MUNDIALOWE CIACHO: Dzień 10. - Luis Fabiano

Nie chcemy, ale musimy, bo dwóch bramek pana na tym etapie rozgrywek mundialowych najbardziej wyglądającego na mistrza świata po prostu nie można zignorować. To nam się żółto porobiło.

 

 

 

Koszulki wprawdzie zdejmować nie chciał, pięknym chłopcem również nie jest, ale zasług Fabiano dla reprezentacji Brazylii nie da się przemilczeć. Nie tylko wczoraj, ale od dłuższego czasu, ten Canarinho gra fantastycznie i nie przepuści żadnej okazji do strzelenia gola.

 

 

 

 

 

Zasłużył, Waszym zdaniem, na dzisiejsze wyróżnienie? Bo nasze ekspertki mówią tak:


ruby blue: Yyyy? Ten jakże bogaty merytorycznie i intelektualnie komentarz to w zasadzie wszystko, co mam do powiedzenia w kwestii niniejszego pana brazylijskiego. Doprawdy, ani centymetra ciacha tu nie widzę. Ani pół. Koniecznie muszę się za to zwierzyć, że odnalazłam wczoraj swoje drugie po Ozilu mundialowe ciacho guilty pleasure'owe w postaci  nowozelandzkiego bramkarza, Marka Pastona. Prawie tak samo nieatrakcyjny.

 

 

 

 

 


 


 

 

 

olalla: Powiedzieć na Luisa ''ciacho'' to jak nazwać Davida Beckhama ''morświnem'', nijak ma się to do rzeczywistego stanu rzeczy, czyli niepokojącego wyglądu plastikowego manekina o zabójczych skłonnościach. Inna sprawa, że Luis faktycznie wczoraj dwie bramki zdobył, bohaterem meczu został i prawdopodobnie zainicjował jedną z większych imprez w Rio w tym tygodniu. Inna sprawa, że wśród wczorajszych potencjalnych kandydatów to tego zaszczytnego mienia nie widzę nikogo - bo choć Nowozelandczycy pocieszni i klatopokazujący, Włosi rozbieralscy, a Paragwajczycy radośni, to wiecie...Musi być ten przytup.




 

 

 

rybka: Kaka! Widziałyście to? Co w niego wstąpiło? Kaka jako niegrzeczny chłopiec, czy może być coś bardziej pobudzającego do różowych fantazji? Ale, nie przepraszam, miało być o Luisie Fabiano (który dostał podanie od Kaki! W ogóle uważam, że Kaka sponsorował atrakcyjność wczorajszego meczu), którego pierwsza bramka była naprawdę cudnej urody i to w zasadzie wszystko w kategorii urody, co mogę powiedzieć na ten temat, no może poza tym, że Kaka pięknie się cieszył po tym golu....

 

 

 

 

Marina: Nie jest to może typowe ciacho, ani mój typowy brazylisjki ulubieniec i raczej nie zemdlałabym na jego widok, ale dwa gole, to jednak dwa gole - robią wrażenie na wrażliwym na popisy piłkarskie sercu Mariny. Wydając z siebie przeciągłe "wooow" przy pierwszym już wiedziałam, że L.Fabiano znajdzie się w tej zaszczytnej rubryce, miałam więc sporo czasu, by się mu przyjrzeć i przebadać pod każdym ciachowym względem. I powiem Wam jedno: jego usta wygladają co najmniej apetycznie.