MUNDIALOWE CIACHO: Dzień 3. - Lukas Podolski

Wczoraj nie miałyśmy żadnych wątpliwości. W końcu Poldi jest chyba najbardziej polskim - choć niepolskim - akcentem na tym mundialu, który do tego gole strzela.

 

 

 

Tą wesołą przyśpiewką rozpocząwszy, oddajemy głos do studia biura, z zapytaniem, co o dzisiejszym Misterze Dnia sądzą poszczególne ciachekspertki:

 

ruby blue: Oczywiście, że Poldi. Wątpliwości nie mogło być już w sekundzie, gdy piłka uderzona w pięknym stylu przez Łukasza wylądowała w siatce Australijczyków. Nawet jeśli redaktorka przyznaje otwarcie, że przez większość meczu wodziła wzrokiem za wyłupiastym okiem Mesuta Ozila, starając się rozwikłać fenomen wybuchu tego nagłego doń afektu, to i tak  z zaszczytem przyznanym Podolskiemu zgadza się bez cienia protestu. Dobre, bo polskie. Wiadomo. I podbrzusze, pamiętajmy o podbrzuszu.

 

olalla: Ósma minuta meczu, w okolicy bramki Marka Schwarzera robi się gorąco..Na miejscu jednak jest już nasz bohater, syn ziemi gliwickiej, do Niemiec eksportowany za młodu.Ten, który w przeciwieństwie do swojego odstręczającego z jakichś powodów kolegi z reprezentacji, nie wstydzi się polskich korzeni. Ten, który mimo upomnień i nakazów, nie boi się pokazać solidarności z krainą swych przodków. Ten, który zawsze jest tam, gdzie być powinien, którego cechuje boiskowa inteligencja i który dodatkowo ma idealne ciało oraz, mimo upływu lat, urok pacholęcia. Łukaszu Podolski, my (a właściwie - ja) czcić cię będziem zawsze.

 

rybka: Mundial to czas coming outów i jednoznacznych deklaracji, wyznam więc w końcu, że ja dla Niemców wariuję i po wczorajszym meczu jestem tak rozentuzjazmowana, iż najchetniej wyraziłabym swoje uznanie dla Podolskiego za pomocą ikonografii zawierającej głównie znaczki typu: "<" i "3" (i tak przez trzy linijki), ponieważ jednak płacą mi za konstruowanie względnie rozbudowanych, minimalnie logicznych zdań napiszę: 1. Podolski strzelił pierwszą bramkę i strzelił ją na tyle szybko, że oszczędził życie co najmniej siedmiu moim paznokciom. 2. Gustowna niemiecka koszulka przepięknie się na nim opinała. 3. I czy nie uważacie, że z wiekiem to on pięknieje, w ogóle się nie starzejąc?

 

Marina: Mam deja vu ? wielka impreza piłkarska, Poldi szalejący na skrzydle, zdobywający zapierające dech w piersiach gole i cieszynki z tym jego niesamowitym uśmiechem, który mógłby definiować słowa ''uroczy'' i ''megasłodki''.  To nieznośnie przyjemne deja vu, bo ten chłopak z sąsiedztwa podbił moje serce już dawno temu, a od wczorajszego wieczora niczego tak bardzo nie pragnę, jak choć na chwilę zostać jego Bestią.