Sport.pl

Weekendowe ciacha olimpijskie: hokejowa reprezentacja Kanady

Ostatni odcinek porywającej vancouverowej serii poświęcony będzie gwiazdom kijami tłukącym się nawzajem na lodzie, czyli złotym medalistom z kraju igrzyskowych gospodarzy. Uwaga: nagromadzenie gorących towarów na centymetr kwadratowy zdecydowanie przewyższa średnią, można się poparzyć!

 

 

Hokeiści z Kanady Ukryci pod ochronnymi kaskami mężczyźni to absolutny hit! Hokejowe starcie Kanada-USA dostarczyło nie tylko portowych wrażeń, ale i przyjemnych doznań natury zmysłowej. Hokeiści to absolutny hit! Och, co to był za mecz, co za emocje! Nie mówiąc już o tym, że nie ma to jak dobre widowisko najwyższej rangi i o najwyższe odznaczenia, w którym ulubieniec publiczności, a szczególnie tej żeńskiej jej części, w kluczowym momencie zdobywa punkt będący absolutnym i ostatecznym biletem do zwycięstwa. Starcie Kanada-USA, bo o nim mowa, dostarczyło, jak to Ciachom, nie tylko jednak sportowych wrażeń, ale i przyjemnych doznań natury zmysłowej. Zagrzebani w watowanych kombinezonach i ukryci pod ochronnymi kaskami mężczyźni to absolutny hit. Sidney Crosby, który złotym zapewnił swojemu krajowi zwycięstwo w tej prestiżowej dyscyplinie na Igrzyskach, to doprawdy ulubieniec bogów. Oprócz hokejowych ''złotek'' na uwagę zasługują tez oczywiście ich amerykańscy srebrni rywale oraz brązowi Finowie. Co do innych najświeższych nosicieli krążków, to musimy wspomnieć o Petterze Northugu, który wygrał w niedzielę bieg na 50 km stylem dowolnym. Same prawdopodobnie - z różnych względów, od krzywego uzębienia obiektu poczynając, na mało wyrafinowanym być może guście redaktorek skończywszy - owego dzielnego narciarza przeoczyłybyśmy, na szczęście, rękę na pulsie trzymała nasza czytelniczka. Po raz kolejny zaklinamy prawa natury, pytając retorycznie i z wyrzutem: dlaczego zimą jest zimno? Ostatnia wymieniona z imienia i nazwiska propozycja na dziś to Włoch Giuliano Razzoli, triumfator w slalomie narciarskim. Choć, jak sprawdziłyśmy, lepiej prezentuje się w czapie niż bez niej, to jednak nie można odmówić magicznej siły przyciągania oczu koloru zmrożonej wódki. Wierzyć nam się nie chce, ze to ostatnie ciacho z Vancouver, jakie przedstawiłyśmy w ramach olimpijskiej serii. Wybaczcie banały, ale kłucie w dołku, kręcąca się łezka, krajanie się serca to nie są czcze słowa.

Och, co to był za mecz, co za emocje! Nie mówiąc już o tym, że nie ma to jak dobre widowisko najwyższej rangi i o najwyższe odznaczenia, w którym ulubieniec publiczności, a szczególnie tej żeńskiej jej części, w kluczowym momencie zdobywa punkt będący absolutnym i ostatecznym biletem do zwycięstwa. Starcie Kanada-USA, bo o nim mowa, dostarczyło, jak to Ciachom, nie tylko jednak sportowych wrażeń, ale i przyjemnych doznań natury zmysłowej. Zagrzebani w watowanych kombinezonach i ukryci pod ochronnymi kaskami mężczyźni to absolutny hit, czego dowodziłyśmy już wcześniej. A co dopiero, gdy wspomniane samce alfa ów kamuflaż zrzucają...

 


Sidney Crosby, który złotym zapewnił swojemu krajowi zwycięstwo w tej prestiżowej dyscyplinie na Igrzyskach, to doprawdy ulubieniec bogów. Spójrzcie tylko na ten uśmiech.

 

Oprócz hokejowych ''złotek'' na uwagę zasługują tez oczywiście ich amerykańscy srebrni rywale:

 

 

...oraz brązowi Finowie:

 

 

...a także mnóstwo innych drużyn, których nie wymienimy, bo albo ich w Vancouver nie było, ani nic nie osiągnęli, wołająca o pomstę do nieba niesprawiedliwością byłoby więc umieszczzenie ich w rubryce o znamiennej nazwie ''Ciacha Medalowe''.

 

Co do innych najświeższych nosicieli krążków, to musimy wspomnieć o Petterze Northugu, który wygrał wczoraj bieg na 50 km stylem dowolnym. Same prawdopodobnie - z różnych względów, od krzywego uzębienia obiektu poczynając, na mało wyrafinowanym być może guście redaktorek skończywszy - owego dzielnego narciarza przeoczyłybyśmy, na szczęście, rękę na pulsie trzymała nasza Czytelniczka Klaudia D. , dzięki której oprócz standardowych fotografii z ceremonii wręczenia medali:

 

 

...możemy Wam zaproponować takie cudo:

 

 

Po raz kolejny zaklinamy prawa natury, pytając retorycznie i z wyrzutem: dlaczego zimą jest zimno?

 

 

Ostatnia wymieniona z imienia i nazwiska propozycja na dziś to Włoch Giuliano Razzoli, triumfator w slalomie narciarskim. Choć, jak sprawdziłyśmy, lepiej prezentuje się w czapie niż bez niej, to jednak nie można odmówić magicznej siły przyciągania oczu koloru zmrożonej wódki. Grr.

 

 

Wierzyć nam się nie chce, ze to ostatnie ciacho z Vancouver, jakie przedstawiłyśmy w ramach olimpijskiej serii. Wybaczcie banały, ale kłucie w dołku, kręcąca się łezka, krajanie się serca to nie są czcze słowa.

 


Więcej o: