MUNDIALEJRO: Reprezentacja Chile

Obłędna aparycja Meksykanów, styl gry rodem z Brazylii, szkoleniowiec urodzony w Argentynie, przydomek zaczerpnięty prosto z Hiszpanii. a ciała niczym najwdzięczniejsze greckie rzeźby. Kadra narodowa Chile to połączenie wszystkiego co najgorętsze i najciachowsze w światowym futbolu.
Mundialejro: Chile Ostatnio na mundialowej imprezie Chile było widziane w 1998 roku Jeżeli istnieje w Chile ktoś, kto ściąganie koszulki przedkłada nad sens futbolu i kto powinien mieć na drugie imię "Goła Klata", to jest to właśnie Gary Medel Kadra narodowa Chile to połączenie wszystkiego, co najgorętsze i najciachowsze w światowym futbolu. Trener: Marcelo Bielsa, czyli chilijski odpowiednik Luisa Aragonesa, sentymentalnie związany z dewizą życiową: "dres najlepszym przyjacielem trenera jest". Najwyraźniej jednak trzy paseczki na bluzie w jego wypadku mają symbolizować charyzmę, ekscentryczność i emocjonalność, o których to brak jest notorycznie oskarżany przez dziennikarzy, zarzucających mu takie okropieństwa jak "spokój" a nawet "rozwaga". Klata: Gary Medel. Jeżeli istnieje w Chile, a nawet całej Ameryce Południowej ktoś, kto ściąganie koszulki przedkłada nad sens futbolu, kto jest drugą połówką Yoanna Gourcuffa, ktoś, kto "Goła Klata" powinien mieć na drugie imię, to jest to właśnie ten pan. Ciało: Pośladki, brzuch, ramiona, uda, buźka, klata...nie mamy różowego pojęcia, gdzie podziać swój wzrok w styczności z atletyczną (oraz apetyczną) budową Alexisa Sancheza. Ciasteczko do schrupania: Poznajcie Marka Gonzaleza, najprzystojniejszego (damy sobie tipsa uciąć) chilijskiego piłkarza od ćwierćwiecza i posiadacza oczu, które, w wolnym od uwodzenia Ciach czasie, mogłyby robić za żywą definicję koloru "czarny". Ponoć Gonzalez występował kiedyś w Liverpoolu. Doświadczenie zawodowe: ostatnio na mundialowej imprezie Chile było widziane w 1998 roku. Wcześniej albo się nie kwalifikowało, albo za bardzo chciało się zakwalifikować (patrz: słynna afera z petardą i raną, której nie było), albo też te nieszczęsne eliminacje tak piłkarzy wyczerpały, że nie mieli siły na wydostanie się z fazy grupowej. I mimo naszej całej sympatii do tych egzotycznych chłopców, nie będziemy udawać, że 3. miejsce w zamierzchłych czasach, erze przedciachowej - 1962 roku - sprawiają, że różowe kapcie spadają nam z wrażenia, a szczęki opadłe z zachwytu właśnie zbieramy z podłogi. Tak, dobrze zgadłyście, chcemy im mocno wjechać na ambicję, by w tym roku z dziką satysfakcją mogli wreszcie nam te głupie kapcie zrzucić.

 

Żeby jednak nie było zbyt upalnie (jak na maj) i różowo (jak na czerwono-biało-granatowych) zbiór osiągnięć i gablotę tytułów postanowili zapożyczyć sobie z naszej kochanej Polski. "Nic straconego" - twierdzą jednak Ciacha. Z takim materiałem i potencjałem mogą spokojnie dobrać się do pucharowego skarbca, chociażby Niemców. W końcu w czerwcu zaczyna się lato, a w różowym każdemu do twarzy. Ale nie wyprzedzajmy biegu tych cudownych wydarzeń i zacznijmy od początku:

 


Trener: Marcelo Bielsa, czyli chilijski odpowiednik Luisa Aragonesa, sentymentalnie związany z dewizą życiową: "dres najlepszym przyjacielem trenera jest". Najwyraźniej jednak trzy paseczki na bluzie w jego wypadku mają symbolizować charyzmę, ekscentryczność i emocjonalność o których to brak jest notorycznie oskarżany przez dziennikarzy, zarzucających mu takie okropieństwa jak "spokój" a nawet, o zgrozo!, "rozwaga". Ciacha zaś osobiście odczuwają lekki niepokój na jego widok, czyżby przez ten przerażający wzrok szaleńca, a może ten zagadkowy samotny kędziorek nad czołem?

 



Klata
: Gary Medel. Jeżeli istnieje w Chile, a nawet całej Ameryce Południowej, ktoś, kto ściąganie koszulki przedkłada nad sens futbolu, kto jest drugą połówką Yoanna Gourcuffa, ktoś, kto "Goła Klata" powinien mieć na drugie imię, to to jest właśnie ten pan.

 



Ciało: Pośladki, brzuch, ramiona, uda, bużka, klata...nie mamy różowego pojęcia, gdzie podziać swój wzrok w styczności z atletyczną (oraz apetyczną) budową Alexisa Sancheza. I w całym tym swoim zdezorientowaniu jesteśmy tylko w stanie wykrzesać z siebie jedno słowo "C-U-D-O".

 



Ciasteczko do schrupania: Otwórzcie szampana, wystrzelcie fajerwerki w górę, zaintonujcie fanfary, bo oto przed Wami, drogie Czytelniczki, kolejny skarb odkryty i wydobyty na powierzchnię różowej ziemi przez kopalnię nieoszlifowanych diamentów imienia ciacha.net. Poznajcie zatem (Mmmm)Marka Gonzaleza, najprzystojniejszego (damy sobie tipsa uciąć) chilijskiego piłkarza od ćwierćwiecza i posiadacza oczu, które, w wolnym od uwodzenia Ciach czasie, mogłyby robić za żywą definicję koloru "czarny". Ponoć występował kiedyś w Liverpoolu, a przynajmniej tak podają niektóre źródła choć, według nas Rafa Benitez zamiast wypuszczać na muarwę, przetrzymywał go wszatni, bądź w swoim gabinecie, bo chciał zatrzymać jego wdzięki tylko dla siebie. Jeśli byłoby inaczej z pewnością byśmy zapamiętały coś z tego zabójczego kwartetu: "rozkoszne piegi", "przyprawiające o dreszcze spojrzenie", "słodkie usta" i "grzeszne uda".

 

 

 


 

Doświadczenie zawodowe:

 


Ostatnio na mundialowej imprezie Chile było widziane w 1998 roku - na francuskich murawach jesieni średniowiecza z faworytów nie zrobiło. Wcześniej, albo się nie kwalifikowało, albo za bardzo chciało się zakwalifikować (patrz: słynna afera z petardą i raną której nie było), albo też ów nieszczęsne eliminacje tak piłkarzy wyczerpały, że nie mieli siły na wydostanie się z fazy grupowej. I mimo naszej całej sympatii do tych egzotycznych chłopców nie będziemy udawać, że 3 miejsce, w zamierzchłych czasach, erze przedciachowej - 1962 roku - sprawiają, że różowe kapcie spadają nam z wrażenia, a szczęki opadłe z zachwytu właśnie zbieramy z podłogi. Tak, dobrze zgadłyście, chcemy im mocno wjechać na ambicję, by w tym roku z dziką satysfakcją mogli wreszcie nam te głupie kapcie zrzucić. Czego im i sobie gorąco, och, gorąco, życzymy.

 


Osiągniecia:

 


- Bramkarz chilijskiej reprezentacji, Claudio Bravo w wersji rysunkowej ukazuje się w albumie "Latin American Drawings Today". A  Ciachom zapiera dech w piersiach. Bo to nie jest żaden tam zwykły rysunek, karykatura, czy podobne bazgroły. To sztuka w najwyższej postaci. Akt. Idealnie odwzorowujący jego mięśnie grzbietu i muskulaturę ramion. Nie wspominając o jędrnych, nagich pośladkach. Czy Wam też zrobił się gorąco? To teraz zrobi się jeszcze goręcej...

 


 


Hmm..myślicie, że osobiście do niego pozował? Jeśli tak, to kiedy, gdzie i dlaczego nas tam nie było?

 


Umiejętności:

 


- Humberto Suezo i mowa ciała. Czasami zwyczajnie mamy wrażenie, że on po prostu chce koniecznie wykorzystać swoje 5-minut przed kamerami, po strzelaniu gola, czy też po wyjściu na murawę i przekazać Ciachom jakąś arcyważną wiadomość. Jaką? Nie wiemy do dziś, choć mamy kilka konkretniejszych propozycji...

 


1.) "Albo będzie Mundialejro z Chile, albo policzymy się osobiście w lukrowej bitwie na ciasteczka, maleńkie!"

 


 


2.)  "Och, dlaczego? Och, dlaczego jeszcze nie powstał Sportowy Alfabet na mój temat? To niesprawiedliwe!"

 



 


3.) "Na kolekcję szpilek Vicky Beckham! Ale ze mnie gapa, nie założyłem dziś moich szczęśliwych różowych majtek"

 


 


4.) "KOCHAM CIACHA!"

 





Hobby:

 


- Ah, na co komu wszystkie te profesjonalne sesje zdjęciowe, photoshopy, tłumy stylistów i wizażystów, kiedy można samodzielnie, w domowych warunkach wykonać o niebo lepszą - zdjąć koszulkę, założyć okulary przeciwsłoneczne, przybrać buńczuczną minę, seksowną pozę i strzelić fotkę aparatem, który jest pod ręką? Szybko, łatwo i przyjemnie. Inna sprawa, że przy takich warunkach rozbawienie oraz zaślinienie Ciach rośnie proporcjonalnie do nieprofesjonalności fotografii.

 

 

 


 

Czyż Pedro Morales i Arturo Vidal nie są przeuroczy na tych zdjęciach?

 

 

Marina


Jeśli i Tobie z Chile po drodze, zagłosuj na tych ognistych południowoamerykańskich piłkarzy TUTAJ, w wyjątkowym plebiscycie Sport.pl ''Komu Kibicujesz''

 

Chrup Ciacha też na Facebooku - zostań fanką!