Bayern Monachium - Olympique Lyon: relacja NA ŻYWO!

Chociaż Inter i Barcelona wysoko zawiesili poprzeczkę widowiskowości, my, mimo wszystko liczymy na emocje, klaty i gole. Tak, w takiej właśnie kolejności. Zostaniecie z nami?

 

 


Zdejmują koszulki, zdejmują koszulki!!! Schweini obnaża swoją białą klatę, Robben pozostaje przy podkoszulku, Lopez się obnażył... mniam... warto było czekać 93. minuty...

 

 

 

KONIEC!!!

Jakoś nie mozemy uwierzyć, że z tych wszystkich emocji zostało tylko 1:0. Fanki bayernu - nie oszukujcie się - to bardzo skromna zaliczka. fanki Lyonu - nie załamujcie rąk - jeszcze wszystko może się zdarzyć, i jest to wielce prawdopodobne.

 

 

 

22.32 Coraz bliżej świeta, coraz bliżej święta... to znaczy dla kogo święta, dla tego święta, my jednak liczymy na jakieś wielkie koszulkozdejmowanie i zaczynamy się pomału niecierpliwić. Poza tym piwo robi swoje, i coraz gorzej się nam trafia w klawisze... Żeby nie było, że ten wpis jest od rzeczy: z informacji merytorycznych - sędzia doliczył trzy minuty.

 

 

 

 

22.28 Robben i Gomez mieli ochotę na 2:0 ale spalony... A tymczasem... Robben schodzi z boiska, okazuje wściekłość, dostaje burę i idzie do szatni... hmmm... Nie będziemy się spierać z van Gaalem, aczkolwiek... Arjen, jak Ci smutno, bierz prysznic i wpadaj do nas... Albo nawet bez przysznica....

 

 

 

22.26 Oczęta? na brodę to i owszem... Ale oczęta też... niczego sobie...

 

 

 

 

 

 

22.25 Justyna pisze:




Oglądam właśnie mecz Bayern-Ol i powiem krótko- emocje takie, że mi chyba zaraz pikawa padnie, oprawa meczu niesamowita... i oby Bayern pomimo czerwonej dla Franka grał dalej swoje i wywalczył jak najkorzystniejszy rezultat!
PS: zwróciłyście może uwagę na boskie oczęta Contento?
!




Przyznamy się bez bicia, że nie. A Wy?

 

 

 

22.17 No to linia Maginota padła - skwitowała Gosieńka wznosząc się na heglowskie wyżyny dialektyki filozofii dziejów. A czy będzie Rewolucja Francuska?

 

 

 

22.15 Bramka dodala Bawarczykom skrzydeł, ale nie zmusiła ich do zdjęcia koszulek... w sumie, moze to i lepiej, kartki rozmaitych kolorów i tak ścielą sie gęsto w tym meczu... Liczymy jednak na ekshibicjonizm pomeczowy....

 

 

 

22.12 GGGGGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLLLLL!!! Arjen Robben!!! Chociaż piłka musnęla jeszcze głowę Mullera! Trybuny szaleją! Beckenbauer skacze!!! Bayern prowadzi!

 

 

 

22.10 "Bayern nie wykorzystuje idealnej sytuacji" - odcinek 482. Tym razem w roli glównej Mario Gomez. Ale przynajmniej przyjemnie popatrzeć na ....

 

 

 

22.09 Schweinsteiger iiiiiiiiiiiiii..... nie ma gola. Ale przynajmniej przyjemnie popatrzeć na Bestię....

 

 

 

22.07 Tak, tak, tak! Mario Gomez na boisku. Ciacowość meczu + 10. Jak napisać pomruk zadowolenia, który właśnie przeszedł przez naszą redakcję?

 

 

 

22.05 A zanim zdążyłyśmy napisać, że Lyon już pośpieszył z kontrą, akcja znowu przeniosła się pod bramkę Francuzów... Ufff... W tym meczu jest wszystko. Oprócz bramek.

 

 

 

22.04 Cytując komentatora: "Aaaaaaaaaarjeeen Robben, gol, nieeeeeeeeeeeeeee!" Nic dodać, nic ująć.

 

 

 

22-00 Ładny ten trener Lyonu, czyż nie?

 

 

 

21.58 DRUGA CZERWONA KARTKA! Tym razem dla naszego niedawnego prezentera torsu - doświadczonego Toulalana. Szkoda - strasznie lubiyśmy słuchać melodyjnego brzmienia jego nazwiska - takie "Tulalą"... No to po dziesięciu... Zdenerwowany Jeremy uderzył ręką w ścianę tunelu,  a za Pjanicia (wyraźnie niezadowolonego) wchodzi Pogromca Realu - Jean Makoun.

 

 

 

 

21.57 Jakby na potwierdzeni naszych słów - piękna akcja Lahma i Muellera, a wynik - bez zmian...

 

 

 

21.55 I znowu zaczęło się od ataków Bayernu, i znowu są one niczym nazwa pewnego (rockowego?) zespołu, czyli takie "Strachy na Lachy". Chociaż własciwie nie na Lachy, tylko na Francuzy, które z kolei skutecznie kontynuują tradycję La Ressistance... Swoją drogą... stare dobre czasy....

 

 

 

 

 

 

 

21.50 GRAMY! Tymoszczuk wszedł zamiast Olicia. Bilans ciachowości zachowany?

 

 

 

21.48 ... a ze strony Lyonu - Jeremy Toulalan. Który wcale, a wcale nie jest pretekstem do pokazania klaty Gourcuffa. Po prostu nie mogłyśmy znaleźć innego zdjęcia...

 

 

 

 

 

 

 

 

21.43 Połowa relacji za nami, a jeszcze nie było żadnych klat. Śpieszymy to nadrobić. Oto klasyczny Bastian...

 

 

 

 

 

 

 

 

21.33 I tę fundamentalna kwestię zostawiamy Wam do rozważenia w czasie przerwy...

 

 

 

 

21.32 Z cyklu: Wielkie Pytania Współczesności: Czy Tymoszczuk ma pasemka?!?!

 

 

 

21.30 Kallstrom! Butt! Wiecie co i który, prawda? Bo  my znowu nie nadążamy....

 

 

 

 

21.30 Coraz ostrzej, coraz nerwowiej. Dziwnie tak już nie słyszeć co chwilę "Ribery". Ale za to częściej słyszymy "Schweinsteiger" i "Lahm"

 

 

 

 

21.30 Roman Kołton musiał oczywiście nawiązać do wiadomej sprawy. Ale my, zgodnie z obietnicą się powstrzymamy...

 

 

 

 

21.25 oooooooooooooooooooooooo! CZERWONA KARTKA DLA RIBERY'EGO. O żesz w buzię jeża! Za faul na Lisandro Lopezie... Aua... musiało boleć.... Czy Bayern może juz zacząć mowić "auf wiedersehen" finałowi Ligi Mistrzów? Niekoniecznie bo Lisandro jest własnie znoszony z boiska... Czyli sytuacja się bardzo skomplikowała. W obu ekipach.

 

 

 

 

21.19 Uspokoiło się trochę, więc tak z innej beczki: Aśka pisze, że Gerard Pique ma nową dziewczynę. Przysłała nam nawet zdjęcia. Szok i zgroza. Jak się otrząśniemy, napiszemy o tym jutro. Czasami ta praca jest paskudna...

 

 

 

 

21.15 A Pjanić - ten ładny z Lyonu - właśnie wykonywał wolny. A potem był rożny, potem usłyszałyśmy "Tulalalą", zakotłowało się pod bramką Bayernu i... nadal jest 0:0

 

 

 

 

21.12 ... ale za to o tym drugim częściej słyszymy... o, właśnie dostał żółtą kartkę i nie zagra w rewanżu... No cóż, przynajmniej wtedy nie będzie nam się mylił....

 

 

 

21.10 Wracając do dialektycznej antytezy Pjanić - Pranić - ten pierwszy jest zdecydowanie ładniejszy...

 

 

 

 

 

 

 

 

21.08 Na murawie leży Cris, nosze idą po niego, a Thomas Muller pacnął go w nos. Robi się gorąco...

 

 

 

 

21.05 A teraz Oliiiić! I znowu nic... Ale Bayern się rozhulał i dokazuje sobie pod bramką Lyonu coraz śmielej....

 

 

 

21.03 Ribery! No prawie...

 

 

 

 

21.00 Nie wiemy co lepsze: ataki Bayernu czy kontry Lyonu? Miralem Pjanić (Lyon) czy Danijel Pranjić (Bayern)? Założymy się, że jeszcze z trzy razy zdążymy ich pomylić....

 

 

 

 

20.59 Tymczasem na boisku: szybko, widowiskowo i Bayern atakuje. Właśnie Muller próbował strzelać, a teraz Ribery wykonuje rzut roż... i aaaaaaaaa..... a teraz Schweini o włos. nie nadążamy.

 

 

 

 

20.58 Mark van Bommel z żoną. Odpowiednio: "mrrau" i "argh".

 

 

 

 

20.55 Auć! Pan o trudnym nazwisku skosił Olicia. Ale już wszystko w porządku.

 

 

 

 

20.53 Nasz redakcyjny komputer jest dzisiaj wyjątkowo drewniany, i ta z nas, która przy nim siedzi co chwila dostaje ataków białej gorączki. Wtedy druga poi ją piwem (trochę to proniemieckie, co? W takim razie w drugiej połowie przerzucimy się na wino). To oznacza, że wzraz z upływem czasu i alkoholu liczba literówek będzie gwałtownie wzrastać...

 

 

 

 

20.48 Ale ładnie śpiewają. Na miejscu piłkarzy Lyonu... zresztą nie ważne co i gdzie byśmy miały na ich miejscu...

 

 

 

 

20.45 Żeby nie było, że piszemy tylko o klatach, piłkarze Bayernu przed ładnie wypinają pupy.

 

 

 

20.41 Jaaaaaaakaaaaaaaa opraaaawaaaa. Aż ciarki przechodzą po plecach.

 

 

 

20.39 Aaaaaa, czujecie tę atmosferę? "Zaraz się zacznie, zaraz się zacznie"

 

 

 

 

20.36 Z cyklu: mało istotne ciekawostki: Oficjalny utwór rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA jest adaptacją hymnu koronacyjnego George Fridericha Haendla ''Zadok, the Priest'' dokonaną przez Tony'ego Brittena w 1992 roku. Został wykonany przez Royal Philharmonic Orchestra. Refren śpiewany jest w trzech oficjalnych językach UEFA: angielskim, francuskim i niemieckim. Pełna wersja utworu trwa około trzy minuty. Istnieją również krótsze warianty hymnu poprzedzające i kończące każdy mecz rozgrywany w ramach rozgrywek pucharu. Pozdrawiamy Wikipedię

 

 

 

 

20.28 A sędziuje: Roberto Rosetti, znany także jako CCS - Ciałkiem Ciachowy Sędzia. Nie tak ciachowy jak Mr. Bitchface Massimo Busacca, ale zawsze...

 

 

 

 

 

 

 

 

20.20 A o to ciacha składy obu drużyn:

 

 

 

Bayern: Butt - Lahm, Demichelis, Van Butyen, Contento - Robben, Schweinsteiger, Pranjić, Ribery - Mueller, Olić

 

 

 

Lyon: Lloris - Reveillere, Cris, Toulalan, Cissokho - Ederson, Gonalons, Kaelstroem, Pjanić, Delgado - Lisandro

 

 

 

Ile ciach naliczyłyście?

 

 

19.58 Wracając jeszcze do wczorajszych emocji - na miejscu Guardioli, Puyola czy Messiego miałybyśmy ochotę komuś przywalić. Na przykład sędziemu. Ale to byłoby takie banalne, prawda? No właśnie, więc żeby było oryginalniej - pobili się piłkarze drużyny zwycięskiej. To się nazywa "nie spoczywać na laurach".

 

 

 

19.35 Ale żeby nikt nas nie posądził o stronniczość, to - kontynuując filmową metaforykę - także Lyon zagrał ostatnio w iście tarantinowskiej kontaminacji ociekającej krwią (czytaj czerwonymi kartkami) sensacji, horroru i kina grozy. No i melodramatu - występował tam bowiem piękny Yoann, my zaś byłyśmy daleko, a więc postulat nieszczęśliwej miłości spełniony. Ale przecież miało być o Lyonie...

 

 

 

 


 

 

 

 

19.30 Na dobry początek relacji: kadr z serialu "07 zgłoś się". W rolach głównych: Hannover 96 jako 0 i Bayern Monachium jako 7.

 

 

 

 


 

 

 

 

Fajne zdjęcie, co?

 

 

 

 

Na początek kilka zastrzeżeń metodologicznych. Po pierwsze: będzie to jedyna relacja w sieci, w której nie przeczytacie o Francku Riberym i nastoletniej prostytutce. Po drugie: literówki się nie liczą, ok? Po trzecie: piszcie do nas, piszcie koniecznie na ciacha@g.pl. Nie zwlekajcie, zacznijcie już teraz. Lepsze ciastka francuskie czy bawarskie golonki smakołyki?