Paragwaj w ćwierćfinale! Po karnych!

KARNE!!! Pierwsze karne w turnieju! Zważywszy na to, że żaden z zespołów nie budził naszej szczególnej sympatii ani antypatii (no może poza wyjątkiem Roque Santa Cruza w Paragwaju - oczywiście w przypadku sympatii) jest to nader interesujące rozstrzygnięcie.

 

 

 

Nie oszukujmy się - przez 120 minut wiało, jeśli nie potworną, to przynajmniej umiarkowaną nudą i dopiero seria rzutów karnych przyniosła pierwsze emocje. Miałyśmy w głowei różne myśłi - od tych, że Roque jest naprawdę słodziutki, po takie, że skoro Japonii udało się doporowadzić do jedenastek to może, może... ale nie, przedstawiciele Tokio Hotel Kraju Kwitnącej Wiśni nie wytrzymali presji i przegrali 5:3. Gratulujemy Paragwajowi i jednocześnie trochę współczujemy - w ćwierćfinale trafiają bowiem albo na Hiszpanię, albo na Portugalię. A skoro już się rzekło o tym drugim meczu - to mamt nadzieję, iż tam emocji będzie ow wiele więcej...