Mundialowy Ciachomierz: Brazylia - Chile

Scenariusz tej południowoamerykańskiej telenoweli był prosty: Brazylia miała zdobyć ładne bramki i bezproblemowo wygrać, Chile bez wstydu i w ładnym stylu przegrać, a Ciacha po końcowym gwizdku z Kaką u boku, wiatrem we włosach i rzewną melodią w tle odjechać na białym koniu w stronę ćwierćfinału. Albo jakoś tak.

 


Brazylijskie ciacha górą Ciacha z Kaką u boku podążyły w stronę ćwierćfinału. Scenariusz meczu Brazylia - Chile wydawał się prosty: Ciacha po końcowym gwizdku z Kaką u boku miały podążyć do ćwierćfinału. Tak też się stało. Scenariusz tej południowoamerykańskiej telenoweli był prosty: Brazylia miała zdobyć ładne bramki i bezproblemowo wygrać, Chile bez wstydu i w ładnym stylu przegrać, a Ciacha po końcowym gwizdku z Kaką u boku, wiatrem we włosach i rzewną melodią w tle odjechać na białym koniu w stronę ćwierćfinału. Albo jakoś tak. Aktorzy na szczęście okazali się prawdziwymi profesjonalistami i wykonali założenia reżysera (Różowego Boga Futbolu) wprost perfekcyjnie. No prawie, teraz czekamy tylko na naszego księcia, który jak przystało na niegrzecznego chłopca nieprzyzwoicie się spóźnia.

Aktorzy na szczęście okazali się prawdziwymi profesjonalistami i wykonali założenia reżysera (Różowego Boga Futbolu) wprost perfekcyjnie. No prawie, teraz czekamy tylko na naszego księcia, który jak przystało na niegrzecznego chłopca nieprzyzwoicie się spóźnia. Nie szkodzi, wszak jest to idealny moment na podsumowanie meczu przy użyciu naszego niezawodnego Mundialowego Ciachomierza.

 

CIACHA NA TAK:

 

+ bad-boy Kaka, czyli żółte kartki, faule, wślizgi, szarpanie za koszulkę oraz zupełnie niebiblijny cytat wykrzyczany po zmarnowanej okazji... Grrr...Szalejemy za tym jego wydaniem.

 

 

+  bramkarz Chile - Claudio Bravo. Jakoś tak w połowie meczu uświadomiłyśmy sobie, że nie miałybyśmy nic, a nic przeciwko, gdyby Brazylijczycy zdobyli i z dziesięć kolejnych goli. Czego nie robi się by po raz kolejny ujrzeć tego słodkiego jak ciastko z kremem bramkarza, przyodzianego w seksowny czarny strój perfekcyjnie współgrający z identycznej barwy włosami i oczętami?

 

 

+ ''wysoki pressing piłkarzy Chile''. Koniec cytatu. Gdyby z równym zaangażowaniem obrzydzali nam naszą pracę na ciachowych łamach, to podejrzewamy, że odechciałoby nam się nawet wzdychać na widok piegów Torresa. To było naprawdę godne podziwu .

 

 

+ gol Juana. Bardziej urodziwy od samego wykonawcy.

 

 


+ gol Luisa Fabiano - przekaz był prosty: "Ciacha możecie sobie wzdychać do oczu Navasa i pupy Torresa, ale w brazylijskiej piłce i tak i tak się zakochacie". Po takiej bramce innego wyjścia nie miałyśmy. Magia.

 

 

+ gol Robinho. Gdyby nie to, że chłopak tak ładnie się cieszył, pewnie stwierdziłybyśmy, że to niemiłe tak dobijać bezbronnych rywali. Bo to niemiłe.

 

 

+ wspólne wykonywanie układów tańca współczesnego dla rozluźnienia atmosfery.

 

 

+ nieziemski Mark Gonzalez. Powinny istnieć jakieś specjalny przepisy FIFA, na których mocy, ciachowi piłkarze z drużyn odpadających, wciąż zostają na turnieju - leżąc i ładnie pachnąc i jeszcze lepiej wyglądając na środku murawy, by w razie nudnego meczu dostarczyć nam niezapomnianej rozrywki.

 


CIACHA NA NIE:

 

- Howard Webb. Może i minęły dwa długie lata, lecz to jednak wciąż zbyt krótko, by zabliźniły się nasze rany i zbladły traumatyczne wspomnienia, nic więc nie poradzimy na to, że za każdym razem, gdy kamera ukazuje łyse oblicze tego pana otwiera nam się różowy scyzoryk w kieszeni.

 

 

 

- brak pomyłek sędziowskich. No dobrze wiemy, że to tak jakby narzekać na zasady fair play, sprawiedliwość czy przecinek na brodzie Davida Villi - trochę nie wypada, ale...cóż poradzimy, że właśnie tego dreszczyku emocji, ognistych kłótni, żaru uczuć, który rozpieścił nas w ostatnich dniach, nam tutaj brakowało?

 

- miny Lucio. Nic dziwnego, że Chilijscy napastnicy nie przedarli się przez obronę rywali, skoro zaledwie kilka centymetrów dzieliło ich od tak strasznych i mrożących krew w żyłach obrazków. My na wszelki wypadek jednak dzisiaj będziemy spać z zapalonym światłem.

 

 


SUMA: 75 punktów. Może nie był to najbardziej porywający mecz 1/8 mundialu w całej historii futbolu, ale Ciachom, mimo całej swej przewidywalności, się podobał. Za chilijskimi ciasteczkami tęsknimy już teraz, oczywiście w chwilach kiedy nie zacieramy rąk na pojedynek Brazylia - Holandia. Mrr..

 

P.S. A Kaki jak nie było, tak nie ma...

 

Marina