Finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2010 - okiem Czytelniczek

Wasze komentarze, ozdobione fantastycznym rysunkiem Ewkaki (masz talent, kobieto!) w centralnym miejscu. Dziękujemy za wszystko, za wszelki dobre i złe słowa, za Wasze radości i smutki, za to, że zawsze byłyście z nami. I razem sprawdźmy, co miałyście dom powiedzenia.

 

 

Motto tekstu by Kaissa: Para esos momentos vale la pena vivir !

 

 

 

Zaczynamy od Ani P., która jest ucieleśnieniem popularnej wśród Was, jak się teraz okazuje, tendencji:

 

Zaczęło się od EURO2008. Takim małym pozerem wtedy byłam, bo wspierałam piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego tylko ze względu na piegi Torresa, ale to się wytnie (wycięłyśmy jak kazałaś;) - dop.red.)

 

...i dodaje:

 

 

Po raz pierwszy w moim życiu zdarzyło się coś takiego, że ktoś, komu kibicowałam od początku ważnego wydarzenia sportowego, sięgnął po najwyższy laur... Niesamowite uczucie. Chciałabym z tego skromnego miejsca, którym jest fotel z obiciem koloru beżowego, podziękować wszystkim Moim Cudownym Hiszpanom. Nogom Villi, głowie Puyola, nodze Iniesty, piegom Torresa i im samym, moim Mistrzom Świata.

 

 

Generalnie kibicowałyście tryumfatorom (i chwała Wam za to):

 

''Iniesta...ty mój skarbie najdroższy...hiszpański torreadorze piłki..."(iskierka)

 

Iniesta! Iniesta! Iniesta! Niech zacznie się fiesta!


... z pewną taką antypatią wypowiadając się o Holendrach:


Bo to co te pomarańczowe machiny do zabijania robiły wczoraj na boisku zakrawało o pomstę do nieba! Bo to nie była gra! To było polowanie na kości.(Paulina)

 

Choć znalazły się i zagorzałe, ale rozgoryczone kibicki Oranje:

 

Wszyscy wiemy, że są niewiarygodni, ale za kilkadziesiąt lat nikt nie będzie pamiętał  zmarnowanych sytuacji Holendrów.  Pamięta się tylko o zwycięzcach. I to jest w tym  wszystkim najgorsze. Sam mecz przeżywałam strasznie. Cała się strzęsłam, przy każdym zetknięciu się z piłką przez Hiszpanów, zamykałam oczy myśląc o najgorszym. W końcu stało się. Gol Iniesty, gwizdek sędziego. Koniec marzeń o przejściu do historii. W takich chwilach zawsze przypominają mi się słowa piosenki happysadu :

 


A miało być tak pięknie,


miało nie wiać w oczy nam

i ociekać szczęściem

miało być "sto lat", ''sto lat"

(Louise)

 

podwiązka w całej sprawie dojrzała też drugie dno:

 

Z Naszą reprezentacją tego nigdy nie przeżyłam, jedyne, co jej zawdzięczam to zahartowanie w wiecznym uczuciu porażki i goryczy. i to jest tylko jeden aspekt całej wygranej Hiszpanów, który mnie smuci - żal, że to jednak nie nasi rodowici posiadają taką generacje piłkarzy.

 

Ale nie przeszkodziło jej to przeżywać na całego sukcesów La Roja - wszak ich właśnie życzyła sobie zdmuchując świeczki w dniu swoich 17. urodzin.


W Waszych tekstach dominowały jednak podziękowania, razem z opisami uczuć, emocji i zdarzeń towarzyszącym Wam w tym ostatnim mundialowym starciu.


Płakałam w drodze z zajęć kiedy zdążyłam tylko na 3 min. meczu mojej ukochanej Argentyny. Klęłam w telewizor kiedy mój piękny KAKA dostał czerwoną kartkę i kiedy sędziowie wykazywali zaawansowaną ślepotę/głupotę/debilizm (?!). Krzyczałam groźby w stronę Oranje kiedy wysłali Canarinhos do domu. Przeżywałam skrajną depresje kiedy o 20.30 zamiast standardowego ryku z tv dochodziły dźwięki niczym nie wskazujące na to, że przespałam już te 2 męczące dni i już, już dziś znów będzie mecz.(Ewa P.)

 

Bywało brutalnie:


Koniec! Hiszpania mistrzem! Latające korki od szampana pewnie nie jednej podbiły czoło (no chyba nie jestem jedyna?). Zagorzałe fanki La Roja wreszcie puściły sine od ściskania kciuki.(Kaissa)

 

Pisałyście wiersze:

 


Viva Espana, do domu Oranje!

Skończyło się już afrykańskie granie,

Czas refleksji, podsumowań,

Oceniania piłkarskich zachowań.

Ja Wam to wszystko w moich rymach streszczę,


Opowiem o mundialu Wam kochani, raz jeszcze.

Zaczęło się błaho, od fazy grupowej,

Dla Włochów i Francji dosyć pechowej.

Afryce też się w niej nie powiodło,

RPA i Wybrzeże wszystkich zawiodło.

W dalszej fazie sędziowskie popisy

Do domu wysłały angielskie tygrysy.

FIFA od kamer się wymiguje,

A Meksyk i Anglia walizki pakuje.

W ćwierćfinale swój popis dają Oranje,

wygrali z Brazylią zacięte spotkanie.

Diego po meczu się łzami zalewa,

bo przegrał z chłopcami Joachima Loewa.

La Roja ledwo Paragwaj ograła,


Davida mieć Villę to sprawa nie mała!

I w końu Luis co ręką wojuje,

Ghanę z turnieju dramatycznie eliminuje.

W półfinale Holandia z Urugwajem grała,

bramka Gio prowadzenie im dała,

lecz Forlan pokazał swą klasę nie małą,

mimo to Celestes się nie udało...

Niemcy już  żwawo z Hiszpanią wojują,

lecz to ci drudzy skuteczniej punktują.

Jak się ma Villę, Ikera, Iniestę,

Niemcy nie straszni, czas zacząć fiestę!

Wielkie emocje, gdy o brąz walczyli,

Niemcy o jedną bramkę więcej strzelili.

Przyszedł w końcu dzień najważniejszy.

Hiszpania - Holandia, niech wygra zdolniejszy.

Iker z Robbenem sobie poradził,


Howard jeszcze bardziej nas do siebie zraził.

Losy pucharu nierozstrzygnięte,

gramy dogrywkę, nerwy napięte,

i wnet Iniesta w pole karne wpada,

już za nim biegnie Holendrów gromada.

On nie pudłuje, strzela piękną bramkę!

Uszczęśliwił w Hiszpanii chyba każdą fankę.

W końcu zabrzmiał gwizdek ostatni,

lecz nikt z piłkarzy nie schodzi do szatni.

Hiszpania tryumfuje, La Roja wygrywa,

i Iker do góry puchar podrywa!

Za te wszystkie emocje piłkarzom dziękuję,

i polskiego EURO niecierpliwie wyczekuję. (Karoliny to twórczość, nie Słowackiego-dop.red.)

 

**

Gorący Hiszpanie , La Roja nazwani

Przez Del Bosque trenowani

Grają z głową lecz też z sercem

wnet przecikwnik jest w rozterce

Pięknie football rozgrywany

Byc nie może faulowany

To jest dream team , skład wyśniony

co gra football wymarzony

Gdy kapitan jest bombowy

to i zespół hardkorowy

Boski Iker , boską ręką

staje się drugich udręką

on karny każdy wybroni

bramkę przed piłką uchroni

Ich obrona wystrzałowa

w końcu tam Puyol'a głowa

Jest też Pique i jest Ramos

aż się chce krzyknąc ' vayamos ' !

Dalej będą pomocnicy

Ci piłkarscy wartownicy

Wśród nich Mistrz Finału - Andres

który zrobił im ' masakres '

Już Holendrzy po tym golu

nie zagrają na tym polu

Choc Fabregas samolubnie

to też dobrą akcję skubnie

Xavi , Silva i Alonso

chcą coś więcej niż ' bronzo '

więc razem z napastnikami

niszczą ' wrogów ' swych golami

Bo kto lepiej tu zawija

przez obronę niż David Villa ?

Gdzie znajdziesz tego Jesusa

co tłumy strzałem porusza?

i Fernando też wspaniały

strzela gole dzionek cały .

Mistrz Europy , teraz Świata

więc ciesz się z sukcesu brata

bo na Ziemi nie ma gracza takiego

jak krwi i kości hiszpańskiego !!! (unstoppable)

 

**

Hiszpania dzisiaj mistrzostwo świętuje,

Cała ciachowa strona ich dopinguje,



Iker swoją dziewczynę Sarę całuje,


Nas z zazdrości w żołądku coś kłuje,



Villa strzela gole na zawołanie,


Ma do tego prawdziwe powołanie,



Navas spojrzeniem swym czaruje,

Ma oczy tak piękne, że aż hipnotyzuje,



Pique swoje sznurki pokazuje,


Może od tego tak dobrze się prezentuje,



Nadal i Fernando Alonso z Hiszpanią świętują,


Szampana razem piją i celebrują,



Iniesta strzela gola w finale,


I tak nasza Espana zwycięża wspaniale!!! (olciaxp)

 

 

 

 

..ody..

 

Oda finałowa


Wytrzymałość już sięga zenitu,

Każdy łaknie piłkarskiego szczytu.

Niech kto może gole strzela,

W końcu dziś jest ta niedziela.

Napięcie stopniowane już od miesiąca,

Na najlepsze kibic czeka do końca.

Wszyscy ciekawi, jak gra się potoczy,

Każdy za golem wypatruje swe oczy.

I już rozpoczęli starcie na szczycie,

Każdy za bramkę oddałby życie.

Nieważne ośmiornice, żubry i papugi,

Na boisku się rozstrzygnie, kto pierwszy, kto drugi.

Żaden Hiszpan straty gola się nie boi,

Gdy na bramce sam San Iker stoi.

On nie musi spojrzeniem straszyć wroga,

Do obrony bramki wystarcza mu jedna noga.

Od początku walka i fauli grad,

Tylu żółtych kartek nie widział jeszcze świat.

Ale to w końcu Oranje i La Roja,

Trudno powiedzieć, która nacja piłkę bardziej kocha.

Pedro kanapkowany przez holenderskich obrońców,

Groźnie pod bramką, znów Iker broni koniec końców.

Prawie w bramkę trafia Puyol,

Nie przypadkiem ma nazwisko tak pasujące do ?gol?.

Słowo w każdym języku podobne, uniwersalne,

Otwiera pokłady radości, odnawia siły witalne.

Cesc karnego się domaga,

Lecz to sędzia Webb rzutami włada.

Za dyskusje kartki pokazuje,

I wszelkie spory szybko rozwiązuje.

Robben ile sił ściga się z Puyolem,

Obaj pokażą co jest pięknym futbolem.

Navas trafia w boczną siatkę,

Nie najlepiej rozwiązując akcję.

Ramosowi też się nie udaje,

Choć walczy w powietrzu ile sił mu staje.

Van Persie piłkę do siatki pakuje,

Krótka jest radość, sędzia spalonego odgwizduje.

Na trybunach oficjele, koronowane głowy,

Bez goli obserwują dwie meczu połowy.

Dogrywka już się rozpoczyna,

Kto kogo skuteczniej zatrzyma?

Po 100 minutach wprowadzony van der Vaart,

Czy w końcu to Holendrom dopisze dziś fart?

Iniesta zwija się jak w ukropie,

Choć Holender ostro po nogach kopie.

Heitinga Andersa powstrzymuje wbrew przepisom,

Czerwona kartka kres kładzie wątpliwym popisom.

Mały wojownik Iniesta piłkę do siatki pakuje,

Po 116 minutach gol niespodziewany pomarańcze szokuje.

Walczą jednak jak lwy aż do końca,

By szanse swe przedłużyć na medal koloru słońca.

Torres na koniec krzywdę sobie robi,

Lecz niewiele to znaczy, bo już złoto szyję jego zdobi.

Łzy radości z Ikera oczu płynące,

Bardziej niż Holandii porażka, serce rozdzierające.

Już Oranje smutni zmierzają po medale,

Osiągnęli sukces, lecz nie cieszy ich on wcale.

Sneijder posępnie z dala na puchar patrzący,

Cały zespół pomarańczowych chęcią zemsty pałający.

Gio Capdevillę z gratulacją ściskający,

Zespół hiszpański uśmiechnięty, świętujący.

Puchar niemal 5 kilo ważący,

Słodki ciężar z rąk do rąk wędrujący.

Wiwaty i krzyki, fajerwerki pod niebo,

Nie ma dziś szczęśliwszego od kibica hiszpańskiego! (Ewa K.)

 

 

...i piosenki:

 

(LALA na melodię ''Wavin' flag'')

 

 

 

Give me Silva


Give me Bojan


Give me Villa


Give me Joan




Give me Francesc


Give me Xabi


Give me Andres


Give me Xavi




Give me Jesus


Give me Iker


Give me Torres


Give me Pique

 

 

 

Wyjątkiem iwona, która:

 

Kiedy Torresiaczek seksownie chodził po boisku nawet mi serce nie drgnęło, a zwykle bije jak oszalałe.!
Kiedy realizator raczył nas cudownymi zbliżeniami, nawet nie zaczęłam się oblizywać!!!
Kiedy Villuś omal nie strzelił, nawet nie pocieszałam go krzykami dopingującymi!
Kiedy sędzia wręczał kartkę za kartką, nawet nie protestowałam!
Kiedy Jesus wszedł na boisko nawet nie zaczęłam piszczeć!!!


Jak twierdzi, pod wpływem pewnego różowego portalu, na szczęście, przyszło jednak przebudzenie i odpowiednie organizmu na taka dawkę słodkich Hiszpanów reakcje.

 

 

Trudno podsumować to, wszystko, o czym pisałyście, to wszystko, co pozostanie w  Waszej pamięci. Dziękujemy jednak, że zechciałyście podzielić się tym z nami. To Wy tak naprawdę tworzycie Ciacha i za to Wam chwała.

 


A razem przetrwamy do nastepnego finału, jakikolwiek by nie był. Z ciachowym pozdrowieniem,

 

Wasza Różowa Redakcja