MUNDIALOWE CIACHO: Dzień 18. - Thomas Muller

W wybitnym gronie wyjątkowo w tym roku wybitnych piłkarzy niemieckich wybija nam się na wyżyny doskonałości tym razem wybitna postać Thomasa Mullera. Najjaśniejsza gwiazda reprezentacji niemieckiej na przyszłość?

 

 

Dwie bramki mówią same za siebie. Ciachredaktorki też mówią, i też każda - za siebie.

 

rybka: Cóż jeszcze mogę powiedzieć, poza tym, że jest uroczy, jest słodki, występuje razem z kolegami w przezabawnych reklamach, jest młody i zdolny, przywodzi na myśl sielskie wakacje w Bawarii, bohatersko wychodzi z wypadków rowerowych no i najważniejsze: strzela bramki Anglikom! Anglikom, których mi co prawda strasznie szkoda, ale styl w jakim pokonali ich Niemcy rekompensuje chyba gorycz ich porażki. A czy mówiłam już, że uśmiech Thomasa Mullera jest słodziutki? I że jego loczki są tak uroczo niesforne? I że dla niego gotowa byłabym nawet wbić się w coś takiego?

 

olalla: A cóż ja mogę powiedzieć oprócz tego, że ten chłopak nigdy, ale to nigdy nie wskrzesił we mnie ani iskierki zainteresowania? Że nie podoba mi się jak mało kto w wielkiej piłce? Że, nie obrażając nikogo, ma on w sobie coś skrajnie przaśnego i wyraz twarzy, jakby siłą go wyciągnęli z imprezy pod hasłem ''Kocham disco polo''? Że do pełni stylistycznej spójności brakuje mu tylko skórzanej wytartej kurtki i lakierowanych laczków o stalowym podkuciu? Nie przeczę wcale, że to utalentowany młodzian, siła swojej kadry i podpora klubu z Monachium, który kocha zwierzęta i ma wspaniały charakter. Mówię tylko stanowcze NIE powierzchowności. Ale doskonale wiem, że są takie, które za nim szaleją.

 

ruby blue: Po pierwsze:

 

 

Po drugie: ale co po drugie? To na boisku był ktoś poza Ozilem? Serio? Gdzie? Kiedy? Zkimzczym? Że bramki strzelił  dwie? A było coś, rzeczywiście. I sympatię moją wzbudziło razem z panem Mullerem. Z twarzy jego i rozwianej  afrykańskim wiatrem bujnej czupryny wieje niczym tylko poczciwością. Dobrze mu z oczu patrzy, a jeszcze lepiej z nogi strzela. Reasumując: ciacho. P.S. Widziałyście jak Mesutciątko pięknie biegało?


Marina: Niby nic specjalnego. Niby szału nie ma.. Ale, zaraz, zaraz, przecież to reprezentant Niemiec, a oni sztukę zamiany swoich nieciachowych wad w intrygujące niedoskonałości opanowali do perfekcji. No i ja niewinna, młoda, słaba kobieta wpadam w tą pułapkę błękitnego spojrzenia i uroczo niezgrabnego uśmiechu, a bezdyskusyjna uroda jego dwóch wczorajszych bramek ani trochę w tym wszystkim mi nie przeszkadza. Marina jest oficjalnie zaczarowana.