
Reina: Przyszłość Barcelony, przyszłość Hiszpanii [W przyszłości w Barcelonie, w przyszłości w Hiszpanii] Ceeeeesc.....!!
Ludzie: Fabregas!!

 

 

 

Dzięki krytykowalnio! Uroczo.