Sport.pl

John Terry bohaterem skandalu

Który to już raz w ostatnim czasie ktoś z klanu Terrych staje pod publicznym pręgierzem za swoje niecne czyny? Tym razem sprawa jest z gatunku tych najpoważniejszych - pod znakiem zapytania, z powodu tego, na którym zależy nam najbardziej, czyli JT, stanęło dobro reprezentacji angielskiej. John Terry miał bowiem romans z cudzą WAG - sypiał z partnerką Wayne'a Bridge'a!

 

 

Sprawa jest mocno śmierdząca i choć przez parę tygodni udało się ją utrzymać w tajemnicy, wczoraj sam brytyjski sąd (!) orzekł, że nie można ukrywać tego faktu przed społeczeństwem, mimo, że o taki właśnie status prosił John Terry.

 

 

Sędzia uznał jednak, że w swoich prośbach Terry ani razu nie zwrócił uwagi na osobistą krzywdę i wydawał się być ''bardzo silną osobwością''. Sąd zauważył także, że prośba o utajnienie sprawy wiązałą się głównie z ochroną reputacji i była jedynie ''kwestią biznesową'' (John jakoby obawiał sie utraty przychodów z reklam).

 

 

Panna Perroncel, czyli nałożnica niewiernego Johna, przyjaźniła się blisko za Toni Terry - razem wychowywały dzieci i jeździły na wakacje. Wayne Bridge, ojciec dziecka Perroncel, reprezentant Anglii i były zawodnik Chelsea, z drugiej strony, był świetnym kumplem kapitana ''The Blues'' - zażyłość przejawiała się między innymi tym, że udostepniał Terry'emu swój dom do jego wcześniejszych cudzołożnych schadzek.

 

Ciacha nie mają słów, by opisać to, co myślą i czuja w związku z tą sprawą. Tak bardzo chciałybyśmy pisać jeduynie o sukcesach Terry'ego, takich jak jego gol w meczu z Burnley. Współczujemy oszukiwanej - który to już raz - Toni, podwójnie zdradzonemu Bridge'owi, dzieciom obojga par. Obrzydzenie, które w tej chwili czujemy, zatruwa nam smak najlepszych potraw i słonecznego niedzielnego popołudnia. Za kibicami klubu ze Stamford Bridge, powtarzamy: ''Chelsea, gdziekolwiek jesteście, nie zostawiajcie swoich żon z Johnem Terry''.

 

 

 

Więcej o: