Środa z Ligą Mistrzów... siatkarzy

Czyli bardzo mały kroczek dla Skry, ale wielki dla polskiej siatkówki, ostatnie tango w Paryżu Resovii i Mission (almost) Impossible Jastrzębskiego Węgla.

 

 


Polskie drużyny w Lidze Mistrzów radzą sobie nadspodziewanie dobrze, dość wspomnieć, iż Skra stoi przed historyczną szansą awansu z pierwszego miejsca, i to od razy do Final Four, gdyż jest wielce prawdopodobne (tfu, tfu), że to Bełchatowianie zorganizują Finałową Czwórkę. Czy Bełchatowianie podnieśli się już po odpadnięciu z Pucharu Polski? Czy coś może stanąć na drodze do szczęścia, i czy tym czymś może być Radnicki Kragujevac (o mało nie zwichnęłyśmy paznokci pisząc tę nazwę, więc dla uproszczenia będziemy posługiwać się zamiennikiem: mistrz Serbii), no i najważniejsze: kto wykicytuje kolację? I czy będzie to kolacja z finalistą Ligi Mistrzów? Odpowiedź przynajmniej na część tych pytań zacznie się klarować już dziś, o godzinie 18.00...

 

 

 

 

Eliminator (hmmm, nie wiemy czy jest takie słowo, ale powiedzmy, że właśnie je opatentowałyśmy) Skry... chociaż nie, może pogromca Skry brzmi lepiej? No dobra, nie będziemy się pastwić i wypominać bolesnej dla niektórych historii, a więc drużyna równie słynna z wyeliminowania mistrza Polski z Pucharu, jak i z obłędnie gorącego kalendarza również spisuje się w tych rozgrywkach wybornie. Z kompletem zwycięstw prowadzi w grupie F mierzyć się natomiast będzie z mistrzem Francji - Paris Volley. W Paris Volley gra Marcel Gromadowski, więc trochę smutno będzie patrzeć jak zbiera bęcki od Resovian - innej możliwości bowiem, niestety, nie przewidujemy.

 

 

 

 

 

Najcięższe zadanie stoi przed Jastrzębskim Węglem. Zmierzy się on z mistrzem Włoch Coprą Piacenza, która rownież ma niewielkie szanse awansu do play - off Ligi Mistrzów, więc w zasadzie walka rozegra się o trzecie miejsce - w Jastrzębiu jednak nie tracą nadziei: - Dopóki piłka w grze, bijemy się nawet o LM - wierzy libero Jastrzębskiego Węgla Paweł Rusek. Rozgrywki jeszcze się nie skończyły. Najpierw cała para na Włochów, a potem zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja w grupie - nakazuje z kolei trener Roberto Santilli. Mecz rozpocznie się o 18.30 w Jastrzębiu.

 

 

 

 

Ciacha również z niepoprawnym optymizmem wierzą w najlepsze scenariusz, nawet w udział wszystkich polskich zespołów w finałowej czwórce, i na pewno będziemy za wszystkie nasze drużyny ściskać mocno kciuki i obgryzać różowe paznokcie. A Wy, komu kibicujecie najmocniej?