Sportowy Alfabet Bojana Krkicia: od A do Z

Występ w pierwszym zespole? Jest. Gol w Lidze Mistrzów? Jest. Publiczne okazywanie uczuć koledze z drużyny? Jest. Urocza kampania reklamowa? Okładka magazynu? Latająca nad głową różowa damska (!) bielizna? Jest. Jest. Jest. Przyszedł więc czas, by nasz malutki Bojanek uczynił kolejny krok ku przeistoczeniu się w prawdziwego mężczyznę, profesjonalnego piłkarza oraz dorodne ciacho - występ w roli głównej w Sportowym Alfabecie, nieoficjalnie: różowym hołdzie redaktorek w kierunku ich ulubieńca po wsze czasy.

 


Panie Krkić, gratulujemy, a cała przyjemność po naszej stronie.

 

Aquarium Barcelona. To właśnie to lokalne oceanarium przed kilkoma miesiącami uhonorowało Bojanka swoistym wyróżnieniem, jakim była możliwość złożenia życzeń świąteczno-noworocznych z niecodziennego miejsca a mianowicie...zbiornika z rekinami. Chłopakowi, na szczęście, nic się nie stało, o dziwo, żadna rekinia samica nie próbowała go zaatakować, a on sam znajdując się kilka metrów pod wodą nie omieszkał przypomnieć wszystkim o sześciu tytułach zdobytych przez ukochaną Barcę w ubiegłym roku. Swoją drogą nigdy nie widziałyśmy apetycznego nurka, ale w końcu seksownemu we wszystkim sexy.

 

 

Barwy. No właśnie, skoro już mowa o seksowności, nie sposób nie wspomnieć, że występuje ona w nieprzyzwoitych ilościach, kiedy to Krkić postanawia zbratać się z kuzynem naszego ukochanego różu. Gdyby nie to, że jest taki młody, pewnie stwierdziłybyśmy, że fioletowy został stworzony po to, by barceloński pieszczoszek występował w nim na okładkach magazynów i swoim nieopisanym urokiem doprowadzał Ciacha do spazmów.

 

 


Ciacho. Cóż, w końcu pozytywnie przeszedł ostateczny do nadania tego miana test, czyli prezencja w garniturze. Uzyskany wynik: "powalający".

 



Dowcipny. Chyba nie myślałyście że Gerard "Uwielbiam robić kolegom durne kawały" Pique wybierze sobie na najlepszego przyjaciela jakiegoś sztywniaka ? Bojan w tych wszystkich dowcipach jest jego prawą ręką, sam często coś zainicjuje, ale też z chęcią weźmie udział w całej akcji, wynajdzie potrzebny do niej sprzęt, przebiegnie przed kamerami w samych majtkach, zatrąbi śpiącym kolegom do ucha, zaśmieje się kiedy trzeba albo po prostu stoi obok z tym swoim rozbrajającym uśmiechem na twarzy.







Elitarne imprezy. I bynajmniej nie mamy tu na myśli nocnego życia Barcelony, ekskluzywnych klubów, okładających się butelkami po głowach WAG i czarnych limuzyn z mocno niedysponowanymi piłkarzami bez spodni. To zupełnie nie jest jego świat, nie krkiciowe klimaty. Bojan zamiast typowo piłkarskich form świętowania sukcesów wybiera opcje bardziej kameralne, subtelne i rodzinne, najlepiej coś w stylu "dziadkowie, talerz spaghetti i ja" - w ten właśnie sposób świętował swojego pierwszego gola dla Barcelony. I nas tam nie było? Niemożliwe.

 

Facebook. Zawsze wiedziałyśmy, że ten serwis jest bardzo przydatny, ale że Bojan Krkić jest za jego pośrednictwem zapraszany przez Albiola na strzeleckie pojedynki? Tego nie przewidziałyśmy, choć jeśli wszystko co wyprawia ten chłopak przy użyciu Facebooka ma wyglądać podobnie atrakcyjnie, to niech używa go do czegokolwiek zapragnie.

 


Gabriel Milito. To, że Bojan jest pieszczoszkiem w składzie Barcelony i cieszy się "specjalnymi względami" kolegów z drużyny wiemy nie od dziś. Zawsze jednak byłyśmy przekonane, że Gabi bardziej ma się ku Messiemu (wspólne kolacyjki w domu tego pierwszego to już legenda), a tu taka niespodzianka! Spójrzcie tylko na ten naładowany uczuciami ruchomy obrazek:



 

Przeurocze. Chyba się rozczuliłyśmy. Choć ten czuły całus w główkę? Oprócz rozczulenia pojawia się też zazdrość...


Henry Thierry, czyli bardzo ważna postać w życiu Bojana Krkicia. Wszystko zaczęło się jednak na długo przed przeprowadzką Francuza na Camp Nou, bo od dłuższego czasu był on idolem oraz wzorem do naśladowania dla Hiszpana, który w całym swym uwielbieniu do Henry'ego nie omieszkał poprosić ojca, jak również samego C.Faba o jego koszulkę. Nie wiadomo, czy ją dostał, wiadomo jednak na pewno, że odkąd w 2007 znaleźli się w jednej szatni historia nabrała rozpędu. Nastąpił czas wspólnych niekończących się rozmów, wygłupów na treningach, wspólnie spędzanego czasu oraz niesamowitego porozumienie na murawie. Później rozpoczął się etap prztulanek, mniej lub bardziej dyskretnych, zwierzeń eks-Kanoniera prasie, o "specjalnej więzi" między nim a Bojankiem, aż wreszcie dał dowód swoim uczuciom i zadedykował mu swojego gola z meczu z Realem Betis 4 listopada 2007. Ten sielankowy etap trwa do dzisiaj i z lekkim niepokojem patrzymy na przyszłość tej czułej męskiej parki. Cóż, od dawna marzy nam się status WAG Francuza, ale że zapragniemy znaleźć sie na jego miejscu? Tego się nie spodziewałyśmy.

 


I
rracjonalnie słodkie zdjęcie.

 



Ksywki. Ptaszki w naszej redakcji ćwierkają, iż koledzy w szatni i inni kreatywni ludzie nadal mu przydomki "El Criu" oraz "El Noi de Linyola", lecz co, gdzie, kiedy, jak i dlaczego Ciacha nie mają różowego pojęcia. Toteż te z Was, które pomogą nam którąkolwiek z tych zagadek rozszyfrować, już teraz z pełnym naszym przyzwoleniem i różowym błogosławieństwem mogą w nagrodę udać się do literki T.

 

Lęk - uczucie jakie ogarnia Ciacha i, jak mniemamy, 99% populacji ziemi płci żeńskiej, kiedy niczego nie spodziwajace się niewinnie przeglądają w grafice google wszystkie te słitaśne fotki Bojana Krkicia i nagle natrafiają na COŚ TAKIEGO i ślina momentalnie zasycha się na brodzie...

 



Niech ktoś nam powie, że to jego siostra/kuzynka/matka/babcia. Niech ktoś nam powie, że to ona bezczelnie rzuciła się na niego z łapami. Niech ktoś nam powie, że on swoimi seksownymi rączkami właśnie ją odpycha. Chlip...chlip...Niech ktoś nas przytuli.

 

Modeling. Bo Bojan to chłopak wszechstronnie uzdolniony, co odkryli ludzie z magazynu "Magazine" (nie pytajcie) i zaangażowali do sesji zdjęciowej, z modą w roli głównej, w parze z młodziutką hiszpańską piosenkarką stylizując go na bezpretensjonalnego nastolatka, którym nawiasem mówiąc jest. Nie mamy tu co prawda efektu jak w przypadku Dolce&Gabbana i zawodników Serie A lub Armaniego i Crisa Ronaldo , a skrawka nagiej, błyszczącej klaty szukać próżno, ale jak na początek Ciacha są usatysfakcjonowane. Liczymy, że Bojan się rozkręci w tym fachu. I w międzyczasie porzuci tę panienkę pod ręką.

 



Nike. Drogie dziewczęta, mamy dla Was dobrą wiadomość, bardzo bardzo dobrą wiadomość. W najbliższych czterech latach możecie być spokojne jeśli chodzi o rzeczy w stylu gorące sesje zdjęciowe Bojana Krkicia i o pokazywaniem nam go w zgoła niecodziennych sytuacjach oraz zapierających dech w piersiach spotach reklamowych - już w maju 2007 roku podpisał umowę z firmą Nike obowiązującą go aż do 2014 roku. Mądry chłopiec.

 

Odkrycie roku. Tym zaszczytnym mianem uhonorował go prestiżowy dziennik "Publico" po zwycięstwie w plebiscycie, w którym do głosu doszli sekretarze techniczni wszystkich drużyn ligi hiszpańskiej. Ale co ważniejsze, duuuużo ważniejsze, Ciacha obok talentu pana Krkicia również nie przeszły niezauważenie. Nie śmiałybyśmy! Zgadnijcie więc kto znalazł się na naszej liście "Ciachowych objawień 2008"? Nad kogo młodymi i sprawnymi nóżkami oraz niewinnymi oczkami czyniłyśmy pokłony? Tak wiemy, mamy nosa do świeżutkich ciasteczek.

 

Pique Gerard. Przyjaciel na dobre i na złe, nieodłączny gadżet Bojana na boisku, w szatni i poza nią oraz niezawodny kompan do realizacji niecnych planów (patrz D) i męskich przytulanek. O niespotykanej więzi jaka łączy tych dwóch panów rozwodziłyśmy się już przy okazji Sportowego Alfabetu Pique, teraz tylko powtórzymy naszą niemoralną propozycję o trójkącie. Wciąż aktualna.

 




Przesłodkie.

 

Reprezentacja. Jego kariera w juniorskich kadrach narodowych Hiszpanii była bardzo owocna - z MŚ U-17 powrócił ze srebrnym medalem, z ME U-17 ze złotym, brązowym oraz niesamowitą reklamą jako jeden z najbardziej obiecujących piłkarzy młodego pokolenia. Z reprezentacją Katalonii zresztą też gorzej nie było - Bojan zapisał się w jej historii jako najmłodszy zawodnik występujący w jej barwach - w dniu rekordowego debiutu miał zaledwie 17 lat. Jednak dopiero, kiedy przyszedł moment rozpoczęcia przygody z "La Furia Roja" zaczęły się prawdziwe schody. Początkowo trener w ogóle nie chciał go powoływać, a jeśli już chciał (czyżby ze zdenerwowania?) odezwały się bojanowe problemy żołądkowe, później (choć po dziś dzień nie miałyśmy o tym pojęcia) znalazł się nawet w szerokiej kadrze na Euro 2008, lecz ani minuty występu na murawach Austrii i Szwajcarii się nie doczekał. W końcu jednak przełamała się zła passa dla tego chłopaka i 10 września 2009 roku po raz pierwszy wyszedł na boisko w czerwono-żółtych barwach.

 

Serbskie korzenie. Choć jego matka, Maria Lluisa Pérez, z zawodu pielęgniarka jest rodowitą Katalonką, to swą niebanalną urodę oraz sam bezsprzeczny talent do futbolu z pewnością odziedziczył po ojcu. Tak się bowiem składa, iż pan Bojan Krkić Senior (serdecznie różowe pozdrowienia!) jest z pochodzenia Serbem, również przed laty sam zajmował się profesjonalnym kopaniem piłki, występując w barwach Crvenej Zveździe Belgrad i OFK Belgrad.

 


Idealne geny.


Tors. Taki młody, a już wie, o co w tym całym futbolu chodzi.

 


Uroczy, mały, słodki Bojanek. Nie żeby teraz nie był uroczy. Ani mały. Ani tym bardziej słodki. Ale tym razem chodzi nam o czasy, kiedy był jeszcze bardziej uroczy (umiecie sobie to w ogóle wyobrazić?), jeszcze mniejszy (czy to w ogóle możliwe?) oraz słodszy (nie, to już niemożliwe!). Okej, po prostu: Bojan w dzieciństwie.

 



Wrażliwy i totalnie wzruszający. Ach..taki już jest nasz mały Bojanek, że wszystko bierze sobie do swojego malutkiego, delikatnego serduszka. Tak było w pewnym pamiętnym meczu Barcy z Getafe, kiedy to biedaczek dostał cios od swojego ukochanego trenera Pepa Guardioli, ten zarządzając zmianę posadził Krkicia na ławce, co ten odebrał bardzo osobiście, no i po tych rozkosznych policzkach popłynęły łzy...

 





Zawsze uśmiechnięty. Pomijając jego względnie proste zęby, może z największą szczerością powiedzieć, że to najbardziej uroczy uśmiech w europejskim futbolu. Na nasze szczęście jego właściciel, albo zdaje sobie z tego w pełni sprawę i za jego pomocą próbuje rozkochać w sobie Ciacha jeszcze bardziej (tia, jakby to w ogóle było możliwe), albo już przed dwudziestoma latami przyszedł z nim na twarzy na świat i tak mu już zostało. Rozkoszny.

Marina
Chrup Ciacha też na Facebooku - zostań fanką!