Pato się rozwodzi!

A jedna z nas, jak by to było wczoraj, pamięta zieloną wiosnę zeszłego roku, gdy w niemal takie samo słoneczne, kwietniowe popołudnie wpisywała drżącymi rękami krzyczący nagłówek "Pato się żeni!".

 

 


Pato się rozwodzi! Jego małżeństwo trwało zaledwie rok! Po zaledwie roku małżeństwa Pato rozwodzi się ze swoją żoną Sthefany. Piłkarz wyprowadził się już z apartamentu, który dzielił z żoną w Mediolanie A jedna z nas pamięta zieloną wiosnę zeszłego roku, gdy w niemal takie samo słoneczne, kwietniowe popołudnie wpisywała drżącymi rękami krzyczący nagłówek "Pato się żeni!". Sprawdziłyśmy. Było to niemal dokładnie rok temu - 25 kwietnia. Ślub, huczny jak na nadzieję brazylijskiej piłki i gwiazdę południowoamerykańskiej telenoweli przystało, odbył się w lipcu, suknia panny młodej przypominała nasze najbardziej grzeszne marzenia o bezach z bitą śmietaną, a teraz? Wszystkie fanki Patoszczaka ledwo zdążyły opłakać stratę, a tu proszę - taka nowina. Szybkie chłopaki z tych piłkarzy. Albo szybkie dziewczyny z tych WAGs. Po czyjej stronie leży wina? Niestety, tego nie wiemy. "Corriere dello Sport" raczy nas tylko krótką, suchą informacją od agenta piłkarza Gilmara Veloza: po niespełna rocznym małżeństwie para postanowiła się rozwieść. Pato wyprowadził się z apartamentu, który dzielił z żoną w Mediolanie i przeniósł się do hotelu, podczas gdy Sthefany pakuje do manatki i wraca do Mamusi Brazylii. Ojej. Głupio się czujemy - same tak narzekałyśmy: że Pato za młody, że po co tak wcześnie, że to zła kobieta jest (bo każda WAG jest zła), że w ogóle najlepiej by było, jakby zamiast wiązać się z gwiazdą telenoweli, wzorem Schlierenzauera urządził casting na Ciachach. Ale teraz nam wstyd i przykro, aczkolwiek nie bez cienia satysfakcji, który uparcie pragnie zwerbalizować się w złośliwej frazie: "a nie mówiłyśmy?".

Sprawdziłyśmy. Było to niemal dokładnie rok temu - 25 kwietnia. Ślub, huczny jak na nadzieję brazylijskiej piłki i gwiazdę południowoamerykańskiej telenoweli odbył się w lipcu, suknia panny młodej przypominała nasze najbardziej grzeszne marzenia o bezach z bitą śmietaną...

 

 

 

 


 

 

 

 


... a teraz? Wszystkie fanki Patoszczaka ledwo zdążyły opłakać stratę, a tu proszę - taka nowina. Szybkie chłopaki z tych piłkarzy. Albo szybkie dziewczyny z tych WAGs. Po czyjej stronie leży wina? Niestety, tego nie wiemy. Corriere dello Sport raczy nas tylko krótką, suchą informacją od agenta piłkarza Gilmara Veloza: po niespełna rocznym małżeństwie para postanowiła się rozwieść. Pato wyprowadził się z apartamentu, który dzielił z żoną w Mediolanie i przeniósł się do hotelu, podczas gdy Sthefany pakuje do manatki i wraca do Mamusi Brazylii.

 

 

 

 

Ojej. Głupio się czujemy - same tak narzekałyśmy: że Pato za młody, że po co tak wcześnie, że to zła kobieta jest (bo każda WAG jest zła), że w ogóle najlepiej by było jakby zamiast wiązać się z gwiazdą telenoweli, wzorem Schlierenzauera urządził casting na Ciachach. Ale teraz nam wstyd i przykro, aczkolwiek nie bez cienia satysfakcji, który uparcie pragnie zwerbalizować się w złośliwej frazie: "a nie mówiłyśmy?".

 

 

 

 

A co Wy sądzicie o całej sytuacji? Cieszycie się z powrotu Kaczora na rynek (wtórny, bo wtórny, ale zawsze...) czy bolejecie nad rozpadem młodego małżeństwa?