Mundialowy Ciachomierz: Hiszpania - Niemcy

Dariusz Szpakowski na gorąco komentował:"Wyobrażam sobie co teraz dzieje się w Hiszpanii, wyobrażam sobie co dzieje się w Niemczech", nie wspomniał jednak o redakcji Ciach, bo to co się tam działo przeszło nawet nasze wyobrażenia. Lała się krew, pot, ślina, łzy a na koniec jeszcze szampan. Redaktorki wykonujące taniec radości, zderzyały się z tymi chcącymi ze złości wyrzucić telewizor przez okno. Fanki Torresa wydrapywały tipsami oczy fankom Ozila, a fanki Ozila zaś rwały włosy z głowy fankom Torresa. No. Wesoło było.

 

 

Hiszpanie się obudzili Gol Puyola doprowadził Schweiniego do łez W środę deja vu stało się zadość, a Niemcy i Hiszpanie postarali się, by scenariusz sprzed dwóch lat został wiernie, co do najmniejszego szczególiku odtworzony. W środę deja vu stało się zadość, a Niemcy i Hiszpanie postarali się, by scenariusz sprzed dwóch lat został wiernie, co do najmniejszego szczególiku odtworzony. CIACHA NA TAK: + Dariusz Szpakowski i jego wariacje na temat Mesuciątkowego nazwiska. Zaczynaliśmy półfinał z "Ozilem", który w drugiej połowie był już "Ezilem", by zakończyć mecz jako "Uzil". + Pedro, którego od dziś możemy nazywać "nasz kochany Pedrito" - od tego co wyprawiał na boisko kręciło nam się w głowie prawie równie mocno, co od widoku jego różowiutkich ust i zaciętego spojrzenia. + Gol Puyola, który raz, a skutecznie zamknął nam usta w temacie oryginalnej fryzury naszego nowego hiszpańskiego bohatera. + Hiszpanie pocieszający Niemców. Uwielbiamy sposób, w jaki Puyol pochyla się nad lamentujcą Bestią, szalejemy za czułością, z jaką przytula Klose i jesteśmy największymi fankami zatroskanego Torresa sprawdzającego szybkość bicia serca Lahma. + Naprawdę dobra gra Hiszpanów. Po raz pierwszy na tym turnieju! Nareszcie! + Pupa Neuera, bo czasami w życiu bywają takie momenty, że w poszukiwaniu dobrych stron trzeba sięgnąć na tyły CIACHA NA NIE: - Utracenie magii przez niebieski sweterek Jogiego. Nieprzepisowe pranie? Podstępna podmiana przez Hiszpanów? Zbyt wczesne rozpowiadanie o jego właściwościach? - Płaczący Schweini. Czy łzy płynące strumieniami po tej bladej twarzyczce to już jakaś turniejowa tradycja ? - Nieobecność Muellera. Nie jesteśmy wielbicielkami wielogodzinnych dyskusji z "co by było gdyby.." w temacie, aczkolwiek nie możemy pozbyć się wrażenia, że gdyby cudotwórca Thomas i jego urocze kędziorki wkroczyły na murawę, Pikusiowi już nie byłoby tak do śmiechu. Może przyszedł czas, by La Furia Roja oddała prześladujące je od dekad hasło "gramy pięknie jak nigdy, przegrywamy jak zawsze" w silne niemieckie ręce?

Czego nie mogli niestety powiedzieć o sobie piłkarze Niemieccy. Wczorajszego wieczora "deja vu" stało się za dość a obie drużyny postarały się, by scenariusz sprzed dwóch lat został wiernie, co do najmniejszego szczególiku, odtworzony: Hiszpania, Niemcy, Loew dłubiący w nosie, jeden gol, klata Schweiniego, faulujący Ramos, płaczący Schweini, piegi Torresa. No może nie koniecznie w tej kolejności.

 

 


CIACHA NA TAK:

 



+ tajny wysłannik Ciach, który w pierwszych minutach meczu wtargnął na murawę. Porwać i uprowadzić Torresa się nie udało, ale spokojnie dziewczęta, finał jeszcze przed nami.

 


 


+  Dariusz Szpakowski i jego wariacje na temat Mesuciątkowego nazwiska. Zaczynaliśmy półfinał z "Ozilem", który w drugiej połowie był już "Ezilem", by zakończyć mecz jako "Uzil". Dla uproszczenia proponujemy w meczu o trzecie miejsca mówić po prostu "ciacho z wytrzeszczem".

 


+ Pedro, którego od dziś możemy nazywać "nasz kochany Pedrito" - od tego co wyprawiał na boisko kręciło nam się w głowie prawie równie mocno, co od widoku jego różowiutkich ust i zaciętego spojrzenia. Zresztą nie miałysmy serca mu odmówić, skoro tak ładnie nas wczoraj o umieszczenie w "ciachach na tak" prosił...

 


 

 


+ gol Puyola, który raz, a skutecznie zamknął nam usta w temacie oryginalnej fryzury naszego nowego hiszpańskiego bohatera. Właśnie zakręcamy sobie włosy na papiloty, by na cześć boskiego Carlesa dziko zatrząść burzą loków.

 


+ są klaty, jest impreza, nawet jeśli ich posiadacze na skorych do zabaw nie wyglądają, a sama jest zakrapiana rzewnymi łzami. To jednak stan tymczasowy, nikt jeszcze tym panom nie powiedział, że właśnie zaliczyli spektakularnego hat-tricka w konkursie na Króla Klat! Czy można przegrać z równie wysoko wypiętą klatą?

 


 

 


+ Hiszpanie pocieszający Niemców. Uwielbiamy sposób w jaki Puyol pochyla się nad lamentujcą Bestią, szalejemy za czułością z jaką przytula Klose i jesteśmy największymi fankami zatroskanego Torresa sprawdzającego szybkość bicia serca Lahma. W ogóle najchętniej to byśmy nakręciły o tym film dokumentalny.

 



 

 


+ naprawdę dobra gra Hiszpanów. Po raz pierwszy na tym turnieju! Nareszcie! Gorąco witamy i zapraszamy do rozgoszczenia się wśród nóg naszych pupilków na stałe.

 



+ pupa Neuera, bo czasami w życiu bywają takie momenty, że w poszukiwaniu dobrych stron trzeba sięgnąc daleko na tyły

 


 

 



CIACHA NA NIE:

 


- utracenie magii przez niebieski sweterek Jogiego. Nieprzepisowe pranie? Podstępna podmiana przez Hiszpanów? Zbyt wczesne rozpowiadanie o jego właściwościach? Cokolwiek by to nie było czujemy się oszukane i zawiedzione! Różowy na pewno by tak nie zrobił!

 


 

 


- płaczący Schweini. Czy łzy płynące strumieniami po tej bladej twarzyczce to już jakaś turniejowa tradycja ? Może powinnyśmy wprowadzić kolejną, w której wbiegamy na murawę i różową jedwabną chusteczką je wycieramy, pocieszająco głaszczemy po blond włoskach i troskliwie przytulamy śnieżnobiałą klatę, gdyż bierne patrzenie na ten obrazek kruszy ciachowe serca.

 


 

- nieobecność Mullera. Nie jesteśmy wielbicielkami wielogodzinnych dyskusji z "co by było gdyby.." w temacie, aczkolwiek nie możemy pozbyć się wrażenie, że gdyby cudotwórca Thomas i jego urocze kędziorki wkroczyły na murawę Pikusiowi już nie byłoby tak do śmiechu.

 


 



OCENA: 8.5


Może przyszedł czas, by La Furia Roja oddała prześladujące je od dekad hasło "gramy pięknie jak nigdy, przegrywamy jak zawsze" w silne niemieckie ręce? Czy chcemy tego, czy nie, od kilku lat zachwycamy się piękną ofensywną grą Niemców, by potem ubolewać nas szlochającym Schweinimi, podczas gdy Hiszpanie z wdziękiem godnym dołeczków Torresa pokonują kolejne bariery. Ale jak można inaczej, kiedy ma się najbardziej ciachowych kibiców po tej stronie eklerka?