Sport.pl

Zimowe podsumowania ciachowe: w Zakopanem, w Zakopanem...

Skakali, skakali. A Ciacha przed telewizorem, telewizorem zastanawiały się,  jak ci wszyscy niepozorni chłopcy, w jeszcze bardziej niepozornych kombinezonikach, dawali radę w tych okrutnie srogich temperaturach.

 

 

W Zakopanem... Zimowe podsumowania ciachowe - na Wielkiej Krokwi Gregor Schlierenzauer wyjechał z Zakopanego z dubletem zwycięstw i tysiącami polskich dziewczęcych złamanych serc, a Simon Ammann pobił rekord Wielkiej Krokwi Skakali, skakali. A Ciacha przed telewizorem zastanawiały się, jak ci wszyscy niepozorni chłopcy, w jeszcze bardziej niepozornych kombinezonikach, dawali radę w tych okrutnie srogich temperaturach. Najbardziej dawał radę niezawodny Gregor Schlierenzauer, który wyjechał z Zakopanego z dubletem zwycięstw i tysiącami polskich dziewczęcych złamanych serc. Austriak wygrał, mimo że kto inny pobił rekord Wielkiej Krokwi. Tym kimś był Simon Ammann, z którego niepowodzenia raczej należy się cieszyć, wziąwszy pod uwagę jego dziwną wypowiedź: - Nie przepadam za tą skocznią, nie jest to moja najlepsza ''koleżanka'', ale dobrze dziś skakałem. Wcześniej mówiłem, że jak uda mi się wygrać na tej skoczni, to więcej tutaj nie przyjadę, chyba że jako widz - wyznał po zawodach skoczek ze Szwajcarii. Ammann chciał zapaść w pamięć kibicom w Zakopanem, nie tylko rekordem skoczni i ciekawym wyznaniem, ale również imidżem na podium. Same nie wiemy, co gorsze, wielkie czarne okulary Simona czy osławione nakrycie głowy Gregora.

Najbardziej dawał radę  niezawodny Gregor Schlierenzauer, który wyjechał z Zakopanego z dubletem zwycięstw i tysiącami polskich dziewczęcych złamanych serc. Austriak wygrał, mimo że kto inny pobił rekord Wielkiej Krokwi. Tym kimś był Simon Ammann, z którego niepowodzenia raczej należy się cieszyć, wziąwszy pod uwagę jego dziwną wypowiedź:

 

- Nie przepadam za tą skocznią, nie jest to moja najlepsza ''koleżanka'', ale dobrze dziś skakałem. Wcześniej mówiłem, że jak uda mi się wygrać na tej skoczni, to więcej tutaj nie przyjadę, chyba że jako widz - wyznał po zawodach skoczek ze Szwajcarii.

 

Ammann chciał zapaść w pamięć kibicom w Zakopanem, nie tylko rekordem skoczni i ciekawym wyznaniem, ale również imidżem na podium:

 

 


Same nie wiemy, co gorsze, okulary Simona czy osławione nakrycie głowy Gregora. Z innych interesujących pozaskoczniowych wydarzeń: donieść musimy koniecznie o koncercie fińskiego zespołu Kroisos, który powinien być Wam znany ze względu na skład tworzących go muzyków (Ville Kantee, Jussi Hautamaeki, Jarrko Saapunki i Olli Happonen, anyone?). Panowie w Zakopanem wystąpili dwukrotnie, a podobno ich trasa koncertowa podąża dokładnie za lokalizacjami kolejnych zawodów Pucharu Świata. No cóż, o bazę fanów trzeba dbać. Jeśli jeszcze do niej nie należycie, tudzież nie miałyście  styczności z twórczością panów, zaległości możecie nadrobić poniżej.

 

 

Złooo.

 

Dobro i nadzieja przybyły natomiast z włoskiej Anterselvy, gdzie powracający do formy Tomasz Sikora zajął szóste w miejsce w biegu pościgowym. Startujący z 11. pozycji wywalczonej w rozegranym wcześniej sprincie Polak pomylił się tylko raz na strzelnicy, co, w połączeniu z niezłym rezultatem biegowym, pozwoliło mu awansować do pierwszej dziesiątki.

 

A zimowym ciachem weekendu ogłaszamy Niemca Felixa Neureuthera, który zwyciężył niedzielny slalom zaliczany do klasyfikacji generalnej Alpejskiego Pucharu Świata i tak się biedny wzruszył naszym wyróżnieniem, że aż nam rzucił kwiaty.

 

 

ruby blue

Więcej o: