Sport.pl

MUNDIALEJRO: Reprezentacja RPA

Z racji pełnienia funkcji organizatora tegorocznych Mistrzostw Świata przez Republikę Południowej Afryki, dzisiejsi nasi bohaterowie udział w nich mają z góry zapewniony. Niestety, ów pakiet nie zapewnia rzeszy fanek w postaci słodkiego bonusu, toteż na ten aspekt panowie muszą osobiście zapracować. Jaki jest najlepszy na to sposób ? Oczywiście niezawodna reklama w jedynym takim kobiecym serwisie sportowym, o bardzo wdzięcznej nazwie "Ciacha.net".

 


Nie czekając więc wiele reprezentancie RPA wzięli sprawy w swoje ręce, długopisy w dłonie i naskrobali odpowiednie formularze zgłoszeniowe do "Mundialejro". A mówią tam o tym, że choć udziału na Mundialu nie wywalczyli sobie własnonożnie, to wcale nie są gorsi od pozostałych uczestników, że wcale nie mają mniej apetycznych klat, zabójczych uśmiechów, że na tych Mistrzostwach nie będą zbędnym balastem, jakim zwykle są gospodarze. Wszystko to zaś w bogatszym i smakowitszym wydaniu prezentuje się tak:



Nazwa: "South African Football Association", ale mniejsza o to, bo to właśnie ksywka kadry narodowej RPA jest naprawdę rozkoszna, urocza i zapewne nie tylko nam zapadnie w pamięć, na najbliższe tysiąclecie. Bo "Bafana Bafana" brzmi cudnie i już!


Trener: Carlos Alberto Parreira. Najpierw masował Pelego i spółkę, kiedy zdobywali Mistrzostwo Świata w 1970 roku, później już jako pełnoetatowy selekcjoner zdobył je z Brazylią 24 lata później. Zresztą Perreira ma prawie tak wielką słabość do reprezentacji narodowych, jak Ciacha do męskich klat, gdyż pod jego opieką było ich aż pięć: Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Brazylia, Arabia Saudyjska i wreszcie obecne RPA. I choć mało kto wierzy, że z obecnymi podopiecznymi uda mu się powtórzyć ten wielki sukces, albo w ogóle jakikolwiek sukces, on ma na to swój cudowny komentarz...

 

 

Bo jeden gest znaczy więcej niż tysiąc słów. I to nie tylko ten ze ściąganiem koszulki.

 


Uda: Bo wystarczy tylko jeden podmuch wiatru unoszący poły spodenek, ukazujące idealnie umięsnione i cudownie apetyczne udo Benny'ego McCarthy'ego by Ciacha dostały białej gorączki, a następnie wystosowały do Piłkarskiego Związku RPA petycję, by pod groźbą, przynajmniej o 10 cm skrócić spodenki jego reprezentantów Pomyślcie tylko o ile te Mistrzostwa byłyby piękniejsze, gdybyśmy miały zapewnione TAKIE widoki przez 90 minut, zamiast zaledwie przez kilka sekund...

 

 

Śnieżnobiały uśmiech: przesmakowicie kontrastujący się z czekoladowym kolorem skóry Sibonisa Gaxy. Aj, niech rywale RPA lepiej uważają, od takiego oślepiającego blasku mogą pomylić im się bramki. Nam pomyliłyby się nie tylko one.

 

 

Spojrzenie: Jakże byłyśmy ślepe myśląc, że tylko drogi Ikerek jest w stanie swoim spojrzeniem doprowadzić nad do ekstazy, przemiany w stan ciekły i innych bardziej nieprzyzwoitych rzeczy. Ponieważ również  i Tsepo Masilela dostał od Boga ten rzadki dar, będąc piłkarzem o najprawdopodobniej najsłodszym spojrzeniu w całej Afryce. On zaś nie omieszka tego wykorzystywać, a Ciacha nie omieszkają wydać z siebie przeciągłego "ach..." na widok poniższej fotografii.

 

 

(Ciachowe Redaktorki zapisują w swoim tajnym notesiku "TSEPO + CIACHA = WIELKA NIESKOŃCZONA MIŁÓŚC")

 


Klata: Aaron Mokoena należy do tych ludzi, którzy powinni chodzić bez koszulki. Zawsze i wszędzie. Niezależnie od okazji i pogody. Bo zasłanianie tego co ma pod nią, zakrawa o coś niewybaczalnego. Boże, spójrzcie tylko na te mięśni epicko zarysowujące się pod tym trykotem...

 



I to co pod nim.. Mmmm....

 

 

(Ciachowe Redaktorki z hukiem spadają z krzesła. Razem z notesikiem.)

 

Największa osobowość: Steven Pienaar, na co dzień piłkarz Evertonu, w kadrze RPA pełni funkcję "człowieka orkiestry".  A to rozegra piłkę, a to podrybluje, a to zaliczy piękną asystę, a to strzeli nieprzeciętnej urody gola, a to zachwyci swym wdziękiem boiskowym (i nie tylko) Ciacha. Czego chcieć więcej od lidera drużyny ? Ano, przydałoby się jeszcze zaufanie kolegów i szacunek, ale to już pomału się wypracowuje, zresztą zważywszy na zainteresowania (patrz: Hobby) jego kolegów nie powinno być z tym większym problemów, a to dlatego jego fryzura wygląda tak:

 

 

P.S, Ładny profil, skarbie.

 


Doświadczenie zawodowe
: (nie zakwalifikowali się ani na ostatni Mundial, ani na tegoroczny Puchar Afryki)

 

- Puchar Konfederacji. Co prawda również i o udział w nim nie musieli zaciekle walczyć, jednak mimo naszych wcześniejszych przypuszczeń już podczas trwania imprezy nie okazali się tłem dla Włochów, czy Hiszpanów. Jednocześnie zaś pokazali, że co jak co, ale zbyt gościnni to oni nie są, w meczu o 3 miejsce wbijając Ikerkowi Casillaskowi aż 2 bramki. Zaraz, zaraz, czy ktoś jeszcze mówił, że są to "chłopcy do bicia"?

 

Osiągnięcia:

 

- prezentowanie się dobrze, poprawka, niesamowicie, nie, bosko, w czerni - Steven Pienaar

 

 

- reklamowanie bucików firmy "Nike" w sposób bardzo, bardzo seksowny - Spihiwe Tshabalala

 

 


- otwieranie ust w wyrazie zdziwienia w iście poetycki sposób - Elrio van Heerden

 

 


Umiejętności
:

 

- doprowadzone prawie że do perfekcji wywoływanie szału w różowych serduszkach za pomocą niezwykle niewinnego acz niesamowicie skutecznego projektu, pt. "Pod koszulki zakładamy podkoszulki". Czy to jakaś narodowa tradycja? Drużynowy przesąd? Cokolwiek by to nie było, ani trochę się nam nie podoba i żądamy natychmiastowego zaprzestania tych praktyk! Bo wyobraźcie sobie naszą wściekłość, gdy już rozradowane podnoszącą się do góry koszulką, ujrzymy podobne widoki:

 





Hobby
:

 

- wymyślanie co raz to nowych, bardziej cudacznych, oryginalniejszych i przykuwających uwagę nie tylko Ciach fryzur, a następnie wprowadzanie tej myśli w czyn i realizowanie owych fantazji na własnych głowach. Jedno jest pewne: ci panowie nie przebiegną przez murawę niezauważeni. Pytanie brzmi "To dobrze czy źle?"

 

Siponiso Gaxa:

 

 

McBeth Sibaya:

 

Spihiwe Tshabalala:

 

 


Teko Modise:

 

 

Steven Pienaar:

 

 

A teraz powracamy z gorącej południowej Afryki do nieco mniej "upalnej" Polski. Panowie z RPA zaprezentowali się najlepiej jak mogli i gdyby nie feralna sprawa z podkoszulkami już dziś mogłbyśmy obwołać ich swoimi "Mundialejro", a tak musimy poczekać do końca konkursu. Bo pomimo swej pozornej niepozorności "Bafana, Bafana", to cud, miód i ciasteczka.

 

I nawet jeśli tak nie twierdzicie, na waszym miejscu nie mówiłybyśmy tego głośno, a to dlatego, iż posiadają oni swoją własną, śmiertelnie groźną tajną broń. Pamiętacie?

 


 

Marina

 

Chrup Ciacha też na Facebooku - zostań fanką!

Więcej o: