Atrakcyjni fizycznie sportowcy odnoszą lepsze rezultaty?

Naukowcy, na których powołuje się magazyn New Scientist, nieśmiało potwierdzają to, o czym Ciachom wiadomo już od bardzo dawna.

 

 

Badacze zajmujący się pracami nad ustaleniem zależności pomiędzy wyglądem i inteligencją, a sukcesami w sporcie, przeprowadzili ostatnio mały eksperyment, który przyniósł zastanawiające efekty. Oto w doświadczeniu kobietom przedstawiono twarze najpierw dwudziestu, a potem dziesięciu tenisistów - odpowiednio z pierwszej setki i trzydziestki rankingu ATP za 2008 rok. Badane miały za zadanie ocenić atrakcyjność poszczególnych twarzy w skali od 1 do 10. W obu przypadkach zauważono niewielkie, ale charakterystyczne powiązania pomiędzy całościową oceną poszczególnego gracza, a odsetkiem wygranych przez niego meczy w sezonie.

 

Ta sama ekipa naukowców przeprowadziła już jakiś czas temu badania, których przedmiotem byli piłkarze. Dowiedziono wówczas, że najatrakcyjniejszymi kąskami na murawie są napastnicy i bramkarze - wówczas jednak takie a nie inne wyniki złożono na karby bardziej atletycznych sylwetek, których wymagają wyżej wymienione pozycje. Odpowiedź na pytanie, czy najnowsze wnioski badaczy można uznać za bardziej wiążące, pozostawimy Wam samym. Po sięgnięciu do oryginalnego artykułu (przyuważonego tutaj) , rzecz jasna, oraz po przeprowadzeniu badań własnych. Materiał do analizy znajdziecie na www.ciacha.net.

 

My nic nie potrzebujemy naukowo potwierdzać, swoje wiemy, odpowiednie konkluzje też już zostały wysunięte. Na boiskach prawdziwych brzydali znajdziecie rzadko, a i to  chyba nie przypadek, że najlepszymi futbolistami świata są idealnej budowy Cristiano Ronaldo, słodki jak cukierek Leo Messi, czy boski Kaka. Nie mówiąc już o cudnym Jensonie Buttonie, szlachetnym Rogerze Federerze i rewelacyjnie umięśnionym Phelpsie. Co nie znaczy, że Wayne Rooney w grze sobie nie radzi, ale czyż wyjątki zwykle nie potwierdzają reguł?

Więcej o: