MUNDIALOWE CIACHO: Dzień 28.- Carles Puyol

Ponieważ wczoraj gol był tylko jeden, tytuł nieodmiennie bramkostrzelnego Ciacha Dnia nie mógł powędrować w inne ręce. Czy zgadzacie się z werdyktem różowego jury?

 

 

Barmkostrzelny Puyol Choć gol był tylko jeden, narady były burzliwe Ponieważ gol był tylko jeden, tytuł bramkostrzelnego Ciacha Dnia mógł powędrować tylko do Carlesa Puyola. Czy zgadzacie się z werdyktem różowego jury? Tytuł bramkostrzelnego Ciacha meczu nie mógł powędrować w inne ręce. Protokół z narad różowego jury: rybka: Odmawiam wchodzenia w jakiekolwiek bliższe kontakty z tak okrutną rzeczywistoscią. Odmawiam przyjmowania posiłków. Odmawiam napisania jakiegokolwiek pozytywnego słowa o czymkolwiek co zaczyna się na "H". Nienawidzę: Hiszpanii, Hiszpanów, hiszpańskiej muchy, grypy hiszpanki, schodów hiszpańskich (chociaż są w Rzymie) hiszpańskiej bródki, hiszpańskiej inkwizycji, paelli, Pabla Picassa, Pedro Almodovara, Pedro z Barcelony, don Kichota etc, etc... A Puyol? Uważam, że to pytanie jest wobec mnie wysoce niestosowne. olalla: No cóż ja mogę powiedzieć na temat tego pana...Choć całym sercem jestem za Hiszpanami, to jednak za Carlesem nie szaleję. I to nie tylko ze wzdględu na aparycję neandertalczyka, ale w ogóle mało sympatyczny mi się wydaje. Inna sprawa, że tę wczorajszą główkę to będą w elementarzach dla futbolistów opisywać, i za to mu chwała. Na Ciacho Pocieszenia mianuję mojego ukochanego Bastiana ''Bestię''Schweinsteigera, rekordzistę Guinessa pod względem stopnia bladości goleni, sympatycznego chłopca o niezrozumiale dla mnie samej działającym seksapilu i według wielu - najlepszego piłkarza tych mistrzostw. Bastian pokazał wielką klasę nie tylko w bezpośrednich boiskowych bitwach, ale także po zakończeniu meczu. Marina: Ciachem to on nie był, nie jest i nigdy nie będzie, odważnie przypuszczam, że jedyne co w nim ciasteczkowe, to okruszki, które zostają mu na brodzie po zjedzeniu ów słodkości. Ale Puyol wraz ze swoją dziką burzą loków ma w moim sercu miejsce specjalne: za to co, i z jakim zaangażowaniem wyprawia na boisku od kilku dobrych lat, za bezpretensjonalność i ujmującą poczciwość, za przyjaźń z Pikusiem i właśnie za te włosy, które na przekór wszystkim z uporem pielęgnuje. rybka: Odmawiam wchodzenia w jakiekolwiek bliższe kontakty z tak okrutną rzeczywistoscią. Odmawiam przyjmowania posiłków. Odmawiam napisania jakiegokolwiek pozytywnego słowa o czymkolwiek co zaczyna się na "H". Nienawwidzę: Hiszpanii, Hiszpanów, hiszpańskiej muchy, grypy hiszpanki, schodów hiszpańskich (chociaż są w Rzymie) hiszpańskiej bródki, hiszpańskiej inkwizycji, paelli, Pabla Picassa, Pedro Almodovara, Pedro z Barcelony, don Kichota etc, etc... A Puyol? Uważam, że to pytanie jest wobec mnie wysoce niestosowne.

 

 

 

 

Że co? Że jeszcze jakieś Ciacho Pocieszenia? A mogę jedenastu? I trenera w niebieskim swetrze? Nie? To niech będzie Manuel, i nasze słodkie marzenia, które pozostaną tylko marzeniami...

 

 

 

 

 

 

Teraz Nutella już zawsze będzie miała dla mnie smak gorzkich łez...

 

 

 

olalla: No cóż ja mogę powiedzieć na temat tego pana...Cho całym sercem jestem za Hiszpanami, czemu wyraz dawałam nie raz i nie dwa, to jednak za Carlesem nie szaleję. I to nie tylko ze wzdględu na aparycję neandertalczyka, ale w ogóle mało sympatyczny mi się wydaje I nie pomoże tu żadna klata. Inna sprawa, że tę wczorajszą główkę to będą w elementarzach dla futbolistów opisywać, i za to mu chwała.

 

Na Ciacho Pocieszenia mianuję mojego ukochanego Bastiana ''Bestię''Schweinsteigera, rekordzistę Guinessa pod względem stopnia bladości goleni, sympatycznego chłopca o niezrozumiale dla mnie samej działającym seksapilu i według wielu - najlepszego piłkarza tych mistrzostw. Wczoraj Bastian pokazał wielką klasę nie tylko w bezpośrednich boiskowych bitwach, ale także po zakończeniu meczu. To uklęknięcie szlachetności pełne, ta poza pokonanego, korzącego się wojownika, ten hołd pruski...Paswowałam go ja na rycerza swojego serca! Owo wspomnienie przebije większość innych, jakie z lubością będę pielęgnować po zakonczeniu mundialu.

 

 

Marina: Ciachem to on nie był, nie jest i nigdy nie będzie, odważnie przypuszczam, że jedyne co w nim ciasteczkowe, to okruszki, które zostają mu na brodzie po zjedzeniu ów słodkości. Ale Puyol wraz ze swoją dziką burzą loków ma w moim sercu miejsce specjalne: za to co, i z jakim zaangażowaniem wyprawia na boisku od kilku dobrych lat, za bezpretensjonalność i ujmującą poczciwość, za przyjaźń z Pikusiem i właśnie za te włosy, które na przekór wszystkim z uporem pielęgnuje. Inna sprawa, że są magiczne, a od wczoraj powinien rozpocząć internetową sprzedaż pojedynczych kosmyków - Halo! Tutaj! Z tego miejsca zgłaszam się jako pierwsza chętna!

 

ruby blue: Do du domu nie na sanki. To ja tutaj przełamuję swoją 23-letnią germanofobię, zakochuje się w piłkarzu brzydszym od swojego kota (a mam bardzo brzydkiego kota), tracę szacunek na podwórku, a oni co? Oni wzięli i przegrali. Z  przebiegu wczorajszego meczu zasłużenie, z całego turnieju - absolutnie nie! I nawet nie  mogę im kibicować w meczu o trzecie miejsce, bo tam już moi Urugwajscy chłopcy czekają.
Życie jest złe. I prędzej zjem własny język niż powiem, że Puyol jest
ciachem.