Reprezentacje narodowe robią dziwne rzeczy

Ekhm, to znaczy trenują... chyba.

 

 


O ile trenowanie zawiera w sobie: jeżdżenie dziwnymi samochodzikami, granie w siatkówkę, straszenie małych dzieci, wypinanie się w stronę fotoreporterów i wyglądanie zjawiskowo na tle zapierającej dech w piersiach przyrody - to tak, reprezentacje narodowe trenują. Aż miło.

 

 

 

Pamiętacie jak za starych dobrych czasów Leo Beenhakkera nasi chłopcy jeździli na zgrupowaniach rowerami? No więc Raymond Domenech postanowił przebić Beenhakkera i wsadzić swoich podopiecznych nie na rowery, a... w coś dziwnego. Co to w ogóle jest? Melex? Gokart? Traktor? Macie jakieś pomysły?

 

 

 


 

 

 

 

 

 

Fakt, Thierry Henry i koledzy w kaskach wyglądają całkiem, całkiem...

 

 

 


 

 

 

...aczkolwiek niektórzy z tajemniczymi machinami radzą sobie ze zmiennym szczęściem... np. William Gallas - oups:

 

 

 


 

 

 

Tymczasem piłkarze z Portugalii postanowili wziąć przykład z Legionistów, tudzież w wszystkowygrywającej Skry i chwilowo zmienić dyscyplinę. Musimy przyznać, że rezultaty są bardzo przyjemne wizualnie, zwłaszcza zaś Cristiano jako as serwisowy prezentuje się nader pociągająco... mmmm... ten brzuszek...

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Azzurri podeszli chyba najbardziej konserwatywnie do całego zagadnienia, ale wiadomo - cenimy ich właśnie za tę patynę i wyrafinowany smak, który rodzi się z czasem, a to jak pięknie wypinają się na tle górskiego nieba, łagodzi wszelką treningową zachowawczość.

 

 

 

 


 

 

 

I jeszcze Fabio...

 

 

 


 

 

 

 

A skoro już mowa o wytrawnym smaku, który rodzi się z czasem - czy nie uważacie, że Andrea Pirlo jest... jest... no właśnie jaki? My w każdym razie od rana szukamy odpowiedzniego słowa, które określałoby zarazem nieoczywistą przystojność, pełne smaku wyrafinowanie z ledwo wyczuwalną cierpką nutą wytrawnego wina, intrygującą fascynację i dyskretną zuchwałość... I nie możemy oderwać wzroku od tego zdjęcia....

 

 

 

 

 

 

rybka