Sport.pl

Mundialowy Ciachomierz: Hiszpania - Honduras

Słyszałyście ten wielki huk zaraz po gwizdku sędziego kończącego to spotkanie ? To był grad wielkich różowych kamieni spadających nam z serca, kiedy to okazało się, że jednak końca świata nie będzie, Ciacha nie przejdą na wcześniejszą, przymusową emeryturę, a Carles Puyol karnie nie zgoli się na łyso. W skrócie: Hiszpania nie pożegna się z mundialem. (A przynajmniej nie na razie).

 

 

I wierzcie lub nie, ale niemała w tym nasza zasługa. Pamiętacie nasze Różowe Recepty dla zmartwionego Davida Villi? Najwyraźniej nasze hiszpańskie byczki nie mogły się im oprzeć, bo w praktyce sprytnie wykorzystały numer szósty. Ilu z nich wymieniło się koszulkami z rywalami ? Trzech (Villa, Fabregas, Casillas). Ile goli zostało im sprezentowane ? Trzy (wliczamy tez karnego, wszak to nie wina Hondurasu, że został niewykorzystany). Tak, wiemy, jesteśmy genialne. Nie mniej jednak jak Mundialowy Ciachomierz, który specjalnie dla Was rozliczył to spotkanie pod względem ciachowym:


CIACHA NA TAK:

 

+ Nasz słodki twardziel Pique i miliony plastrów i opatrunków zdobiących jego słodką twarz. Bo jakkolwiek nienormalne to jest, jest coś niesamowicie seksownego w rannym Pikusiu i cokolwiek to jest wyzwala w nas chęć zmiany zawodu i przywdziania pielęgniarskiego czepka.

 




+ bramka Davida Villi na 1:0. Dowód na to, że zdobywanie goli z pozycji "poślizgnąłem się, na wpół leżę ale i tak strzelę" powinno się ćwiczyć na treningach. Tak samo, jak nieskończone uszczęśliwianie Ciach za jednym dotknięciem piłki.

 

 

+ bramka Davida Villi na 2:0. Zaraz po tym jak przestałyśmy piszczeć jak szalone, tańczyć dziki taniec radości i rozlewać szampana, wiedziałyśmy już, że w tym meczu wszystko skończy się "happy endem", a czekoladowa podobizna Davida w skali 1:1 stanie w centralnym punkcie naszej redakcji.

 

 

+ Fernando Torres, który leżeniem na murawie mógłby się zajmować zawodowo (jak widać na głównym obrazku)

 

+ rzut karny dla Hiszpanii. Coś nam mówi, że ktoś już był myślami w miejscu, gdzie słowa "hat-trick" i "mundialowe ciacho" występują w jednym zdaniu i lekko się tym wszystkim zdekoncentrował. Nie szkodzi, my mając takiego pocieszyciela mogłyśmy dożywotnio pudłować jedenastki.

 



+ spojrzenie Jesusa Navasa. I jedyne, co mają do powiedzenie wszech-komentujące Ciacha to "...Boże...", poprzedzone bardzo głębokim westchnięciem.

 


+ celebracja gola autorstwa D. Villi. Wy myślicie, że to tylko jakaś tam zwykła, nic nie znacząca piłkarska cieszynka, my wiemy, że to niski ukłon w stronę Ciach i ich różowego geniuszu, który w połączeniu z jego snajperskimi umiejętnościami tworzył zabójczy dla Hondurasu duet. Villuś, cała przyjemność po naszej stronie.

 


 

 


+ wejście Fabregasa na boisko. Przez tą całą nieskończoną boiskową absencję prawie zapomniałyśmy jak bardzo jest seksowny. Na szczęście nasze ślinianki nie.

 

 


+ David Suazo. Bo to całkiem niezłe honduraskie ciacho jest. Bo w innym wypadku FIFA mogłaby zakuć nas w różowe kajdanki za nieprzyzwoite faworyzowanie jednej z drużyn i niesprzyjanie zasadzie fair play. Bo ma bardzo apetyczne uda (David, nie FIFA)

 

 



CIACHA NA NIE:


- plaga podkoszulków. Długo byłyśmy przekonane, że to wuwuzele są zmorą tego mundialu, jak jednak pokazuje czas, są one malutkie i niewinne w porównaniu do prawdziwego koszmaru RPA, kryjącego się pod trykotami piłkarzy. Dałybyśmy jednemu i drugiemu po żóltej kartce i od razu oduczyliby się takich haniebnych zachowań.

 

 



- dziewczyna Ikera Casillasa przeprowadzająca pomeczowe wywiady z Hiszpanami,  bo umieranie z zazdrości nieco przeszkadza nam w pełnym napawaniu się piłkarskim widowiskiem. Powinny istnieć jakieś ostre przepisy jasno mówiące, że jedynymi pięknymi, ładnieuśmiechającymi się i umawiającymi się z piłkarzami dziennikarkami sportowymi, mogą być tylko i wyłacznie Ciacha.

 

 


- broda Fabregasa. Ktoś tu zdecydowanie przekroczył cienką granicę pomiędzy "seksownym trzydniowym zarostem, w którym wyglądam nieziemsko" a "późnym Ikerem Casillasem (już nieaktualnym swoją drogą), w którym nie wszystkim Cescom Fabregasom tego świata jest do twarzy".

 



SUMA: 80 punktów. Piękny mecz, piękne ciacha, piękne akcje, piękne gole - tak to już jest, gdy piękni poważnie biorą się za grę i wygrywają w pięknym stylu. Może dwu bramkowa zaliczka nie wszystkich w pełni satysfakcjonuje, ale spokojnie dziewczęta, to dopiero początek, a jak NASI się rozkręcą to już nikt ich nie zatrzyma.

 


Tymczasem coś nam mówi, że Vincente del Bosque właśnie rozważa z szefem hiszpańskiej federacji pełnoetatowe zatrudnienie nas w sztabie reprezentacji. Mówiłyśmy już, że w niebieskich spodenkach nam do twarzy?

 

Marina

Więcej o: