Mundialowy Ciachomierz: Brazylia - Portugalia

Pozwólcie, że skomentujemy to krótko i rzeczowo: zieeeeeeeeeeeeeeeew.

 

 

I jeszcze raz: zieeeeew. Naprawdę drogie dziewczęta, jeżeli zasnęłyście już po pierwszych piętnastu minutach nie macie czego żałować, no chyba, że faktu, że nie zrobiłyście tego wcześniej. Wydaje nam się, iż nawet malowanie flamastrem skarpet Nicklasa Bendtnera byłoby o niebo ciekawsze od oglądania dziewięćdziesięciominutowej akcji o tytule "zanudzamy Ciacha na śmierć, niech sobie nie myślą, że mogą tak bezkarnie kibicować Hiszpanii". A kara została wymierzona w najwyższym jej wymiarze, o czym szerzej opowie nasz Mundialowy Ciachomierz.

 

 

 



CIACHA NA TAK:

 

 


+ żółta kartka dla Dudy. Nie żebyśmy zrzuciły różowy z piedestału ciachowych kolorów, po prostu mina, jaką Portugalczyk zaprezentował całemu światu w tym momencie zwyczajnie rozłożyła nas na łopatki - to jedna z serii tych ">100 słów".

 


 

 

+ za rzeczy, które się nie zmieniają. Jeśli nastąpi kiedyś taka chwila, gdy Cris przy wykonywaniu rzutu wolnego nie rozkraczy się na kilometr, nie założy rąk na biodra i nie spojrzy groźnie w kamerę, a komentator nie wspomni, że to "charakterystyczna dla tego piłkarza pozycja do strzału" będziemy mogły oficjalnie uznać ten moment za koniec pewnej pięknej epoki.

 

 

+ pupa Simao Sambrosy. J.Lo powinna popaść w kompleksy, a Robinho schować swoje głęboko w spodenki, bo oto nadchodzi prawdziwy król krągłych pośladków. Ciachowe Czytelniczki - Simao, Simao - ciachowe Czytelniczki, poznajcie się.

 

 

 

 

+ Ręce, ręce, ręce. Zawsze wiedziałyśmy, że Brazylia ma najlepszą reprezentację siatkówki na świecie, na tym mundialu uzupełniamy swoją wiedzę o fakt, że ta piłkarska ma poważne zapędy do zrzucenia jej z tronu i na miejscu Giby już pakowałybyśmy walizki. Bo gdy w 1/8 finału Maicon lub któryś z Brazylijczyków, podniesie piłkę z murawy, weżnie do ręki i zacznie przygotowywać się do serwu naprawdę nawet nie mrugniemy.   

 

 

+ Ronaldo topless. Narzekałyśmy, grzmiałyśmy, lamentowałyśmy, a nawet błagałyśmy. Teraz nie mamy nic więcej do powiedzenia oprócz przeciągłego "łaaaaał". No, ewentualnie możemy zaszaleć i pokusić się o "Mmmm", bądź "huuurra!"

 

 

 

 

 

CIACHA NA NIE:

 

 

- nieobecność Kaki na boisku. Ledwo, co ochrzciłyśmy go nowym ulubionym niegrzecznym chłopcem Ciach i od razu został pozbawiony okazji do narozrabiania. Po jego arcysmutnym wyrazie twarzy wywnioskowałyśmy, że zamiast siedzieć na trybunach wolałby zaprezentować nam nowe ciosy karate lub pookładać łokciami kilku Portugalczyków.

 

 

- remis. Rozumiemy, że satysfakcjonował on obie strony. Okej, że piłkarze chcieli oszczędzić siły na fazę pucharową. Nie ma sprawy, że obawiali się nabawić kontuzji. Ale i tak żadna z tych rzeczy nie zmieni faktu, że ten mecz wprost krzyczał "mamy was w głębokim poważaniu, drodze kibice!".  

 

 

- brak goli Portugalii. Jeżeli Cris twierdzi, że strzelanie goli jest jak keczup, to najwyraźniej w jego posiadaniu jest ten z silikonowym zaworkiem.

 

 

- brak goli Brazylii. Każde spojrzenie na Dungę tylko przypomina nam, że tutaj na jogo bonito nie ma co liczyć, ale żeby choć jeden gol nie został zdobyty przez Canarinhos? Nawet taki malutki? Mini mini? Tyci tyci? Kaka by Was wszystkich poustawiał, Wy bezczelni.  

 

 

SUMA: 55 punktów. A może ziewów? Nie zdziwiłybyśmy się wcale, gdybyśmy właśnie tyle ich wydały podczas całego tego meczu. Narzekać jednak już nie będziemy, wszak znacznie gorsza od kazania Ciach czeka ich już wkrótce nauczka - tak się szczęśliwie składa, że oboje tych katów emocji zagra w 1/8 finału z zabójczym Chile oraz Hiszpanią i sprawiedliwości stanie się zadość - nudzić będą się oni, wodząc tylko tęsknie oczami za piłką. Cytując klasyka: he he he.